piotr wilczewski

Maciej Sulęcki wraca na amerykański ring. 15 marca na gali DAZN w Filadelfii rywalem polskiego pięściarza będzie Gabriel Rosado. – Maciek w końcu ma walkę, na którą sobie zapracował. Rosado jest wojownikiem i bójka z nim nie będzie wskazana, ale jeśli trzeba będzie zrobić bójkę, to się ją zrobi – mówi Piotr Wilczewski.

Zapraszamy do obejrzenia materiału wideo.

Reklamy

cieslak_po_walce

Michał Cieślak nie miał żadnych problemów z pokonaniem Youriego Kalengi. Były tymczasowy mistrz świata federacji WBA po siódmej rundzie nie miał ochoty kontynuować walki. – Nie czułem żadnego zagrożenia z jego strony – mówił po pojedynku w Legionowie Cieślak. Zapraszamy do obejrzenia materiału wideo.

zimnoch_foto

Krzysztof Zimnoch pojawił się w piątek na gali w Legionowie. W rozmowie z mediami mówił między innymi o głodówce, chorobie i powrocie na ring. Zapraszamy do obejrzenia materiału wideo.

kamil sokołowski

Kamil Sokołowski pięć lat temu wyjechał do Anglii i tam rozpoczął zawodową karierę. Nie ma promotora, przegrał już 14 walk. Mówi, że jest journeymanem, ale od razu dodaje, że nie jeździ tylko po kasę. Zawsze chce wygrywać. W sobotę jego rywalem będzie Lucas Browne.

W najbliższą sobotę wchodzisz do ringu z Lucasem Brownem. Jesteś gotowy na wojnę?

Jestem bojowo nastawiony. Wygląda na to, że to będzie mój najtrudniejszy rywal w karierze. Jednak spokojnie pochodzę do tego pojedynku. To jest przeciwnik jak każdy inny. Ma dwie ręce i głowę. To jest waga ciężka i wszystko może się zdarzyć. W jedną i drugą stronę. Chcieliśmy walczyć z Brownem osiem rund, ale jego promotor się nie zgodził. Trochę wstyd, że taki zawodnik walczy tylko 6 rund.

Co wiesz o najbliższym przeciwniku?

Jak zerkałem na jego przygotowania, to wydaje mi się, że będzie w dobrej formie. Teraz pewnie będzie ważył mniej niż w walce z Whytem. Jednak bardziej skupiam się na sobie niż na nim.

Rok temu Browne został ciężko znokautowany przez Whyte.

Whyte walczył z nim zachowawczo, bo zrobili dużo szumu wokół Browne’a. Brytyjczyk miał dużo do stracenia, ja mogę tylko zyskać. Myślę, że Browne może mnie zlekceważyć.

Długo zastanawiałeś się nad przyjęciem oferty walki z Brownem?

Nie, bo biorę wszystko, jak leci. Nie mam na co czekać, bo lata uciekają, a ja chcę jeszcze trochę poboksować. Jak z nim wygram, to pewnie będę w TOP 10 wagi ciężkiej w Wielkiej Brytanii. Wygrana może otworzy mi drzwi do walki z Davidem Allenem.

Jak wyglądały twoje przygotowania do sobotniej walki?

Miałem trzy tygodnie na przygotowania, ale nie startowałem od zera, bo wcześniej szykowałem się na rewanż z Kashem Alim, ale on zrezygnował z walki. Trenowałem dwa razy dziennie. O piątej rano biegałem około 30-40 minut. Robiłem sprinty albo zwykły bieg. Później jechałem do pracy. Wieczorem robiłem drugi trening. Miałem dwóch sparingpartnerów. Chłopaki przyjechali z Londynu i trochę posparowaliśmy. Ogólnie to za dużo nie sparuję przed walkami, bo nie za bardzo mam taką możliwość. Wszędzie mam daleko, poza tym brakuje mi czasu.

Czym się zajmujesz zawodowo?

Pracuję na recyklingu, jeżdżę ciężarówką od godziny 7 do 15. Boks to moje hobby i zajmuje się nim po godzinach. Jestem journeymanem, ale nie takim, który jeździ tylko po wypłaty. Zawsze chcę wygrywać. Nie mam promotora, dlatego mój rekord wygląda tak a nie inaczej. Wielu rywali odrzuca propozycje walk ze mną, bo nie chcą zepsuć sobie rekordu.

Ostatnio zepsułeś rekord Nickowi Webbowi.

Nie tylko jemu, ale też innym pseudoprospektom. Mają oni porobione rekordy na Litwinach czy Bułgarach, ale jak postawisz im twarde warunki, to okazuje się, ile naprawdę są warci.

Co chcesz osiągnąć w boksie?

