Archive for the ‘Polski boks’ Category

kownacki

W najbliższą sobotę Adam Kownacki będzie zdawał najważniejszy test w swojej karierze. Na jego drodze stanie były mistrz świata wagi ciężkiej – Charles Martin. Przed pojedynkiem w Barclays Center poszukaliśmy odpowiedzi na kilka pytań.

Czy Charles Martin będzie najtrudniejszym rywalem w karierze Adama Kownackiego?

Wszystko na to wskazuje, bo Amerykanin jest wielkim chłopem z ciężkimi łapami. Kownacki nie bił się jeszcze z przeciwnikiem o takich gabarytach i umiejętnościach, ale jeśli chce dorwać Joshuę lub Wildera, to pojedynek z Martinem będzie dla niego dobrą zaprawą przed konfrontacjami z dużymi chłopcami.

Amerykanin z 25 wygranych pojedynków aż 23 skończył przed czasem. Te liczby robią wrażenie, ale ze statystykami jest jak z krótką spódnicą u kobiety – niby wszystko widać, ale najważniejsze i tak jest zakryte. W przypadku Martina liczby zakrywają jakość rywali, których on pokonał. Wśród jego ofiar nie znajdziemy wirtuozów boksu, ale „Babyface” musi być przygotowany na to, że przeciwnik nie będzie go głaskał.

Jak dużym znakiem zapytania jest Charles Martin?

Ogromnym. W przypadkowych okolicznościach zdobył tytuł mistrza świata (więcej piszemy o tym TUTAJ). Później pojechał do Londynu i bez walki oddał swój pas Joshui. Martin może opowiadać, że był na szczycie wagi ciężkiej, ale na nikim nie zrobi to wielkiego wrażenia. Miał po prostu farta i tyle.

Po stracie pasa stoczył dwie walki, ale nie miał zbyt wymagających rywali. Ostatnio w ringu widziany był 14 miesięcy temu. Do konfrontacji z Kownackim przygotowywał się pod okiem Jeffa Mayweathera. Teraz twierdzi, że jest przygotowany na bardzo trudną walkę. Trzeba wierzyć mu na słowo.

Ile rund potrwa walka?

Jakoś trudno sobie wyobrazić, że ten pojedynek potrwa cały dystans. Adam Kownacki twierdzi, że nie da Martinowi wyjść poza szóstą rundę. W tej walce bomby będą latały w obu kierunkach, bo obaj panowie wiedzą, o co toczy się gra. Obaj też nie lubią brać nadgodzin, więc w trakcie tego pojedynku lepiej nie mrugajcie.

Co będzie największym atutem Kownackiego?

W tym pojedynku sfera mentalna może odegrać bardzo ważną rolę. „Babyface” jest gościem, który nie pęka w ringu. W szatni na pewno tej walki nie przegra. Artur Szpilka straszył Kownackiego i ewidentnie go lekceważył. Zaczepki „Szpili” spływały po Adamie. On tylko się uśmiechał. Później w ringu z uśmiechem na ustach dokonał egzekucji.

Kownacki twierdzi, że jego najbliższy przeciwnik nie ma serducha do walki. Coś w tym może być. Martin w pojedynku z Joshuą szybko wymiękł i nie miał ochoty na walkę. Nie chcemy pisać, że Martin jest leszczem, ale charakteru wojownika to on raczej nie ma. Zobaczymy, jak Amerykanin zachowa się, gdy polski czołg z Brooklynu ruszy na niego i będzie chciał go rozjechać.

Jakie drzwi Kownackiemu może otworzyć wygrana z Martinem?

Jeśli „Babyface” wygra, to wielu niedowiarkom zamknie usta, bo jeszcze nie wszyscy traktują go poważnie. Wygrana z Amerykaninem przybliży go też do walki o mistrzostwo świata. Pytanie tylko, czy Kownacki za wszelką cenę musi dążyć do pojedynków z Joshuą i Wilderem? Wydaje się, że ma jeszcze na to czas. Adam twierdzi, że już jest gotowy na takie wyzwania. – Do odważnych świat należy – mówi.

„Babyface” może stoczyć jeszcze ze dwie walki (zakładając, że w wygra z Martinem), najlepiej dobrze płatne, w których nabierze doświadczenia i podniesie swoje umiejętności. W boksie Adama jest sporo do poprawy. Musi pracować nad obroną i pracą nóg, bo te dwa elementy u niego kuleją.

W Barclays Center będzie zdawał bardzo ważny test. Jeśli znokautuje Martina, to zanim pójdzie do szatni, będzie mógł krzyknąć do Wildera (ma być na walce): idę po ciebie.

Reklamy

Zrzut ekranu 2018-09-06 o 19.46.01

Adam Kownacki w ringu przypomina czołg. Idzie do przodu i taranuje kolejne przeszkody. W nocy z soboty na niedzielę stoczy najważniejszą walkę w swojej karierze. Pojedynek z Charlesem Martinem może być dla niego przepustką do dużych walk i pieniędzy. Przeciwnik Kownackiego jest wielkim chłopem i jeszcze większą zagadką.

