Posts Tagged ‘Artur Szpilka’

andrzej wasilewski

Dzisiaj nazwisko Szpilka nie ma wartości finansowej na świecie ani nie gwarantuje sprzedaży biletów. Artur musi to zrozumieć. Nie wiem, czy on będzie chciał się odnaleźć w innej rzeczywistości. Jeżeli będzie chciał walczyć, to musimy odbyć męską rozmowę. Tym razem nie może być tak, że on coś zrozumie na 2-3 tygodnie, jak było po każdej porażce, a później znów będzie chciał robić po swojemu – mówi Andrzej Wasilewski w rozmowie z PoGongu.

Co pan pomyślał, gdy w 2. rundzie Dereck Chisora znokautował Artura Szpilkę?

Andrzej Wasilewski: Tuż przed nokautem przysiedli się do mnie Anatolij i Wasyl Łomaczenko, Ołeksandr Usyk oraz Aleksander Krasiuk. Ten ostatni mówił, że Artur dał dobrą pierwszą rundę. Odpowiedziałem, że jeśli tak będzie walczył, to za chwilę będzie koniec. Pięć sekund później było już po walce, Krasiuk nie zdążył jeszcze usiąść. Sprawdził się czarny scenariusz, który przewidywałem przed walką.

O taktyce Szpilki na walkę może pan coś powiedzieć?

Nie było widać żadnej taktyki. To mogła być kwestia braku koncentracji. Chisora skończył walkę szkolną akcją. Trzy razy rzucił cepa na dół, raz na górę. Ot, cała filozofia. To jest smutne, ale po około 12 latach zobaczyłem w Londynie tego samego Artura, który przegrał walkę w półfinale turnieju Stamma z rywalem z Algierii. Też stał przy linach, ale wtedy jeszcze robił uniki rotacyjne. Przeciwnik wyprowadził serię ciosów, Artur kilku uniknął, ale ze cztery doszły celu i przegrał przed czasem. W finale Krzysztof Zimnoch wygrał jedną ręką z tym Algierczykiem. Artur w ringu się nie boi, ale przez to nie szanuje ciosów przeciwnika. To jest fatalne. Myśli, że przy linach jest bezpieczny. Trener Fiodor Łapin przerywał sparingi, gdy Artur stał przy linach. Kazał mu zdejmować rękawice i odsyłał go do szatni.

Jak ocenia pan pracę Romana Anuczina?

Myślę, że Artur był bardzo porządnie przygotowany fizycznie, ale był za ciężki. Nie wtrącałem się w przygotowania i nie byłem na sparingach. Miałem przecieki, że nie wyglądały najlepiej, ale trener Anuczin był optymistycznie nastawiony. To uroczy i naprawdę bardzo fajny człowiek, ale w tej walce nie zapanował nad Arturem. Jestem przekonany, że gdyby Fiodor Łapin przygotowywał Szpilkę do tej walki, to mogłaby wyglądać inaczej. Przede wszystkim Artur ważyłby 103 kilogramy, a nie 110.

Anuczin nie protestował, gdy Szpilka chciał wziąć walkę z Chisorą?

Trochę się zawiodłem, bo umówiliśmy się z Romanem na jedną, a on proponował nawet dwie, łatwiejsze walki. Później jednak uległ Arturowi. Miałem od początku bardzo złe przeczucia. Nie czułem w ogóle pozytywnej atmosfery przed walką. Nie podobała mi się otoczka i to wzajemne klepanie się po plecach. Przyzwyczajony jestem do szkoły trenera Łapina, która polega na koncentracji. Gdy dwa dni po walce zobaczyłem na ringpolska.pl film z tego, co działo się w szatni przed walką, to się zdziwiłem. Nie może być tak, że ktoś inny tarczuje Artura, a trener się przygląda. W szatni było za dużo luzu. To nie było profesjonalne podejście. Każdy zawodnik jest inny. Krzysztof Włodarczyk w ostatnich latach zrobił się nerwowy przed walkami, więc jego trzeba trochę uspokoić i rozśmieszyć. Artura trzeba koncentrować i mobilizować, a nie rozluźniać.

