Posts Tagged ‘Michał Cieślak’

cieslak_po_walce

Michał Cieślak nie miał żadnych problemów z pokonaniem Youriego Kalengi. Były tymczasowy mistrz świata federacji WBA po siódmej rundzie nie miał ochoty kontynuować walki. – Nie czułem żadnego zagrożenia z jego strony – mówił po pojedynku w Legionowie Cieślak. Zapraszamy do obejrzenia materiału wideo.

Reklamy

michal_cieslak_wazenie

(więcej…)

michal_cieslak

(więcej…)

zimnoch_foto

(więcej…)

Zwykle jest tak, że przed galą pisze się różne scenariusze, rozdaje wygrane i przesądza pewne sprawy. Dopiero potem do ringu wchodzą pięściarze i rozpisują wszystko na nowo. W sobotę w Ergo Arenie miały być grzmoty i były, ale nie wszystko działo się według ustalonego wcześniej scenariusza. 

Cieślak zjadł na kolację „rumuńską kobrę”

Pojedynek Michała Cieślaka był zakontraktowany na osiem rund, ale killer z Radomia nie zamierzał brać zbędnych nadgodzin i załatwił sprawę w 2. odsłonie. Ilie był kiedyś nawet solidnym pięściarzem, ale do Ergo Areny wpadł chyba prosto z kanapy. Ledwo rozpakował walizki a już musiał wracać do domu. Michała nie będziemy za bardzo komplementować, bo jego przeciwnik zamiast walczyć, statystował. Cieślak zjadł „rumuńską kobrę” na kolację i tyle. Teraz czas na poważną robotę.

Szymański powinien kupić rywalowi… buty

Przed walką z Jose Villalobosem niektórzy ubrali już Patryka Szymańskiego w pas WBC Youth. Dla Polaka miała to być łatwa, lekka i przyjemna robota. Zamiast tego oglądaliśmy ringową wojnę, którą Szymański wydaje się, że przegrał, ale… jednak wygrał. Pomogli mu sędziowie. W 3. rundzie Argentyńczyk był liczony, ale nawet z Księżyca dałoby się zauważyć, że nie było nokdaunu. Po tym pojedynku Patryk musi wyciągnąć masę wniosków. Po pierwsze, nie może powtórzyć się sytuacja, że trener dojeżdża do niego za pięć dwunasta. Poza tym Szymański powinien sprezentować Villalobosowi buty, bo chłopak, jak to trafnie ujął w komentarzu Andrzej Kostyra, kupił je w second handzie. Widocznie wybrał jakieś mocno przechodzone kapcie, bo w trakcie walki trzeba było je łatać. Mimo tych problemów Villalobos do końca pojedynku był bardzo groźny. Spytacie, dlaczego Szymański ma kupować rywalowi buty? Skoro on dostał prezent (od sędziów), to może też komuś coś podarować, prawda?

Z Tygrysicą nie ma żartów

Do ringu w Ergo Arenie weszły dwie panie, ale tak naprawdę była w nim tylko jedna – Ewa Piątkowska, która pod każdym względem zdominowała rywalkę. Widać było, że Aleksandra Magdziak-Lopes jest pięściarką na pół etatu, ale w żadnym stopniu nie umniejsza to sukcesu Piątkowskiej. Warto zwrócić uwagę, że Ewa mistrzowski pas zdobyła w swojej jedenastej zawodowej walce.

Sosnowski nie oszukał przeznaczenia

Prognozy przed walką były takie: Sosnowski zostanie ciężko znokautowany i pożałuję, że wrócił z emerytury. Nic takiego nie miało miejsca. Walka wprawdzie skończyła się po 5. rundzie, ale były mistrz Europy ani razu nie leżał na deskach. Na pewno nie wyszedł do ringu tylko po wypłatę. Postawił Wawrzykowi spory opór i za to należą mu się brawa. Z kolei Wawrzyk na tle Sosnowskiego wcale nie zachwycił. Niby miał walkę pod kontrolą, ale w 3. rundzie dał się trafić i później nie był już tak pewny siebie. Po tym pojedynku Mariusz Wach na pewno nie będzie miał koszmarów z Wawrzykiem w rolach głównych.

