Posts Tagged ‘Radom’

robert parzeczewski

Mateusz Borek po raz czwarty zorganizuje galę bokserską. Tym razem w ringu zabraknie Tomasza Adamka, który był twarzą poprzednich gal MB Promotions. Czy któryś z bohaterów „Wojny Domowej” może wejść w buty „Górala”? 

Wyobraźcie sobie, że widzicie faceta, który stoi na parapecie na 10. piętrze i nerwowo spogląda w dół. Pod blokiem stoją ludzie i zadają sobie pytanie: skoczy czy nie skoczy? Buzują w nich emocje. Takich właśnie emocji spodziewamy się podczas „Wojny Domowej” w Radomiu. 

– Marzy mi się, żeby to była impreza w wyspiarskim stylu, takie „British boxing made in Poland” […] W sobotę bukmacherzy będą mieć eldorado. Ludzie postawią pieniądze na kilka walk, ale nie wiadomo, kto je wygra – mówi Mateusz Borek w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

O lepszą przyszłość dla siebie i rodziny

W walce wieczoru „Wojny Domowej” do ringu wejdą Robert Parzęczewski i Dariusz Sęk. Obaj są po innej stronie rzeki. Wydaje się, że Sęk najlepsze lata ma już za sobą, ale przed konfrontacją z Parzęczewskim zapowiada, że znów jest w nim ogień. Sęk to charakterny chłopak i skoro mówi, że walczy o lepszą przyszłość dla siebie i rodziny, to możemy być pewni, że nie odpuści w ringu. Czy wystarczy mu amunicji? Raczej nie. 

– Jeśli przegram z Arabem, to będzie trzeba zdefiniować karierę na nowo. Na przykład mogę zacząć wyjeżdżać na walki za granicę, by trochę zarobić, a potem wziąć się za trenerkę – mówi Sęk „Super Expressowi”. Wydaje się, że po „Wojnie Domowej” będzie realizował ten scenariusz.

parzeczewski

Parzęczewski to głodny sukcesu młody wilczek. Ma jasno sprecyzowany cel, chce być mistrzem świata. Sęk też kiedyś miał podobne marzenia, ale życie i ring je zweryfikowały. Parzęczewski jest dzisiaj na piątym miejscu w rankingu WBO, więc w każdej chwili może dostać walkę o mistrzostwo świata. Choć piąte miejsce wcale nie oznacza, że na świecie jest tylko czterech lepszych od niego pięściarzy w wadze półciężkiej. 

– Robert to mądry chłopak. Niedawno poprosił o zaliczkę – nie na auto albo wczasy, ale na leworęcznych sparingpartnerów z Anglii, aby należycie przygotować się do starcia z Sękiem – mówi Borek i dodaje, że ma dla pięściarza z Częstochowy dobrą ofertę pojedynku na początku marca w Wielkiej Brytanii. Parzęczewski w przeszłości odrzucił propozycję walki z Siergiejem Kowaliowem, od którego jest dzisiaj wyżej w… rankingu WBO. Na porażkę z Sękiem nie może sobie pozwolić.

Pachnie trzecią walką

„Dopóki mnie nie zniosą na noszach, to nie schodzę z ringu” – takie zdanie wypowiedział w „Drodze do Wojny Domowej” Adam Balski. Na karcie walk gali w Radomiu jest kilku pięściarzy, którzy z pewnością podpisaliby się pod tymi słowami.

mlodzinski.jpg

Na pewno zrobiliby to Rafał Grabowski i Kamil Młodziński. Chłopaki nie pękają i lubią się bić. W swoich skrzyniach biegów nie mają wstecznego. Na zawodowych ringach więcej doświadczenia ma Młodziński. Do dzisiaj możemy mu bić brawo za dwie walki z Michałem Leśniakiem. Żadnej nie wygrał, ale za każdym razem zostawiał serducho w ringu. Dla Grabowskiego to będzie pierwszy poważny test na zawodowych ringach. Walka bez faworyta, klasyczne 50/50.

To samo możemy napisać o rewanżu Michała Chudeckiego z Damianem Wrzesińskim. Podczas „Nocy Zemsty” każdy z sędziów inaczej widział ich walkę. Obaj czuli niedosyt po gali w Częstochowie, więc rewanż jest oczywistą sprawą. Zakładamy w ciemno, że teraz sędziowie znów będą mieć problem ze wskazaniem zwycięzcy. Już teraz pachnie trzecią walką.

Wracamy do Adama Balskiego, który za rywala zamiast Nikodema Jeżewskiego dostał Serhija Radczenkę. Ukrainiec w przeszłości sparował z czołówką wagi junior ciężkiej. To twardy chłop. Wszyscy pamiętamy, że miał na deskach Krzysztofa Głowackiego, ale wiemy też, że to był wypadek przy pracy, jakich w tej branży jest sporo.

Balski ciężko trenował po okiem Gusa Currena. Czekamy na efekty pracy tych panów. Pięściarz z Kalisza powinien wygrać bez wydawania reszty, ale nastawiamy się na cały dystans. Mateusz Borek twierdzi, że Balski ma już oferty walk z zagranicy. W najbliższym czasie którąś z nich będzie musiał przyjąć.