(więcej…)

Reklamy

Szpilka-Chisora

Artur Szpilka w polskim boksie generuje największe emocje. To typ, który lubi spacerować na krawędzi przepaści. Teraz pojechał do Londynu, żeby bić się z Derekiem Chisorą. Eddie Hearn mówi, że w ringu spotka się dwóch szalonych gości. Ma rację. A my będziemy mieć emocje.

Ze zdroworozsądkowego punktu widzenia Szpilka nie powinien brać tej walki. Okoliczności średnio jej sprzyjają. Nie złapał jeszcze pewności siebie po porażce z Adamem Kownackim, ostatnia walka z Mariuszem Wachem była taka sobie w jego wykonaniu. Wachowi tak naprawdę zabrakło jednego ciosu do wygranej. Na dodatek Szpilka ma nowego trenera. Roman Anuczin może i jest fachowcem, ale panowie znają się tylko z sali treningowej. Fajnie wyglądają na tarczy, ładnie wychodzą na wspólnych zdjęciach, ale jeszcze nie byli razem na robocie. Artur jest zachwycony Anuczinem, ale w jego przypadku fascynacja nowym szkoleniowcem to standard.

Trenerzy mają problem ze Szpilką, bo jego ego jest trudne do okiełznania. – On potrzebuje obok siebie mocnego charakteru, który wskaże mu kierunek – mówił Andrzej Wasilewski po walce Szpilki z Kownackim i dodawał, że Ronnie Shields w sferze mentalnej nie zapanował nad Arturem. Największy wpływ na Szpilkę miał Fiodor Łapin. To z nim w narożniku stoczył on wzorową pod względem taktycznym walkę z Tomaszem Adamkiem.

W sobotę Szpilka nie może zapomnieć o dyscyplinie w ringu. Chisora będzie prowokował do bójki, a tego Polak musi unikać. Brytyjczy twierdzi, że nie umie boksować, ale lubi się bić. Jest twardy, zadaje dużo ciosów i cały czas idzie do przodu. Wydaje się, że dla Szpilki to stylowy koszmar. Polak nie może stracić koncentracji, co często mu się zdarza. Nie może też opuszczać rąk w kryzysowych momentach, ale z tego to już chyba nie da się go wyleczyć. Jeśli Anuczin to zrobi, będzie cudotwórcą.

Z walki Szpilki z Wachem zapamiętaliśmy obrazek, gdy Artur opuścił ręce i poszedł do narożnika. To był komunikat do Wacha: chodź, możesz mnie bić. Mariusz nie skorzystał z okazji. Jeśli Szpilka będzie odstawiał podobne numery w Londynie, to czeka go KO. Chisora nie wypuści go z budki telefonicznej. A z niej Szpilka nie zadzwoni po pomoc do GOPR-owców, jak uczynił to, gdy zabrał Pumbę na Snieżkę i miał problem z powrotem do domu. Tam będzie musiał liczyć tylko na siebie, ale lepiej, żeby nie dawał się zamknąć w narożniku.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Pomysł walki z Chisorą nie przypadł do gustu Andrzejowi Wasilewskiemu. I trudno mu się dziwić, ale Szpilka nie daje się prowadzić za rączkę. Kilka lat temu na Twitterze „zorganizował” sobie walkę z Bryantem Jenningsem. Z promotorskiego punktu widzenia pojedynek miał status: bez sensu, ale Szpilka się uparł, pojechał do USA i przegrał przed czasem. Przeliczył się, bo nie był wtedy gotowy na ten poziom.

Szpilka lubi brawurę i jazdę bez trzymanki. W ringu i w życiu prywatnym. Bylejakość go nie interesuje. Nie chciał bić słabych rywali za przeciętne gaże. Szukał wyzwań i większych pieniędzy. Chce pić szampana, to ryzykuje. W boksie i w życiu warto być odważnym. Gdyby Andy Ruiz Jr nie zaryzykował, nie byłby dzisiaj mistrzem świata.