Jak mam być szczery, to nie zależy mi na rankingach. Wiem, na jakim jestem poziomie, dlatego nie będę gadał, że moim celem jest walka o mistrzowski pas. Muszę mierzyć siły na zamiary. Teraz chcę zrobić dobrą walkę z Brownem. Z rywalami do TOP 5 w Anglii mogę boksować, reszta jest poza moim zasięgiem. Walki z Duboisem i Allenem to już byłyby dla mnie wielkie wyzwania. Menedżer mówił mi, że Dubois chciał, żebym przyjechał do niego na sparingi, ale nie było konkretów i ostatecznie nie sparowaliśmy. Dubois jest bardzo młody, silny i duży, ale brakuje mu doświadczenia.

Miałeś oferty od polskich promotorów?

Nie i nie zależy mi na tym. Koncentruję się na walkach w Anglii, bo tutaj mieszkam i pracuję. Do Anglii wyjechałem pięć lat temu. Zaczynałem od turniejów Bigger’s Better, zrobiłem licencję bokserską. W Polsce walczyłem tylko w kickboxingu.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

POLECAMY:

michal_cieslak_wazenie

Czytaj resztę wpisu »

sokolowski.jpg

Kolejnym rywalem Mariusza Wacha będzie Martin Bakole Ilunga. Panowie spotkają się w ringu podczas gali „Ostatni Taniec” organizowanej przez MB Promotions. O opinię na temat pięściarza z Demokratycznej Republiki Kongo zapytaliśmy Kamila Sokołowskiego, który ma za sobą walkę z Bakole. 

Kamil Sokołowski: Walczyłem z Martinem Bakole Ilungą w październiku 2017. Byłem w tym pojedynku journeymanem. W drugiej rundzie trafił mnie podbródkowym i złamał nos. Leciała mi z niego krew i ciężko mi się walczyło. W piątej rundzie zaczynałem już go napoczynać, bo słabł kondycyjnie, ale walka była zakontraktowana tylko na sześć rund, więc zabrakło mi czasu. Gdybym miał jeszcze ze dwie rundy, to mógłbym go skończyć nawet przed czasem. Przegrałem na punkty, ale do werdyktu nie mam zastrzeżeń.

Bakole nie bije bardzo mocno, ale uderza z luzu. Nie wkłada dużo siły w ciosy, ale jak trafi, to czuć te uderzenia. Ma aktywny lewy prosty i jest niebezpieczny w 4-5 rundach, ale później słabnie i opuszcza nisko ręce. Jest wtedy o wiele łatwiejszy do trafienia. Czy jest odporny na ciosy? Myślę, że odczuwał moje uderzenia. Szczerze, to nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.

Bakole w walce z Michaelem Hunterem dotrwał do 10 rundy, ale przegrał przed czasem. Nie wytrzymał tej walki kondycyjnie. W Anglii jest o nim raczej cicho, ale znany jest z tego, że bardzo często sparuje z Anthonym Joshuą. Bakole ma dobrego promotora, który zainwestował w niego duże pieniądze, ale moim zdaniem jego rekord jest napompowany na słabych rywalach. Hunter go zweryfikował.

Dla mnie faworytem będzie Mariusz Wach. Na korzyść Polaka przemawiają doświadczenie i gabaryty. Mariusz powinien wygrać bez większych problemów. Może go nawet skończyć przed czasem jak Hunter. Tylko musi pracować lewym prostym i wywierać presję. Wtedy Bakole siądzie kondycyjnie, bo ma problem z rywalami, którzy idą na niego. Nie jest łatwo go trafić, bo jest gibki. Wach musi uważać na ciosy podbródkowe. Na pewno nie może walczyć w ślimaczym tempie, bo wtedy może być różnie. Myślę, że Bakole nie nadaje się do rywalizacji na najwyższym poziomie.

adam_balski_1

Adam Balski w mediach społecznościowych wydał oświadczenie, w którym poinformował o rozstaniu z grupą Tymex Boxing Promotion.  – Nie odechciało mi się boksu. Tylko chcę trenować jak zawodowy pięściarz – mówi w rozmowie z PoGongu.pl pięściarz z Kalisza. 

Dlaczego chcesz rozwiązać kontrakt z Tymex Boxing Promotion?

Ta decyzja długo we mnie dojrzewała i nie podjąłem jej pod wpływem emocji. Na pewno nie uderzyła mi woda sodowa. Trochę się tego uzbierało i stwierdziłem, że albo trenuję jak zawodowiec, albo odchodzę z grupy. Nie mam nic do promotorów i nie chcę się na nich skarżyć.

W oświadczeniu napisałeś, że straciłeś do nich zaufanie.

Nie mogliśmy się dogadać, często były kłótnie. Nasze relacje popsuły się z pół roku temu. Co innego było mówione, co innego robione. Może jestem nauczony innych zasad. Wyszło jak wyszło. Zdania nie zmienię, nie będę walczył w Tymexie.

Tymex wydał oświadczenie, że wciąż jesteś zawodnikiem tej grupy. Do kiedy masz podpisany kontrakt z grupą Mariusza Grabowskiego?

