Posts Tagged ‘Robert Talarek’

DSC_4932

Robert Talarek po świetnej walce pokonał w Spodku Patryka Szymańskiego. Kilka dni po pojedynku z teamu Szymańskiego pojawiły się głosy, że Talarek przy pierwszym bandażowaniu miał plastikowe wkładki na dłoniach. – Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Może Szymański szuka pretekstu do powrotu i walki rewanżowej – mówi w rozmowie z PoGongu pięściarz z Rudy Śląskiej.

Czy przyjechałeś do Spodka w tejpach na rękach?

Robert Talarek: Nie, tejpowałem dłonie dopiero w szatni przed walką.

Czy przy tejpowaniu był obecny ktoś z PWBZ?

W szatni było wiele osób, między innymi teamy Kamila Młodzińskiego i Shawnedlla Wintersa. Pojawiała się też pani z PWBZ, ale nie stała przy mnie w trakcie tejpowania. Nie miałem nic do ukrycia, bandażowałem się przy wszystkich osobach, które były w szatni.

Mateusz Borek twierdzi, że dzień przed galą prosił zawodników, aby tejpowali ręce w obecności kogoś z teamu rywala i przedstawiciela PWZB.

Nie słyszałem o tym. Po przyjeździe do Spodka wszedłem do szatni i zacząłem przygotowywać ręce do walki.

Kto tejpuje ci dłonie?

Od dawna sam się tym zajmuję, bo uważam, że jestem w stanie dobrze to zrobić. Bracia Kliczko też sami zajmowali się tejpowaniem. Oni byli mistrzami, ja też chcę być mistrzem. Po walce w Budapeszcie, gdzie złamałem rękę, zrobiłem nawet kurs cutmana. Bandażując ręce samemu jestem w stanie określić siłę ucisku, czy nie jest za mocno.

Kiedy dowiedziałeś się, że musisz od nowa tejpować dłonie?

W szatni pojawił się Gus Curren i na jego prośbę musiałem jeszcze raz to zrobić. Na początku myślałem, że to jest jakaś gra psychologiczna ze strony teamu przeciwnika. Do walki było już mało czasu, a tejpowanie rąk zajmuje około pół godziny. Przed rozerwaniem bandaży chciałem, żeby trener Szymańskiego sprawdził moje ręce, ale nie chciał tego zrobić. Po zdjęciu bandaży nie sprawdzał ich, nie przypominam sobie, żeby brał je w ogóle w ręce. Nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Do drugiego tejpowania też nie miał uwag.


Co się stało z tymi pierwszymi tejpami?

Wyrzuciliśmy je do kosza, bo ani Gus Curren, ani pani z PWBZ nie zgłaszali żadnych zastrzeń.

Patryk Szymański w programie „W Ringu” stwierdził, że miałeś na kostach platikowe wkładki?

Nie wiem, dlaczego Patryk rozpowszechnia takie informacje. Stoczyliśmy świetną walkę, o której wszyscy mówili, a teraz ktoś szuka afery tam, gdzie jej nie ma. Po walce pisałem do Patryka na Messengerze, żeby się nie poddawał, zaprosiłem go nawet na wspólne treningi. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie opowiadał takie rzeczy na mój temat. Nie miałem żadnych plastikowych wkładek. Stosuję gąbki, żeby chroniły mnie przed kontuzjami. Gąbki są czarne, może Curren myślał, że to plastik. Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Może Szymański szuka pretekstu do powrotu i walki rewanżowej.

Te gąbki, o których wspomniałeś, są dopuszczalne według przepisów?

Zerknąłem na konspekt z kursu cutmana i jest tam informacja, że można używać gąbek. One dobrze amortyzują i chronią dłonie.

Oskarżenia teamu Szymańskiego są poważne. Zamierzasz coś zrobić z tą sprawą?

Widziałem, że kibice piszą różne rzeczy na mój temat. To jest pomówienie i niestety źle wpływa na mój wizerunek, ale co ja mogę zrobić. To jest przykre. Za kilka dni wracam do pracy w kopalni i zjeżdżam pod ziemię. Nie mam czasu, żeby zawracać sobie tym głowę.

W tej sprawie jest sporo niedomówień i słowo przeciw słowu. Czy PWBZ powinien tym się zająć?

Nie mam nic do ukrycia. Myślę, że gdyby zajęła się tym jakaś komisja, to team Szymańskiego dostałby karę za zniesławienie mnie.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Reklamy

TALAREK.00_01_18_21.Still001

Przed pojedynkiem trudno było wskazać faworyta. Robert Talarek i Patryk Szymański stworzyli fantastyczne widowisko w Spodku. Już po dwóch rundach można było typować, że to będzie walka roku. Po piątej stała się już murowanym faworytem do wygranej. Dziesięć nokdaunów w pięć rund mówi samo za siebie. Takiej dramaturgii i zwrotów akcji nie wymyśliłby nawet Alfred Hitchcock. Po walce Patryk Szymański powiedział, że kończy karierę. – Szkoda, że mówi takie rzeczy w tak młodym wieku. Myślę, że Szymański nabierze siły i wytrzymałości i jeszcze mogą być z niego ludzie – twierdzi Talarek.