Buty Tomasza Adamka

W Radomiu trudne zadanie czeka Damiana Jonaka. Andrew Robinson nie jest żadnym bombardierem, ale to solidny pięściarz, który może postawić Polakowi twarde warunki. Będziemy zdziwieni, jeśli Brytyjczyk przyjedzie tylko po wypłatę. 

Jonak w tym roku wrócił do boksu po trzyletniej przerwie i wygrał dwie walki. Ma rekord 41-0. Naprawdę trudno powiedzieć, w jakim kierunku zmierza jego kariera, ale chyba 35-latek ma większe ambicje niż wygrana z Robinsonem.  Szkoda, że Jonak nie chce bić się z rodakami, bo jego walka z Robertem Talarkiem to byłaby petarda.

wierzbicki_żeromiński_foto2

Łukasz Wierzbicki po rozliczeniu się z Michałem Żeromińskim (Michał z Vovkiem będzie miał pełne ręce roboty) idzie dalej i ma coraz wyżej podniesioną poprzeczkę. Twaha Kiduku był już w Polsce i bił się z Przemysławem Runowskim. Jeśli utrzymał formę z Radomia, to możemy być świadkami solidnych wymian w ringu. Na papierze faworytem jest Polak. 

Wierzbicki podobnie jak Balski czy Parzęczewski nie może pozwolić sobie na potknięcie. Może któryś z tych trzech panów kiedyś wejdzie w buty Tomasza Adamka. Przed nimi jeszcze długa droga. Na razie muszą wygrać „Wojnę Domową”. 

Transmisja gali od godz. 17:45 Polsat Sport / Polsat Sport Fight , od godz. 20:00 Super Polsat.

Reklamy

zimnoch_foto

Krzysztof Zimnoch po ostatnich wygranych uwierzył, że jest najlepszym pięściarzem wagi ciężkiej w Polsce. Mówi o tym głośno i dosadnie, chyba wierzy w swoje słowa. Pewnie Tomasz Adamek, Izu Ugonoh, Adam Kownacki i inni mają na ten temat odmienne zdanie. Żeby rozstrzygnąć tę kwestię, trzeba byłoby zorganizować turniej. W tym momencie nie ma w ogóle takiego tematu, więc niech każdy pozostanie przy swojej opinii. Niech Krzysiek czuje się najlepszy. Z jego samooceną trudno się jednak zgodzić…

Dzisiaj o Zimnochu możemy powiedzieć, że jest solidnym rzemieślnikiem. W lutym 2016 roku wydawało się, że jego kariera nie ma sensu. Przegrał z Mike’em Mollo i znalazł się w poważnych tarapatach. Niektórzy zaczęli wypisywać mu bokserski nekrolog, ale Tomasz Babiloński nie postawił na nim krzyżyka. Dał mu drugą szansę, Zimnoch ją wykorzystał. Wykorzystał w tym sensie, bo pokazał, że porażka z pięściarzem z trzeciej ligi była wypadkiem przy pracy.

Z Krzysztofem Zimnochem jest pewien problem. Ma już 34 lata, a nie pływał jeszcze na głębokiej wodzie. Wybił kilku rywali z bokserskiego sanatorium (Olivier McCall 48 lat, Michael Grant 45 lat, Marcin Rekowski 38 lat, Artur Bińkowski 38 lat – wszyscy po przejściach) i to by było na tyle. W przeszłości wśród jego potencjalnych przeciwników padały nazwiska Powietkina, Haye’a (w tym przypadku na przeszkodzie stanęła porażka z Mollo), Whyte’a, ale do tych pojedynków nie doszło. Ostatnio Zimnoch miał opcję występu na organizowanej przez Mateusza Borka gali Polsat Boxing Night, ale nie był zainteresowany pojedynkiem z Adamem Kownackim.

W sobotę stoczy walkę, która wyznaczy kierunek jego dalszej kariery. Joey Abell nie jest pięściarzem z czołówki wagi ciężkiej, ale z sanatorium też nie uciekł. Amerykanin jest zaprawiony w bojach, w lewej ręce trzyma odbezpieczony granat, przyjmował ciosy od Tysona Fury’ego, Kubrata Pulewa i Chrisa Arreoli. Do walki z Zimnochem wyjdzie bez respektu, nie pęknie przed nim.

Poza tym Abell też chce pozostać w tym biznesie, dlatego Krzysiek musi uważać, bo jego szczęka może być wystawiona na ciężką próbę. Jeśli wygra, pójdzie dalej. Banał, ale tak w boksie jest. Tomasz Babiloński nie chce mówić, jakie furtki mogą otworzyć się przed jego pięściarzem po ewentualnej wygranej w Radomiu. Może i lepiej, po co zapeszać. Propozycje na pewno się pojawią.

Zimnoch wierzy też w to, że zostanie mistrzem świata. Nie śmiejcie się z tego, przecież wszystko zaczyna się od marzeń. Żeby je zrealizować, musi pokonać pierwszą poważną przeszkodę w swojej karierze. I to bez wydawania reszty. W sobotę w Radomiu w pojedynku wieczoru mogą być niezłe turbulencje.