(więcej…)

zimnoch_2

(więcej…)

andrzej wasilewski

Mariusz Wach opublikował komunikat w mediach społecznościowych, w którym domaga się rewanżowej walki z Arturem Szpilką. „Wiking” stawia sprawę jasno: niech wygrany bierze wszystko. – Jeżeli jest to prawdziwa i przemyślana deklaracja, to świadczy o tym, że Mariusz czuje się bardzo pewny siebie i jest gotów zaryzykować – mówi w rozmowie z pogongu.pl Andrzej Wasilewski.

(więcej…)

Układanie walk na papierze to przyjemna robota. Nie trzeba się martwić, czy pięściarz X zgodzi się na gażę, czy pięściarz Y będzie miał ochotę wejść do ringu akurat z tym rywalem. Konflikty promotorów i TV? Nie zwracamy na to uwagi. Co najważniejsze, nie musimy się martwić, kto za to wszystko zapłaci. Patrząc z punktu widzenia kibiców, wybraliśmy siedem walk polsko-polskich, które mogłyby zmrozić szampana bez wkładania go do lodówki.

Artur Szpilka vs Mariusz Wach 2

10. runda walki z Arturem Szpilką pewnie do dzisiaj śni się Mariuszowi Wachowi. „Wiking” nie potrafił znokautować naruszonego rywala i przegrał. Na gorąco wydawało się, że sędziowie punktowi pomylili się z werdyktem, ale po obejrzeniu powtórek trzeba przyznać im rację. Szpilka wygrał, ale Wach zasłużył na rewanż. Walka była wyrównana i trzymała w napięciu do końca. Skoro obejrzało ją w TV prawie dwa miliony ludzi, to znaczy się matchmaking był na piątkę. Andrzej Wasilewski w rozmowie z „Super Expressem” mówił, że organizacja tego rewanżu jest priorytetem. Oby się udało, bo polski boks potrzebuje takich walk. 

Typ: Szpilka na punkty

Szansa na pojedynek: Duża

Hasło na plakat: Czas wyrównać rachunki

Andrzej Fonfara vs Michał Cieślak

To zestawienie gwarantuje wojnę w ringu. Jeden i drugi lubią się bić. Cieślak jeszcze nie walczył z rywalem z półki Fonfary, więc mógłby się skaleczyć i to mocno. Do tej pory „Polski Książę” na zawodowych ringach nie spotykał się z rodakami. Po konfrontacji z Siłłachem mówił, że na razie nie jest zainteresowany takimi starciami. „Na razie nie myślę o pojedynkach polsko-polskich. Nie mówię nie, może kiedyś dojdzie do takiej walki, ale na pewno nie w najbliższym czasie.” Biorąc pod uwagę, na jakich etapach kariery są obaj panowie, zorganizowanie ich walki w najbliższych miesiącach wydaje się nierealne, ale na papierze to starcie wygląda kozacko.

Typ: Fonfara KO lub Cieślak KO

Szansa na pojedynek: Minimalna

Hasło na plakat: Wojna na wyniszczenie

Mateusz Masternak vs Krzysztof Włodarczyk

Gdy Krzysztof Włodarczyk był mistrzem świata, miał uczulenie na Mateusza Masternaka. Kilka lat temu „Diablo” nie chciał nawet słyszeć o żarcie na prima aprilis, że podpisał kontrakt na walkę z „Masterem”. „Napiszcie, że będę walczył Pudzianowskim lub kimś innym, ale nie z Masternakiem” – wkurzał się Diablo.

Później zmienił nastawienie i już nie skakało mu ciśnienie, gdy była mowa o jego konfrontacji z młodszym kolegą. Włodarczyk jest po przejściach, Masternak to samo. Obaj wypadli poza ścisłą czołówkę na świecie, ale wciąż są groźni i (chyba) nienasyceni. To jest nawet dobry moment, żeby zrobić taką walkę, bo za 2-3 lata może już być za późno. Teraz na pewno nie byłby to odgrzewany kotlet. Wręcz przeciwnie. Main event z dużym potencjałem.

