Posts Tagged ‘Alabama’

izu_foto
fot. PBC

  • Izu Ugonoh w sobotę po raz pierwszy pokaże się na salonach. Z małych gal w Nowej Zelandii wskakuje na imprezę w Alabamie. 
  • Wcześniej obijał rywali, którzy przypominali tekturowe atrapy bokserów i padali jak muchy. 
  • Teraz wejdzie do ringu z Dominikiem Breazeale’em, który ma ochotę wygrać z nim przez nokaut.  
  • Izu jest pięściarzem-zagadką, więc Breazeale w sobotę wybiera się na randkę w ciemno. 
  • Jeśli Izu wygra w Alabamie, to potrzebna będzie walka Szpilka vs Ugonoh, żeby wyjaśnić, który z nich jest numerem jeden wśród polskich ciężkich. 


JESZCZE WIĘCEJ BOKSU. ZAJRZYJCIE NA NASZ PROFIL NA FACEBOOKU

W 2014 roku Izu Ugonoh obrał kurs na Nową Zelandię i postawił dziewiczy krok w królewskiej dywizji. W tym czasie Artur Szpilka zdawał dwa poważne egzaminy w wadze ciężkiej. Pierwszy oblał, bo Bryant Jennings nie dał sobie w kaszę dmuchać. Drugi zdał, bo w dobrym stylu wypunktował Tomasza Adamka i przejął od niego miano najlepszego polskiego ciężkiego.

* Izu jest kilka kroków za Szpilką. 

Rok później obaj obijali kelnerów. Szpilka w USA (podpisał kontrakt z Alem Haymonem), Ugonoh w Nowej Zelandii. Artur obił trzech takich typów, Izu czterech. Miał też walkę z Longiem, ale w tym przypadku wziął nadgodziny. Trzeba jednak przyznać, że kelnerów rozwalał z przytupem. Labaran i Sandez (co to za goście?) nie przetrwali z nim pierwszej rundy, a taki Will Quarrie po prawym Izu prawie wyleciał z ringu. Dan Rafael, gdy to zobaczył, cmoknął z zachwytu na Twitterze. Na youtubie obejrzało to ponad 3 miliony ludzi. Pod koniec 2015 roku tak pisaliśmy o Izu na Po Gongu:

Trudno stwierdzić, w jakim kierunku podąża kariera Izu Ugonoha, który w Nowej Zelandii demoluje kolejnych rywali. Jednak umówmy się, nie są to poważni przeciwnicy. Kiedyś ta zabawa musi się skończyć, bo w innym przypadku nie poznamy prawdziwej wartości Izu.”

* Izu cały czas jest kilka kroków za Szpilką.

W 2016 roku wspomniana zabawa Izu w boks się nie skończyła, bo dalej był on prowadzony za rączkę przez promotorów. No dobra, Gregory Tony nie był zupełnym leszczem, ale facet najlepsze lata miał już za sobą. Gdy wchodził do ringu z Ugonohem, pewnie już nie pamiętał, że kiedyś wygrał z Carlosem Takamem. Izu pokonał tę przeszkodę, wcześniej rozprawił się z Ricardo Ramirezem i to by było na tyle, jeśli chodzi o ringowe wyczyny. Najważniejsze dla Ugonoha wydarzenia miały jednak miejsce pod koniec roku, bo wtedy podpisał kontrakt z Alem Haymonem. Wtedy też zaczął mówić, że w niedalekiej przyszłości marzy mu się walka o mistrzowski pas. Co w 2016 roku było słychać u Szpilki? W styczniu przegrał przez ciężki nokaut z Deontayem Wilderem walkę o pas federacji WBC. Potem na długie miesiące wypadł z obiegu.

* Szpilka cały czas jest przed Izu, ale dystans został skrócony.

Styczeń/Luty, 2017 rok. W Alabamie szykowana była gala z udziałem polskich ciężkich. Andrzej Wawrzyk, Artur Szpilka i Izu Ugonoh mieli znaleźć się na jednej karcie walk. Nic z tego nie wyszło, bo Wawrzyk wpadł na stanozololu, a pojedynek Szpilki z Breazeale’em z nie wiadomo jakiego powodu został odwołany. Z karty nie wypadł tylko Izu, który za rywala dostał niedoszłego przeciwnika „Szpili”, czyli Breazeale’a.