Pas WBO trafił w dobre ręce

Nikt nie mówił, że będzie lekko, że będzie przyjemnie. Przed walką wiadomo było, że Krzysztof Głowacki będzie miał pełne ręce roboty od pierwszej do ostatniej rundy. W optymistycznym scenariuszu można było zakładać, że będzie to pojedynek 50/50. Dominowały jednak głosy, że Usyk jest faworytem i to dużym. Niestety, to się potwierdziło.

Ukrainiec wszedł do ringu z chłodną głową i tańczył („nogi wilka karmią”), bił, tańczył, bił, tańczył, bił i tak w kółko przez 12 rund. Głowacki chciał mu tę chłodną głowę urwać, ale nie mógł trafić. Po cichu liczyliśmy, że w końcowych rundach Usyk stanie i będzie łatwym celem, ale nic z tego. Na tych nogach przetańczyłby on ze trzy wesela pod rząd.

Sędziowie nie mieli żadnych wątpliwości i dali Usykowi jednogłośną wygraną. Możemy się sprzeczać, czy nie zapisali na koncie Ukraińca zbyt wiele rund, ale teraz to nie ma już wielkiego znaczenia. Fakty są takie, że Usyk wygrał zasłużenie i pas WBO zmienił właściciela. Marnym pocieszeniem może być to, że trafił w dobre ręce.

Jeśli chodzi o samą walkę, to miały być grzmoty i były. Ostatniej rundy nie dało oglądać się na siedząco. Co dalej z Krzysztofem Głowackim? W tym momencie trudno wyrokować, ale chłopak ma przed sobą jeszcze kilka lat między linami. Świat boksu o nim nie zapomni, bo o takich wojownikach się nie zapomina. Niech wraca na salę i robi swoje. Duże walki jeszcze przyjdą.

Za nami pierwsza konferencja prasowa przed galą Polsat Boxing Night, na której z ust bohaterów imprezy padły pierwsze deklaracje. Zdecydowanie najwięcej do powiedzenia miał Francisco Palacios, który zapowiedział, że udzieli surowej lekcji boksu Michałowi Cieślakowi. „Czarodziej” swoimi wypowiedziami przyćmił nawet profesora śmieciowego gadania – Rafała Jackiewicza, który tym razem był wyjątkowo grzeczny. 

Podczas konferencji najmniej do powiedzenia mieli Marcin Rekowski i Andrzej Wawrzyk. Jednak nie ma w tym nic dziwnego, bo panowie są kumplami i nie będą się straszyć przed walką. Rekowski powiedział, że pojedynek z Wawrzykiem jest dla niego sportową szansą, a przy okazji chce zarobić parę złotych. Stwierdził również, że po walce może wypić piwko z Andrzejem. Było miło, grzecznie i kulturalnie. Jeśli 2 kwietnia panowie zostawią te uprzejmości w szatni, to z ringu mogą lecieć iskry. A później niech sobie idą na piwo. Jeszcze jedno, Andrzej Wawrzyk w jednym z wywiadów po konferencji po raz kolejny zgłosił chęć walki z Tomkiem Adamkiem.

Jak zwykle bardzo pewna siebie była Ewa Brodnicka, która zapewniała, że da sobie radę z presją. Właścicielka pasa EBU dodała także: Słyszałam, że moja rywalka chce zakończyć walkę przed czasem. Torti jest prawniczką, ale nie uda jej się obronić przede mną (…) 2 kwietnia pokażę mój talent i lepszą Ewę Brodnicką niż w ostatnim pojedynku.”

Wyjątkowo grzeczny i stonowany (jak na siebie) był profesor śmieciowego gadania – Rafał Jackiewicz. „Wojownik” przyzwyczaił do tego, że świetnie nakręca atmosferę przed walką, ale tym razem nie częstował nas oryginalnymi tekstami. Nocnika też nie przyniósł. Choć trochę próbował kpić z Syrowatki. Poza tym mówił, że nie będzie już lepszy niż jest. „Jestem już stary, ale trzymam pewien poziom. Spodziewam się trudnej walki” – stwierdził. No i miał na sobie t-shirt z wymownym hasłem „Jackiewicz przebudzenie mocy”.