Typ: Masternak na punkty

Szansa na pojedynek: Do zrobienia

Hasło na plakat: Lepiej późno niż wcale

Robert Parzęczewski vs Norbert Dąbrowski

Ich kariery są w innym miejscu. Parzęczewski idzie jak burza, Dąbrowski znalazł się na bocznicy. „Arab” po walce z Dariuszem Sękiem powiedział, że nie chce już walk z Polakami. Wspomniał też, że chciałby opuścić polskie podwórko. Wydaje się, że obrał właściwy kierunek, ale nie zmienia to faktu, że chętnie zobaczylibyśmy go w ringu z Norbertem Dąbrowskim. „Noras” nie pęka, zawsze jest solidnie przygotowany, więc mógłby postawić twarde warunki „Arabowi”, dla którego mógłby to być ostatni przystanek przed zagranicznymi wyzwaniami. Mateusz Borek twierdzi, że ani on, ani grupa Tymex Boxing Promotions nie są zainteresowani taką walką, więc raczej będziemy musieli się obejść smakiem.

Typ: Parzęczewski na punkty

Szansa na pojedynek: Minimalna

Hasło na plakat: Ostatni przystanek

Damian Jonak vs Robert Talarek

Obaj nie mają czasu na potknięcia. Damian Jonak wrócił do boksu po dłuższej przerwie i zanotował dwa zwycięstwa. Nie pali się do walk z rodakami. Przez kontuzję ręki wypadł z gali w Radomiu, a jego walka z Andrew Robinsonem została przeniesiona na kwiecień. Robert Talarek zmienił promotora i na razie odbudowuje pozycję po porażce z Dąbrowskim. W ostatnim czasie zbił trzech słabych rywali. Trudno powiedzieć, jaki pomysł na górnika z Rudy Śląskiej ma Tomasz Babiloński. Kontrakty na walkę Jonak vs Talarek można byłoby podpisać od razu na dwa pojedynki a nawet na trylogię. Patrząc jednak realnie, do tej walki raczej nie dojdzie. Alternatywą może być konfrontacja Talarek vs Czerkaszyn.

Typ: 50/50

Szansa na pojedynek: Mała

Hasło na plakat: Bitwa o Śląsk

Mateusz Tryc vs Tomasz Gromadzki

Andrzej Kostyra komentując walkę Tomasza Gromadzkiego z Wojciechem Wierzbickim stwierdził, że panowie rozpętali w ringu Trzecią Wojnę Światową. Gromadzki to pięściarz, który wchodzi między liny i nie kalkuluje. Dla takich zawodników jak on kibice kupują bilety. „Zadyma” wygrał cztery walki z rzędu, ale nie miał zbyt mocnych rywali. Czas na większe wyzwania, a takim na pewno byłaby konfrontacja z niepokonanym Mateuszem Trycem. Panowie w przeszłości zaczepiali się w mediach społecznościowych i na tym się skończyło. Zamiast się prowokować, niech wejdą do ringu. Kibice na pewno nie będą się nudzić. 

Typ: 50/50

Szansa na pojedynek: Do zrobienia

Hasło na plakat:  Cios za cios

Kamil Młodziński vs Rafał Grabowski 2

W Radomiu podczas „Wojny Domowej” niejednogłośną decyzją sędziów wygrał Kamil Młodziński. Po walce sporo dyskutowało się o werdykcie, więc warto obu panów jeszcze raz zaprosić do ringu. Wprawdzie Grabowski mówił po walce, że nie wie, czy będzie kontynuował karierę, ale pewnie już ochłonął i bez mrugnięcia okiem podpisze kontrakt na rewanż. Mateusz Borek nie ukrywa, że chętnie po raz drugi zorganizuje taki pojedynek. 

Typ: Grabowski na punkty

Szansa na pojedynek: Duża

Hasło na plakat: Grzmoty po meksykańsku

Skoro zamykamy rozdział pod tytułem „2018 rok”, to warto podsumować ostatnie 12 miesięcy w polskim boksie. Zrobiliśmy to w dwanaście rund.

1. runda

Tomasz Adamek dwa razy wszedł do ringu. Najpierw zbił Joe Abella w Częstochowie, później chciał oszukać przeznaczenie. Nie oszukał, bo Jarrell Miller był za wielki i za silny. Po czterech minutach Amerykanin odesłał „Górala” na emeryturę.