Ta walka pozwoli mi tak naprawdę zaistnieć w boksieTo jest dla mnie starcie, które ma mnie przenieść w zupełnie inne miejsce. Tym pojedynkiem będę mógł pokazać, jak dobry jestem – mówił Izu Ugonoh. [Sportowefakty.pl]

* Jeśli Izu wygra w Alabamie, role się odwrócą i to on będzie krok przed Szpilką. Wtedy bardzo pożądana będzie walka między nimi o miano najlepszego polskiego ciężkiego.

********

Gdy trwało zamieszanie z galą w Alabamie, pojawił się pomysł, rzucił go na Twitterze Mateusz Borek, żeby zrobić walkę Szpilka vs Ugonoh. Ten pierwszy od razu był na tak. Oto fragment naszego wywiadu ze Szpilką:

– Moje podejście znacie: musi się wszystko zgadzać i możemy walczyć. Gdy nie wypalił mój pojedynek w Alabamie, rzuciłem Andrzejowi Wasilewskiemu propozycję, żeby zrobić walkę z Izu. Powiedział, że na razie nie ma takiego tematu.

Tomasz Babiloński twierdzi, że zmiótłbyś Izu z ringu. Podpisujesz się pod tymi słowami?

– Nie wiem, czy zmiótłbym czy nie, na pewno byłbym faworytem takiego pojedynku. Jednak teraz nie ma sensu o tym rozmawiać. Niech Izu najpierw stoczy walkę z Breazeale’em, a potem zobaczymy. Może wrócimy do tematu. W tym momencie jestem najlepszym ciężkim w Polsce i chyba nie ma sensu o tym dyskutować.

A co o pojedynku ze Szpilką sądzi Izu?

„Wychodzę z tego założenia, żebyśmy robili wszystko po kolei, krok po kroku. Na razie mam przed sobą pojedynek z Dominkiem Breazealem i na tym się skupiam. Jak wygram tę walkę, to będziemy rozmawiać dalej.” [sportowefakty.pl]

Pytanie, czy w przypadku wygranej w Alabamie Izu będzie miał ochotę zawracać sobie głowę Szpilką i rozstrzyganiem kwestii, który z nich jest lepszy? Wątpliwa sprawa. Raczej pójdzie w kierunku walki mistrzowskiej i większej kasy. Kevin Barry nie ma wątpliwości, że jego podopieczny po zwycięstwie z Breazeale’em może trafić na krótką listę życzeń Wildera. Teraz jednak nie ma sensu gdybać, bo Izu na razie stoi w przedpokoju…

**********

Ale w sobotę wejdzie na salony. Ugonoh przed chwilą walczył na małych galach w Nowej Zelandii, teraz po raz pierwszy pokaże się na amerykańskim ringu. Jego walka będzie transmitowana na żywo przez telewizję FOX, czyli ma okazję ładnie przedstawić się kibicom w USA. To będzie dla niego spory przeskok, zwłaszcza w sferze mentalnej. Podobną historię przerabiał kiedyś Andrzej Wawrzyk, który tak wspominał swoją porażkę Aleksandarem Powietkinem:

Zablokowałem się całkowicie. Wyskoczyłem z malutkich gal pod Katowicami czy pod Warszawą na wielką imprezę w Moskwie. To zrobiło na mnie za duże wrażenie.” [Przegląd Sportowy]

Ugonoh nie może się zablokować na imprezie w Alabamie. Musi wejść do ringu uzbrojony. Uzbrojony w pewność siebie. Do tej pory walczył z przeciwnikami, którzy przypominali tekturowe atrapy bokserów. Dostawali strzał i padali. O oddawaniu z ich strony raczej nie było mowy. Breazeale będzie oddawał, od razu też się nie przewróci, bo swoje może przyjąć. Anthony Joshua potrzebował kilku rund, żeby go skruszyć. Nie zmienia to jednak faktu, że Amerykanin artystą ringu na pewno nie jest. Oddajemy głos Arturowi Szpilce:

Dla Ugonoha będzie to bardzo duży przeskok, bo wcześniej nie miał ani jednego przeciwnika z tej półki. Jest przy nim dużo znaków zapytania. Znamy się z Izu, bo trenowaliśmy w jednym klubie. Nigdy jednak nie sparowaliśmy razem, więc nie wiem, czy on faktycznie tak mocno bije. Niby przewracał kolejnych rywali w wadze ciężkiej, ale jacy to byli przeciwnicy? Może i był zbyt ostrożnie prowadzony, ale w końcu dostał dobrego rywala. Niech próbuje, trzymam za niego kciuki.” 