(więcej…)

zimnoch_foto

(więcej…)

Układanie walk na papierze to przyjemna robota. Nie trzeba się martwić, czy pięściarz X zgodzi się na gażę, czy pięściarz Y będzie miał ochotę wejść do ringu akurat z tym rywalem. Konflikty promotorów i TV? Nie zwracamy na to uwagi. Co najważniejsze, nie musimy się martwić, kto za to wszystko zapłaci. Patrząc z punktu widzenia kibiców, wybraliśmy siedem walk polsko-polskich, które mogłyby zmrozić szampana bez wkładania go do lodówki.

Artur Szpilka vs Mariusz Wach 2

10. runda walki z Arturem Szpilką pewnie do dzisiaj śni się Mariuszowi Wachowi. „Wiking” nie potrafił znokautować naruszonego rywala i przegrał. Na gorąco wydawało się, że sędziowie punktowi pomylili się z werdyktem, ale po obejrzeniu powtórek trzeba przyznać im rację. Szpilka wygrał, ale Wach zasłużył na rewanż. Walka była wyrównana i trzymała w napięciu do końca. Skoro obejrzało ją w TV prawie dwa miliony ludzi, to znaczy się matchmaking był na piątkę. Andrzej Wasilewski w rozmowie z „Super Expressem” mówił, że organizacja tego rewanżu jest priorytetem. Oby się udało, bo polski boks potrzebuje takich walk. 

Typ: Szpilka na punkty

Szansa na pojedynek: Duża

Hasło na plakat: Czas wyrównać rachunki

Andrzej Fonfara vs Michał Cieślak

To zestawienie gwarantuje wojnę w ringu. Jeden i drugi lubią się bić. Cieślak jeszcze nie walczył z rywalem z półki Fonfary, więc mógłby się skaleczyć i to mocno. Do tej pory „Polski Książę” na zawodowych ringach nie spotykał się z rodakami. Po konfrontacji z Siłłachem mówił, że na razie nie jest zainteresowany takimi starciami. „Na razie nie myślę o pojedynkach polsko-polskich. Nie mówię nie, może kiedyś dojdzie do takiej walki, ale na pewno nie w najbliższym czasie.” Biorąc pod uwagę, na jakich etapach kariery są obaj panowie, zorganizowanie ich walki w najbliższych miesiącach wydaje się nierealne, ale na papierze to starcie wygląda kozacko.

Typ: Fonfara KO lub Cieślak KO

Szansa na pojedynek: Minimalna

Hasło na plakat: Wojna na wyniszczenie

Mateusz Masternak vs Krzysztof Włodarczyk

Gdy Krzysztof Włodarczyk był mistrzem świata, miał uczulenie na Mateusza Masternaka. Kilka lat temu „Diablo” nie chciał nawet słyszeć o żarcie na prima aprilis, że podpisał kontrakt na walkę z „Masterem”. „Napiszcie, że będę walczył Pudzianowskim lub kimś innym, ale nie z Masternakiem” – wkurzał się Diablo.

Później zmienił nastawienie i już nie skakało mu ciśnienie, gdy była mowa o jego konfrontacji z młodszym kolegą. Włodarczyk jest po przejściach, Masternak to samo. Obaj wypadli poza ścisłą czołówkę na świecie, ale wciąż są groźni i (chyba) nienasyceni. To jest nawet dobry moment, żeby zrobić taką walkę, bo za 2-3 lata może już być za późno. Teraz na pewno nie byłby to odgrzewany kotlet. Wręcz przeciwnie. Main event z dużym potencjałem.

Typ: Masternak na punkty

Szansa na pojedynek: Do zrobienia

Hasło na plakat: Lepiej późno niż wcale

Robert Parzęczewski vs Norbert Dąbrowski

Ich kariery są w innym miejscu. Parzęczewski idzie jak burza, Dąbrowski znalazł się na bocznicy. „Arab” po walce z Dariuszem Sękiem powiedział, że nie chce już walk z Polakami. Wspomniał też, że chciałby opuścić polskie podwórko. Wydaje się, że obrał właściwy kierunek, ale nie zmienia to faktu, że chętnie zobaczylibyśmy go w ringu z Norbertem Dąbrowskim. „Noras” nie pęka, zawsze jest solidnie przygotowany, więc mógłby postawić twarde warunki „Arabowi”, dla którego mógłby to być ostatni przystanek przed zagranicznymi wyzwaniami. Mateusz Borek twierdzi, że ani on, ani grupa Tymex Boxing Promotions nie są zainteresowani taką walką, więc raczej będziemy musieli się obejść smakiem.