2. runda

Adam Kownacki jest coraz bliżej pojedynku o mistrzowski pas. Z Iago Kiladze miał trochę problemów, ale w końcu w szóstej rundzie posłał go na deski. Z Charlesem Martinem było już o wiele trudniej, bo Amerykanin miał serducho do walki. Kownacki zdał trudny test i już może szykować pięści na najlepszych.

3. runda

Artur Szpilka z Dominikiem Guinnem nie miał żadnych problemów. Wygrał po brzydkiej walce. Z Mariuszem Wachem przeżył chwile grozy w ostatniej rundzie, ale przetrwał i nie musiał wybierać między boksem a MMA. Co dalej? Musi znaleźć trenera i wspólnie z Andrzejem Wasilewskim ustalić plan działania.

Na rewanż ze Szpilką czeka Mariusz Wach, który w 2018 roku tylko raz pojawił się w ringu i był blisko zwycięstwa przed czasem. Wach miał też walczyć z Erikiem Moliną, ale nic z tego nie wyszło. Kariera znów na zaciągniętym ręcznym.

4. runda

Izu Ugonoh znów stoczył tylko jedną walkę. Choć nie wypada używać słowa „walka” w przypadku jego spotkania w ringu z Fredem Kassim. Rywala rozbolała głowa i przedstawienie skończyło się po 2. rundzie. Izu miał walczyć w grudniu o pas WBO Europe, ale gala Dariusza Michalczewskiego została odwołana. Czas ucieka, kariera Izu stoi w miejscu. Może Tiger jako promotor ją rozrusza. Jeśli nie, to chyba nic już z tego nie będzie.

5. runda

W lutym Krzysztof Głowacki był w tarapatach w walce z Radczenką. Zlekceważył rywala i mało brakowało, a jego kariera znalazłaby się na zakręcie. Później wygrał z Silgado, który przewrócił się od przeciągu w hali.

„Główka” dostał się do turnieju WBSS. Tam stoczył dwanaście trudnych rund z Własowem i wrócił do Polski z tymczasowym pasem mistrza świata federacji WBO. Następne miesiące mogą należeć do niego.

Spore problemy w walce z Radczenką miał także Adam Balski, który w ostatniej rundzie zebrał lanie życia na zawodowych ringach. Pięściarz z Kalisza musi się wziąć do roboty, bo z taką defensywą strach go wypuścić w świat.

6. runda

Mateusz Masternak stoczył dwa trudne pojedynki z Kalengą i Dorticosem. Jeden wygrał, drugi przegrał i znów wszystko musi zaczynać od nowa. Po ostatniej walce nazwaliśmy „Mastera” Syzyfem polskiego boksu, bo gdy jest blisko celu, zawsze musi zawracać.

7. runda

Od nowa swoją pozycję buduje też Krzysztof Włodarczyk. W 2018 roku wygrał trzy walki. Gadajew i Sands nie byli rywalami z jego półki, ale konfrontacja z Durodolą pokazała, że Diablo może być jeszcze groźny w ringu. Jednak w jego przypadku w mistrzowskie pasy już nie wierzymy.

8. runda

Andrzej Fonfara zmienił kategorię wagową i na polskiej ziemi obił Siłłacha. Po walce na Torwarze trudno jednoznacznie ocenić, czy „Polski Książę” pasuje do kategorii junior ciężkiej. Na pewno musi mniej przyjmować, bo teraz za rywali będzie miał większych chłopów niż w kategorii półciężkiej.

9. runda

Maciej Sulęcki w pojedynku z Danielem Jacobsem udowodnił, że należy do światowej czołówki w swojej kategorii wagowej. Sędzia, który wypunktował walkę 117-110 dla Jacobsa był po prostu głupi. „Striczu” musi teraz uzbroić się w cierpliwość, bo duże walki nie przychodzą z dnia na dzień.

10. runda

Kamil Szeremeta zdobył pas EBU, później go obronił, czyli ma za sobą bardzo dobry okres. Widać, że jego współpraca z Fiodorem Łapinem idzie w dobrym kierunku.

Fiodor Czerkaszyn jest powiewem świeżości w polskim boksie. Za chłopakiem ciągnie się ciekawa historia. Gołym okiem widać, że ma papiery do tego sportu. Niektórzy już zachłysnęli się jego talentem i wróżą mu mistrzowską karierę. Spokojnie. Dajcie mu czas. Niech trenuje i idzie do przodu. Jest w dobrych rękach.