Stonowany w swoich wypowiedziach był też Michał Syrowatka, który stwierdził, że zdecydował się na rewanż, bo chce sprawdzić samego siebie. Wytłumaczył się też z porażki w pierwszej walce z Jackiewiczem: wtedy coś nie zagrało. Na co Jackiewicz odparł: zagrało w czwartej rundzie. Syrowatka złożył też ważną deklarację: chcę dać świetną walkę i mądrzej boksować. Co oznacza mądrzej boksować? „Nie iść z ryjem wysuniętym do przodu” – wytłumaczył. Zapytany przez Mateusza Borka o presję stwierdził: czuję mniejszą niż ostatnio.

Z wypowiedzi Mateusza Masternaka wynotowaliśmy dwa ciekawe zdania. Pierwsze zabrzmiało bardzo groźnie: będę się mścił na Eriku Fieldsie. Drugie było już łagodniejsze: będę się karmił energią polskiej publiczności. Poza tym „Master” nie ukrywał zadowolenia, że znów trenuje pod okiem Andrzeja Gmitruka. Jego rywal – Eric Fields coś tam gadał, że Masternak nie pokazuje w ringu niczego spektakularnego, ale złożył też odważną deklarację: jadę do Polski po zwycięstwo, chcę żeby publika zamilkła. Widać, że facet w gadce jest mocny. Zobaczymy, czy da radę uciszyć polską publiczność.

Dużo do powiedzenia miał Francisco Palacios. Praktycznie w każdej swojej wypowiedzi straszył Michała Cieślaka. „W mojej krwi nie ma nawet kropli tchórzostwa (…) Na pogrzebie mojego brata obiecałem mu, że zostanę mistrzem świata. Muszę to zrobić, więc Cieślak jest kolejną przeszkodą. Zamierzam dać mu prawdziwą szkołę boksu i zaczarować go w ringu (…) Przyjadę do Polski, żeby zlać Cieślaka.” Wygląda też na to, że Michał będzie musiał płacić za nieswoje rachunki. „Nawet, jeśli to nie on nazwał mnie tchórzem, to właśnie on zapłaci za te słowa.”

Michał Cieślak nie zamierzał odpowiadać na zaczepki Palaciosa. Widocznie uznał, że wystarczy jak balonik pompuje jego rywal. Ponadto stwierdził, że to nie on nazwał „Czarodzieja” tchórzem. „Nie wahałem się ani chwili, żeby wziąć pojedynek z Palaciosem (…) Jestem dobrze przygotowany i spokojny o tę walkę (…) Może to być mój najtrudniejszy pojedynek w karierze.” W sumie nuda, ale Cieślak na pewno nie będzie nudny w ringu. I raczej nie zapłaci tego rachunku, o którym wspominał Palacios.

Tomek Adamek tym razem nie przekonywał nas o swojej szybkości, ale widać, że zdaje sobie sprawę, po co wyjdzie do ringu 2 kwietnia. „Dla mnie to jest walka o wszystko. Jeśli przegram, będzie to moja ostatnia walka… ” – Ale nie będzie to ostatnia – szybko dodał. (…) Pokażę, że 39-letni Adamek potrafi wygrywać z najlepszymi. Rzucił też uniwersalne i ponadczasowe hasło: ring zweryfikuje wszystko.

Podobne plany do Adamka ma Eric Molina, który zapowiedział, że jest w świetnej formie i przyjeżdża do Polski po wygraną. „Mam wiele do stracenia. Jeśli przegram, stanę się chłopcem do bicia” – powiedział były pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBC. Wysłał też „Góralowi” wiadomość: bądź gotowy, nadchodzę.

To by było na tyle. Jednak pamiętajmy, że buńczuczne wypowiedzi pięściarzy na konferencjach są jak strzały ślepakami. Dlatego trzeba je traktować z dużą rezerwą, ale mimo wszystko warto zapamiętać, bo później można niektórych krzykaczy rozliczyć z ich słów.