1. Runda.

Dokładka do biznesu

Jeszcze niedawno nikt w bokserskim świecie nie traktował Adama Kownackiego poważnie. Postrzegany był jako sympatyczny grubasek, który wygrywa z przeciętnymi przeciwnikami. Za walki dostawał po 2 tysiące dolarów. Po opłaceniu wszystkiego wychodziło, że dokłada do biznesu. Dlatego pracował na budowie i dorabiał na bramce w restauracji znajomego na Manhattanie. Karta się jednak odwróciła.

W efektownym stylu zbił Artura Szpilkę, podskoczył w rankingach i dzisiaj jest klasyfikowany w czołówce wagi ciężkiej. – Nie chcę być znany tylko z tego, że pokonałem Szpilkę. Mam trochę wyższe cele – mówił niedawno Kownacki w rozmowie z Po Gongu.

2. Runda

Przypadkowy mistrz

Jeśli Charlesa Martina nazwiemy przypadkowym mistrzem świata wagi ciężkiej, to chyba nikt nie będzie zgłaszał pretensji. Do walki o pas IBF wszedł kuchennymi drzwiami. Tyson Fury nie miał zamiaru walczyć z Wiaczesławem Głazkowem, więc federacja IBF zabrała tytuł Brytyjczykowi i do pojedynku o pas wyznaczyła Głazkowa i Martina. Czyli pięściarzy, których (wtedy) Fury rozwaliłby tego samego wieczoru.

Konfrontacja Głazkowa z Martinem nie trwała zbyt długo. Ukrainiec doznał kontuzji kolana i po trzech rundach było po wszystkim. Martin został (przypadkowym) mistrzem świata.

3. Runda

Rozwalony nos i komplementy

Kownacki w swoim ostatnim pojedynku pokonał Iago Kiladze. Zrobił to w efektownym stylu, bo dopisał do swojego rekordu kolejne KO. Po stronie strat musiał zapisać rozwalony nos. W trakcie walki przyjął sporo ciosów od Gruzina, ale mimo wszystko pod jego adresem spłynęły komplementy. „On może sporo namieszać w wadze ciężkiej” – mówił Al Bernstein.

„Babyface” coraz głośniej i częściej wspomina o walkach z Anthonym Joshuą i Deontayem Wilderem. Chciałby nosić na biodrach pasy, które posiadają ci dwaj panowie. Żeby zbliżyć się do walki o mistrzostwo świata, w najbliższą sobotę musi pokonać Charlesa Martina.

4. Runda

Wycieczka po czek

Martin mistrzem świata był tylko przez trzy miesiące. Za grubą kasę (podobno kilka milionów funtów) wybrał się do Anglii i podał na tacy swój pas Joshui. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dojść do wniosku, że Martin wybrał się do Anglii tylko po czek. W trakcie walki kilka razy pomachał prawą ręką, przyjął dwie bomby od Joshui i mógł wracać do domu. Bez pasa, ale z czekiem w kieszeni.

kownacki

5. Runda

Bez serca do walki

– Pojedynek z Joshuą pokazał, że Martin nie ma wielkiego serca do walki. Moja ciągła presja będzie kluczem do sukcesu. Poza Głazkowem i Joshuą, on nie walczył z nikim poważnym. Nie licząc tej dwójki, Martin nie mierzył się z nikim mojego kalibru – mówił Kownacki w rozmowie z The Ring.

6. Runda

Pełne portki Martina

Jeżeli Charlesa Martina mielibyśmy oceniać tylko przez pryzmat walki z Joshuą, to możemy stwierdzić, że chojakiem to on nie jest. W trakcie pojedynku w Londynie miał pełne portki. Pewnie sobie przekalkulował, że nie ma sensu zbierać więcej po głowie, bo prędzej czy później Joshua dokona na nim egzekucji i dlatego pomachał białą chusteczką.

Teraz w ringu spotka się z Kownackim, który nie lubi stawiać kroku w tył. Polak wyprowadza ciosy szybciej niż niektórzy jego rywale myślą. Podczas pojedynku w Barclays Center okaże się, czy Martin jest facetem z jajami. Nie możemy jednak wykluczyć scenariusza, że po przyjęciu kilku ciosów, klęknie na kolanko i powie: mi już wystarczy.

7. Runda

Głupotą przebił Bińkowskiego

Martin jest pięściarzem-zagadką. Jego CV nie rzuca na kolana. Bije mocno, jest wielkim chłopem, ale ostatnio głośniej było o jego poza ringowych perypetiach. W sierpniu 2016 roku został postrzelony w przedramię, ale jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Później w internecie umieścił film, w którym głupotą przebił nawet Artura Bińkowskiego.