11. runda

Robert Parzęczewski nikomu się nie kłaniał w ringu. Petardy odpalił jeszcze przed Sylwestrem, gdy bił w Radomiu solidnego Dariusza Sęka. „Arab” nie chce już walk z rodakami, ale zobaczylibyśmy go jeszcze w ringu z Norbertem Dąbrowskim. Jego kariera musi być prowadzona ostrożnie.

Paweł Stępień mógł pod koniec roku zaliczyć wpadkę w walce z Suchockim, ale wyszedł z opresji i wygrał. Potrzebna była mu taka walka, bo po wcześniejszych zwycięstwach nad słabszymi rywalami mógł uwierzyć, że już wiele może. Nie powinien walczyć z rywalami słabszymi od Suchockiego.

12. runda

Łukasz Wierzbicki krok po kroku idzie do przodu. W 2018 roku spędził 30 rund w ringu z solidnymi rywalami. Wyjaśnił sprawę z Michałem Żeromińskim, wygrał też z Claytonem i Kiduku. Wszystkie walki wygrywał na punkty, bo brakuje mu nokautującego ciosu. Unika ringowych wojen, ale to nie jest wada. Dzisiaj żaden ekspert nie powie, że Wierzbicki w przyszłości zdobędzie mistrzostwo świata, bo to ryzykowna teza, ale w Polsce „Pretty Boy” ma wyrobioną markę.

szpilkawach
(więcej…)

andrzej wasilewski

Po kilkumiesięcznej przerwie na ring wraca Artur Szpilka, który podczas Narodowej Gali Boksu będzie walczył z Dominickiem Guinnem. Po porażce z Adamem Kownackim kariera Szpilki znalazła się na dużym zakręcie. – Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy – mówi Andrzej Wasilewski.

W którym miejscu znajduje się dzisiaj kariera Artur Szpilki?

Andrzej Wasilewski: Tego nikt nie wie. Myślę, że sam Artur zadaje sobie to pytanie. On wraca na ring po długiej przerwie, po dwóch porażkach przez nokaut, z nowym trenerem i z jeszcze większą werwą i temperamentem. Pamiętajmy, że jest to powrót na ogromnej imprezie na Stadionie Narodowym. Dlatego najbliższa walka jest tak szalenie ważna dla jego kariery.

Czy dla niego konfrontacja z Dominickiem Guinnem ma status: być albo nie być?

Gdyby Artur tę walkę, nie daj Boże, przegrał w sposób sportowy, to chyba rzeczywiście musiałby pomyśleć o zmianie dyscypliny na inną, albo poszukać sobie innego zajęcia. Jednak jestem przekonany, że Artur wygra z Guinnem i przekona się, że może jeszcze boksować i że ciężka praca z Andrzejem Gmitrukiem przynosi efekty. Myślę, że po pojedynku na Stadionie Narodowym będzie jeszcze bardziej głodny i będzie czekał na kolejną walkę. Chciałbym, żeby tak było.

Na jak dużym zakręcie znalazła się kariera Szpilki po porażce z Adamem Kownackim?

Była na ogromnym zakręcie. Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy. On się paskudnie zaplątał w tych emocjach. Z jednej strony miał dziesiątki doradców, którzy niby nie mieli na niego wpływu, ale ich opinie dobiegały do jego uszu. Z drugiej strony, uzależnienie od internetu zrobiło mu bardzo dużą krzywdę. Jeżeli Artur czyta kilkaset postów od anonimowych ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co piszą, ale jakiś tam światopogląd przekazują, to jednak w jego głowie coś zostaje. Na szczęście Artur spotkał na swojej drodze Andrzeja Gmitruka i wygląda na to, że panowie wzajemnie dali sobie drugie sportowe życie. Mam wrażenie, że się bardzo dobrze uzupełniają i tworzą świetny team. Wierzę, że Artur nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w boksie.

Pod wodzą Andrzeja Gmitruka zobaczymy w ringu nowego Szpilkę?