Szczerze mówiąc, to nie pamiętam. Jest w nim dużo zapisów, nie analizowałem ich. Mój menedżer Patryk Kieliszewski jest w kontakcie z adwokatami, którzy zajmują się szczegółami. Promotorzy Mateusz Borek i Mariusz Grabowski mają kontakt do mojego menedżera, więc niech załatwią to między sobą. Nie chcę być pośrednikiem, bo się na tym nie znam. Promotorzy mają też numer do mnie. Nie ukrywam się przed nimi. Choć nie chce mi się z nimi rozmawiać.

Patrząc na to wszystko z boku, można odnieść wrażenie, że wywracasz swoją karierę do góry nogami.

Przede wszystkim sam podejmuje decyzje. Mogę posłuchać czyichś rad lub podpowiedzi, ale później siadam w fotelu albo idę nad wodę i myślę, co będzie dla mnie najlepsze. Wszystko przemyślałem i uznałem, że odejście z Tymexu będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem.

Rozważasz opcję, że zakończysz karierę?

Słyszałem opinie, że promotor może mnie zawiesić nawet na pięć lat. Jeśli tak by się stało, to wtedy będę musiał zakończyć karierę, ale chcę trenować i walczyć. Nie odechciało mi się boksu. Tylko chcę trenować jak zawodowy pięściarz. Wiele razy mówiłem promotorowi, że mógłbym przeprowadzić się na Florydę. Mogę tam ćwiczyć i pracować, bo chcę się rozwijać. Dwa miesiące trenuję z Gusem Currenem, a potem przez pół roku sam walę w worek. W ten sposób mogę być mistrzem podwórka.

Bierzesz pod uwagę, że sprawa rozwiązania twojego kontraktu może trafić do sądu?

Minęły dopiero trzy dni, więc nie wiem, co będzie dalej. Mam nadzieję, że ta sprawa nie będzie się długo ciągnąć. Dla mnie jest już skończona.

adam_balski

Miałeś jakieś zastrzeżenia do swoich przygotowań do walki z Siergiejem Radczenko?

Nie chcę się żalić, ale było trochę zamieszania. Miała być walka z Nikodemem Jeżewskim, ale została odwołana. Po powrocie z Florydy przez dwa miesiące byłem sam w Kaliszu. Później od nowa zaczynałem obóz. Nie chcę się tłumaczyć, bo Radczenko to dobry zawodnik. Czegoś mi zabrakło. Nie zawsze są piękne dni w życiu. Wygrałem walkę, ale nie było lekko.

Sobie nie masz nic do zarzucenia?

Na pewno nie uciekałem z obozu. Może promotor mnie nie lubi i dlatego mówił, że tak było. Jeśli wyjeżdżałem, to miałem jakiś powód i coś pilnego do załatwienia. Na treningach ostro zasuwałem, ale gdy miałem dużo wolnego, to jechałem do Kalisza. Bez sensu było siedzieć w miejscu.

Poinformowałeś trenera Currena o zakończeniu współpracy?

Miesiąc po walce z Radczenko dałem znać trenerowi, że nie będę z nim trenował, bo nie widzę w tym sensu. Pisałem z nim, bo nie gadam po angielsku. Wyjaśniłem mu, jak wygląda sytuacja. Z Gusem widzę się przez dwa miesiące, a potem pół roku ćwiczę indywidualnie. Do trenera nie mam żadnych pretensji, bo dobrze nam się współpracowało.

Jak Gus przyjął tę informację?

Na luzie. Gus wie, jak jest w boksie. Gdybym nie traktował boksu poważnie, to po robocie brałbym kilkurundowe walki i parę złotych by mi wpadło. Chcę trenować z jednym trenerem i robić postępy. Tracę motywację, gdy ich nie robię. To jest droga donikąd.

Co wiesz o sobie po walce z Radczenko?

Wyciągnąłem jeden wniosek. Albo trenuję normalnie i rozwijam się, albo idę do pracy. Muszę się za coś wziąć na poważnie, bo nie da się łapać dwóch srok za ogon.

Jak wyobrażasz sobie dalszą karierę?

Czekam na telefon od menedżera i mam nadzieję, że sprawa szybko się wyjaśni. Ze względu na kontuzję ręki na razie nie trenuję, ale przynajmniej mogę już jechać w trasę, bo wcześniej przez pięć tygodni musiałem trzymać rękę przy ciele i nawet nie mogłem prowadzić auta.

Wracasz do zawodu kierowcy?

Jeśli będzie możliwość, to na pewno polecę w trasę. Mam parę pomysłów, ale dzisiaj nie chcę jeszcze o nich mówić. Nie wiem, czy zostanę w Polsce. W przeszłości pracowałem w Holandii i Francji. Mam tam otwarte furtki. Chcę walczyć, ale nie wszystko zależy ode mnie. Zawsze mogę trenować w piwnicy, ale nie zależy mi na byciu mistrzem podwórka.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

michal_cieslak

Czytaj resztę wpisu »

zimnoch_2

Czytaj resztę wpisu »

zimnoch_foto

Czytaj resztę wpisu »