Typ: Parzęczewski na punkty

Szansa na pojedynek: Minimalna

Hasło na plakat: Ostatni przystanek

Damian Jonak vs Robert Talarek

Obaj nie mają czasu na potknięcia. Damian Jonak wrócił do boksu po dłuższej przerwie i zanotował dwa zwycięstwa. Nie pali się do walk z rodakami. Przez kontuzję ręki wypadł z gali w Radomiu, a jego walka z Andrew Robinsonem została przeniesiona na kwiecień. Robert Talarek zmienił promotora i na razie odbudowuje pozycję po porażce z Dąbrowskim. W ostatnim czasie zbił trzech słabych rywali. Trudno powiedzieć, jaki pomysł na górnika z Rudy Śląskiej ma Tomasz Babiloński. Kontrakty na walkę Jonak vs Talarek można byłoby podpisać od razu na dwa pojedynki a nawet na trylogię. Patrząc jednak realnie, do tej walki raczej nie dojdzie. Alternatywą może być konfrontacja Talarek vs Czerkaszyn.

Typ: 50/50

Szansa na pojedynek: Mała

Hasło na plakat: Bitwa o Śląsk

Mateusz Tryc vs Tomasz Gromadzki

Andrzej Kostyra komentując walkę Tomasza Gromadzkiego z Wojciechem Wierzbickim stwierdził, że panowie rozpętali w ringu Trzecią Wojnę Światową. Gromadzki to pięściarz, który wchodzi między liny i nie kalkuluje. Dla takich zawodników jak on kibice kupują bilety. „Zadyma” wygrał cztery walki z rzędu, ale nie miał zbyt mocnych rywali. Czas na większe wyzwania, a takim na pewno byłaby konfrontacja z niepokonanym Mateuszem Trycem. Panowie w przeszłości zaczepiali się w mediach społecznościowych i na tym się skończyło. Zamiast się prowokować, niech wejdą do ringu. Kibice na pewno nie będą się nudzić. 

Typ: 50/50

Szansa na pojedynek: Do zrobienia

Hasło na plakat:  Cios za cios

Kamil Młodziński vs Rafał Grabowski 2

W Radomiu podczas „Wojny Domowej” niejednogłośną decyzją sędziów wygrał Kamil Młodziński. Po walce sporo dyskutowało się o werdykcie, więc warto obu panów jeszcze raz zaprosić do ringu. Wprawdzie Grabowski mówił po walce, że nie wie, czy będzie kontynuował karierę, ale pewnie już ochłonął i bez mrugnięcia okiem podpisze kontrakt na rewanż. Mateusz Borek nie ukrywa, że chętnie po raz drugi zorganizuje taki pojedynek. 

Typ: Grabowski na punkty

Szansa na pojedynek: Duża

Hasło na plakat: Grzmoty po meksykańsku

talarek_foto

(więcej…)

talarek_foto

– Po porażce z Norbertem Dąbrowskim nie mogłem usiąść i użalać się nad sobą. Gdy rany po walce się zagoiły, od razu wróciłem na salę treningową – mówi Robert Talarek w rozmowie z Po Gongu. – Moim celem jest zdobycie mistrzostwa świata i do tego dążymy z moim teamem – dodaje pięściarz. Roberta Talarka ponownie zobaczymy w ringu w najbliższą niedzielę. Podczas gali w Międzyzdrojach będzie walczył z Artemem Karpetsem.

Po Gongu: Jak długo siedziała w twojej głowie porażka z Norbertem Dąbrowskim podczas gali na Stadionie Narodowym?

Robert Talarek: Cały czas mam ją w głowie. Porażka z Dąbrowskim zabolała mnie, bo w rankingu boxrec spadłem aż o dwadzieścia miejsc, a przecież wcześniej bardzo ciężko pracowałem na swoją pozycję. Jednak porażki w sporcie są nieuniknione. Już trzynaście razy czułem jej smak, więc jestem przyzwyczajony. Trzeba żyć dalej, wyciągnąć wnioski i iść dalej.

Prawie każdy tak mówi po przegranej. Powiedz szczerze, miałeś momenty zwątpienia po tej walce?

Nie było takich momentów, bo cały czas chcę osiągnąć sukces. To jest moim marzeniem, a marzenia się realizuje, a nie czeka aż same się spełnią, bo można się nie doczekać. Nie mogłem usiąść i użalać się nad sobą. Gdy rany po walce się zagoiły, od razu wróciłem na salę treningową.

Jakie wnioski wyciągnąłeś po pojedynku z „Norasem”? Co zawiodło?

Bardzo duży wpływ na przebieg walki miało rozcięcie, które powstało po przypadkowym zderzeniu głowami. Krew zalewała mi oczy i przez to trudno mi się boksowało. Byłem w bardzo dobrej formie i podejrzewam, że gdyby nie ta kontuzja, to mógłbym zdominować Norberta. Szkoda, że sędzia nie przerwał walki po trzeciej czy czwartej rundzie, ale nie mam pretensji do Roberta Gortata. Nie znam się na sędziowaniu i nie chcę krytykować jego decyzji. Mam tylko wrażenie, że w takich sytuacjach walki się przerywa. W Anglii w konfrontacji ze Smithem odniosłem podobną kontuzję i sędzia szybko zakończył pojedynek.

JUŻ WKRÓTCE PREMIERA DOKUMENTU „CZARNE ZŁOTO”

(więcej…)