Artur sporo już przyswoił z bokserskiego abecadła, on naprawdę dużo potrafi. Pamiętajmy, że doskonały trener, jakim bez wątpienia jest Fiodor Łapin, poświecił Arturowi naprawdę tysiące godzin na sali treningowej. Jednak w ostatnim czasie w boks Szpilki wkradł się chaos. Podporządkował sobie Ronniego Shieldsa, rządził swoim poprzednim trenerem i skończyło się to dla Artura fatalnie. Andrzej Gmitruk, który jest doświadczonym szkoleniowcem i świetnym psychologiem, musi to wszystko poukładać. Może jakieś tam techniczne szczegóły poprzestawia, ale raczej to będzie uporządkowanie boksu Szpilki, a nie rewolucja. Bardziej nadanie jakiegoś rysu, taktyki.

Na co trener Gmitruk powinien zwrócić szczególną uwagę?

Wszyscy wiemy, że Artur ma jedną fatalną cechę, której nie możemy go oduczyć od czasów amatorskich. W sytuacji zagrożenia lekceważy rywala, cofa się, zostaje na linach, zamiast chodzić na boki. Pamiętam turniej Stamma w boksie amatorskim, pamiętam walkę z Kownackim – w obu tych pojedynkach Artur powtarzał te same zachowania w kryzysowej sytuacji, nie panował nad emocjami. I tu jest szczególna rola trenera Gmitruka, żeby chwycić Artura za twarz i poprowadzić go w walce z żelazną dyscypliną.

(więcej…)

DSC_7173

Tomasz Adamek zbił w Częstochowie Joeya Abella i idzie dalej. Po walce nie chciał za dużo mówić o swojej przyszłości, ale w tym roku planuje jeszcze wejść do ringu. Najpierw musi przekonać żonę, która nie jest zadowolona z jego przedłużającej się kariery. – Może Mateusz Borek będzie musiał przyjechać do New Jersey na negocjacje. Ciężko jest z moją babą dyskutować – żartował Tomek.

Adamek wygrał trzy walki z rzędu. Po pojedynku z Abellem awansował na piętnaste miejsce w rankingu wagi ciężkiej portalu boxrec.com. Za chwilę mogą rozdzwonić się telefony z propozycjami, bo „Góral” ma nadal duże nazwisko w branży. Pięściarzy z czołówki wagi ciężkiej chętnych do walki z Adamkiem nie powinno brakować.

„Góral” na tle ostatnich przeciwników wyglądał, jakby miał o kilka lat mniej. Widać, że Guss Curren rozpalił w nim ogień, który przestał się nawet tlić, gdy w jego narożniku stał Roger Bloodworth. Musimy jednak pamiętać, że Haumono, Kassi i Abell nie są zawodnikami z czołówki wagi ciężkiej. Nie stoją nawet na jej zapleczu.

Dlatego szukając kolejnego rywala dla Adamka, trzeba iść tokiem myślenia Mateusza Borka i uważać na to, żeby Tomek nie dał sobie zrobić krzywdy. Lepiej nie zawracać sobie głowy walkami z wielkimi chłopami, którzy mają ciężkie łapy. Joshua, Wilder, Ortiz, Tyson Fury, Whyte czy Breazeale odpadają. Ci panowie już odjechali Tomkowi. Ani Guss Curren, ani Jakub Chycki nie są cudotwórcami, żeby zrobić z „Górala” równorzędnego przeciwnika dla wspomnianych kolosów.

(więcej…)

adam kownacki

  • Adam Kownacki od ponad dwudziestu lat mieszka w USA, na polskim ringu nie stoczył ani jednej walki. – Mogę otwarcie powiedzieć, że zależy mi, aby Adam został nową gwiazdą gal z cyklu Polsat Boxing Night – mówi Mateusz Borek.
  • „Babyface” po świecie boksu zawodowego porusza się bez promotora, ale jest związany z Alem Haymonem. Na początku kariery boks łączył z pracą na budowie, w weekendy dorabiał na bramce.
  • Teraz skupia się tylko na boksie i chce zostać mistrzem świata wagi ciężkiej. 20 stycznia w Barclays Arenie ma do wykonania robotę.
  • (więcej…)