Posts Tagged ‘Las Vegas’

O pojedynku Floyda Mayweathera z Connorem McGregorem mówiło się przez wiele miesięcy. Gdy już podpisali kontrakty, ruszyła machina promująca walkę. Panowie na każdym spotkaniu obrzucali się wulgaryzmami i przekonywali o swoim zwycięstwie. Obaj zapowiadali egzekucję. Średnio angażowałem się w ich słowne przepychanki, bo było wiadomo, że muszą dużo gadać, żeby walka się sprzedała. Żeby balon został nadmuchany do odpowiednich rozmiarów.

Słychać było opinie, że walka Mayweathera z McGregorem to cyrk. Daleki byłem od takich porównań, bo cyrkiem było wpuszczenie do oktagonu Popka z Burneiką. Mayweather i McGregor są poważnymi gośćmi, najlepszymi w swoim fachu. Nie ulegało wątpliwości, że walkę może wygrać tylko Amerykanin, bo zabawa była organizowana w jego piaskownicy.

Co więksi optymiści twierdzili, że Floyd wybierze sobie moment, w którym znokautuje przeciwnika. Amerykanin niczego nie wybierał. Musiał się trochę napocić, żeby pokonać faceta przebranego za pięściarza. Niektórzy liczyli, że McGregor zapomni się i zacznie uderzać łokciami lub kopać. Nie zrobił tego. Używał tylko rąk i do pewnego momentu wychodziło mu to całkiem, całkiem. Po trzech rundach kibice boksu mogli pomyśleć: co się k… dzieje?

Później walka przebiegała według zakładanego scenariusza. McGregor spuchł i Mayweather robił z nim, co chciał. Ostatecznie przegonił go ze swojej piaskownicy. Pod adresem Irlandczyka spływa sporo komplementów. Są na wyrost. W końcu McGregor zapowiadał, że wygra przed czasem, a nie dotrwał nawet do końca walki. Czym tu się podniecać? Ktoś powie, że miał jaja, bo wszedł w ten biznes. Za minimum 30 milionów dolarów tylko głupiec by nie wszedł.

Nie dajmy się też zwariować, że było to zwycięstwo boksu nad MMA. Nic z tych rzeczy. Floyd musiał wygrać i to zrobił. Pamiętajmy, że bronił honoru szermierki na pięści. Gdyby w górę powędrowała ręka Irlandczyka, świat MMA miałby prawo szydzić z bokserskiego środowiska. W odwrotnej sytuacji nie wypada tego robić. Ogólnie walka była nudna, grzmotów nie było, ale głównych bohaterów pewnie to nie interesuje. Ważne, że pieniądze się zgadzają. Zarobią na tym przedsięwzięciu konkretną kasę.

Czy tego typu pojedynki mają rację bytu? Możliwe, że Mayweather i McGregor otworzyli właśnie furtkę, przez którą coraz częściej będą przechodzić przedstawiciele pięściarstwa i MMA. Miejscem ich spotkania będzie ring. Warto spróbować czegoś takiego także w Polsce. Na pierwszy ogień może pójść na przykład Mamed Chalidow. W ringu zapewne nie wypadłby gorzej od McGregora. Rywal dla niego też się znajdzie. Zróbmy coś takiego.

Reklamy

manny

Już tylko godziny dzielą nas od walki Floyda Mayweathera z Mannym Pacquiao. O ich konfrontacji mówiło się już od dobrych kilku lat, ale panowie dopiero teraz, po latach burzliwych negocjacji, wejdą do ringu. Ten pojedynek to taki trochę odgrzewany kotlet, bo między linami nie zobaczymy najlepszej wersji ani Floyda, ani Manny’ego, ale to nie będzie byle jaki kotlet. Impreza w MGM Grand  w Las Vegas wygeneruje przychód w wysokości około 400 milionów dolarów.

Rzućcie okiem na te liczby, ale wcześniej weźcie głęboki oddech, bo od tych cyfr może zakręcić się w głowie:

– Amerykanie za PPV muszą zapłacić 99 dolarów (ponad 350 zł)

– Najtańszy bilet na galę kosztował 1500 dolarów, najdroższy aż 351 tysięcy dolców. Aż strach to przeliczać na złotówki, ale przeciętny Kowalski musiałby z 50 lat spłacać kredyt za najdroższy bilet na galę. Przewiduje się, że zysk ze sprzedaży biletów wyniesie 74 miliony dolarów.

– Floyd i Manny powalczą o trzy pasy, ale jeden z nich będzie wyjątkowy. Chodzi o pas federacji WBC, który został wykonany z kilograma złota i 3000 szmaragdów i podobno jest wart… milion dolarów.

– 165 tysięcy dolarów, tyle podobno zapłaciła TVP za prawa do transmisji walki.

– Po raz pierwszy w historii trzeba będzie zapłacić za bilet na ceremonię ważenia. Jego cena to 10 dolców, ale cała kasa z tego tytułu zostanie przeznaczona na cele charytatywne. Ufff.

– Na koniec kilka słów o gażach głównych bohaterów. Mayweather ma zagwarantowane 120 mln dolarów, na konto Pacquiao wpłynie o 40 mln mniej. Panowie wyciągną jeszcze więcej, bo do tych kwot trzeba doliczyć także zyski ze sprzedaży PPV. Świat oszalał i zwariował.

Do tej walki prędzej czy później musiało dojść, bo za duże pieniądze leżały na stole, aby przejść obok nich obojętnie. Pojedynek Mayweather vs Pacquaio awizowany jest jako „walka stulecia”. Pod względem finansowym na pewno nie ma sobie równych. Jednak otwarte pozostaje pytanie, czy w ringu będą fajerwerki?