Dominic Breazeale raz mówi, że znokautuje Ugonoha, innym razem twierdzi, że dla Izu będzie to 10 rund piekła i takie tam gadki-szmatki, którymi nie ma sensu zaprzątać sobie głowy. Warto jednak podkreślić, że optykę na tę walkę zmienili bukmacherzy, którzy na początku w osobie Amerykanina widzieli wyraźnego faworyta, teraz stawiają jednak na czarnoskórego Polaka. Breazeale ma większe doświadczenie od Izu. I na ringach amatorskich, i zawodowych. Ma za sobą walkę o mistrzowski pas, więc z presją miał okazję się zapoznać. Jest duży, silny, bije nie głaszcze, ale ma też swoje ograniczenia. Tacy pięściarze jak Fred Kassi czy Amir Mansour napsuli mu sporo krwi. Krótko mówiąc – facet jest średniakiem.

Za to Izu jest pięściarzem-zagadką. Jego trener – Kevin Barry – wystawił mu taką oto laurkę:

„Izu to znakomity atleta, który może zrobić rzeczy, których inni po prostu nie potrafią. Chyba jeden z najlepiej – jeśli nie najlepiej – bijących po korpusie pięściarzy w światowym boksie. ” [ringpolska.pl]

Dzisiaj te słowa niewiele znaczą, bo trenerzy różne rzeczy mówią o swoich zawodnikach. CJ Hussein twierdził na przykład, że Krzysztof Zimnoch w pierwszej rundzie znokautuje Mike’a Mollo. Okrutnie skłamał. Równie dobrze Barry mógł powiedzieć, że Izu na sparingach rozbił ciosami na korpus stado słoni. Możecie w to wierzyć lub nie. To samo dotyczy cytatu powyżej.

Z kolei Przemysław Saleta porównał Izu do Steve’a Cunninghama. Trzeba przyznać, że to ładne i chyba trafione porównanie.

„Izu pod wieloma względami przypomina mi, jeśli chodzi o technikę i warunki fizyczne, Steve’a Cunninghama, ale jest trochę silniejszą wersją.” [Interia.pl]

Trzeba przyznać, że Breazeale ma mały kłopot, bo tak naprawdę nie wie, czego może spodziewać się po swoim rywalu. Dla Amerykanina będzie to randka w ciemno. Wie, że naprzeciwko niego stanie czarnoskóry facet z rekordem 17-0. Niby mocno bijący, niby bezkompromisowy, ale dotąd pływający na płytkiej wodzie, na dodatek w kamizelce ratunkowej.

Wygląda na to, że sobotnia walka więcej nam powie o Izu niż jego wszystkie pojedynki razem wzięte. Ale dzisiaj jednego możemy być pewni. Gdyby Ugonoha umieścić na okładce jakiegoś magazynu bokserskiego, to nie prezentowałby się on wcale gorzej od Anthony’ego Joshui czy Deontaya Wildera. Izu ma wygląd mistrza świata wagi ciężkiej, ale czy wystarczy mu umiejętności, żeby chociaż zbliżyć się do ścisłej czołówki tej kategorii wagowej? Do niedzieli rano polskiego czasu to pytanie pozostaje otwarte.

********

Na koniec przypominamy, jak Andrzej Kostyra opisywał Izu Ugonoha w swoim Alfabecie na Po Gongu:

Śmieję się, że wszyscy polscy selekcjonerzy piłkarscy, z Frankiem Smudą na czele, powinni uczyć się od niego języka polskiego. Izu mówi wspaniale po polsku i pod tym względem jest wzorem do naśladowania. Niektórzy sprawozdawcy sportowi seplenią, nie wymawiają „ą”, „ę”, a  jego polszczyzna jest wzorowa. Ze 2-3 lata temu zaproponowałem mu, żeby komentował ze mną gale bokserskie. Wtedy się nie zdecydował, ale przed nim jest przyszłość w tym fachu. Kiedyś pewnie zostanie komentatorem, może zostanie też mistrzem świata w boksie, bo gołym okiem widać, że chłopak ma olbrzymi talent.

Krzysztof Smajek

Reklamy