Te dwa incydenty pokazują, że Martin na tamtym etapie życia miał na głowie ważniejsze sprawy od boksu. Amerykanin od walki z Joshuą tylko dwa razy wszedł do ringu. W ciągu trzech rund zbił dwóch słabiutkich przeciwników. Przetarcie przed konfrontacją z Kownackim miał słabe. Ostatni pojedynek stoczył 14 miesięcy temu.

8. Runda

Gotowy na wszystko

– Wiem, że to twardy i agresywny pięściarz, ale jest także łatwy do trafienia [cytat za ringpolska.p] – tak Martin mówi o Kownackim. I dodaje: Miałem naprawdę dobre przygotowania. Spędziłem sześć tygodni z Jeffem Mayweatherem i jesteśmy gotowi na wszystko, co zaprezentuje Kownacki. Jestem przygotowany na bardzo trudną walkę.

Amerykanin mówiąc, że Kownacki jest łatwy do trafienia, niestety nie gadał bzdur. Taka jest prawda. Defensywa jest największą bolączką polskiego pięściarza. Martin potrafi skarcić rywala bardzo mocnym ciosem, więc Kownacki musi uszczelnić obronę. Nie możemy wykluczyć, że „Babyface” w tej walce wyląduje na deskach. Na pewno tak wielki i silny chłop jak Martin może go naruszyć.

9. Runda

Przepustka do dużej walki

Jeżeli Martin przegra z Kownackim to raczej już nikt nie będzie go poważnie traktował. Jeżeli nie rozwalił kasy zarobionej na walce z Joshuą, to po ewentualnej porażce może nawet zakończyć karierę, bo droga do mistrzostwa świata bardzo mu się wydłuży.

„Babyface” nie stoi pod ścianą. Jeżeli zwycięży, zrobi duży krok w kierunku walki o mistrzowski pas i największej wypłaty w karierze. Polak twierdzi, że dla niego jest to pojedynek o być albo nie być. Na pewno jest przepustką do dużej walki. Stawka pojedynku jest ogromna, dlatego obstawiamy, że bomby będą latały w obu kierunkach. Możemy być pewni, że „Babyface” nie pęknie przed walką. On chyba ma wycięty układ nerwowy i psychikę ze stali.

10. runda

Nie będzie miękkiej gry

Grzmoty z Barclays Center pewnie będzie słychać w Polsce. Kownacki na pewno przyjmie kilka bomb od Martina, ale w drugiej części walki polski czołg z Brooklynu powinien rozjechać swojego rywala. „Babyface” załatwi sprawę przed czasem. Taki zakładamy scenariusz.

Warto nastawić budziki i zarwać noc z soboty na niedzielę, bo w ringu zobaczymy dwóch pięściarzy z czołówki wagi ciężkiej, którzy chcą się bić o mistrzowskie pasy i zapowiadają, że nie będzie miękkiej gry.

Transmisja gali w Canal+.

wach\

(więcej…)

andrzej wasilewski

Po kilkumiesięcznej przerwie na ring wraca Artur Szpilka, który podczas Narodowej Gali Boksu będzie walczył z Dominickiem Guinnem. Po porażce z Adamem Kownackim kariera Szpilki znalazła się na dużym zakręcie. – Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy – mówi Andrzej Wasilewski.

W którym miejscu znajduje się dzisiaj kariera Artur Szpilki?

Andrzej Wasilewski: Tego nikt nie wie. Myślę, że sam Artur zadaje sobie to pytanie. On wraca na ring po długiej przerwie, po dwóch porażkach przez nokaut, z nowym trenerem i z jeszcze większą werwą i temperamentem. Pamiętajmy, że jest to powrót na ogromnej imprezie na Stadionie Narodowym. Dlatego najbliższa walka jest tak szalenie ważna dla jego kariery.

Czy dla niego konfrontacja z Dominickiem Guinnem ma status: być albo nie być?

Gdyby Artur tę walkę, nie daj Boże, przegrał w sposób sportowy, to chyba rzeczywiście musiałby pomyśleć o zmianie dyscypliny na inną, albo poszukać sobie innego zajęcia. Jednak jestem przekonany, że Artur wygra z Guinnem i przekona się, że może jeszcze boksować i że ciężka praca z Andrzejem Gmitrukiem przynosi efekty. Myślę, że po pojedynku na Stadionie Narodowym będzie jeszcze bardziej głodny i będzie czekał na kolejną walkę. Chciałbym, żeby tak było.

Na jak dużym zakręcie znalazła się kariera Szpilki po porażce z Adamem Kownackim?

Była na ogromnym zakręcie. Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy. On się paskudnie zaplątał w tych emocjach. Z jednej strony miał dziesiątki doradców, którzy niby nie mieli na niego wpływu, ale ich opinie dobiegały do jego uszu. Z drugiej strony, uzależnienie od internetu zrobiło mu bardzo dużą krzywdę. Jeżeli Artur czyta kilkaset postów od anonimowych ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co piszą, ale jakiś tam światopogląd przekazują, to jednak w jego głowie coś zostaje. Na szczęście Artur spotkał na swojej drodze Andrzeja Gmitruka i wygląda na to, że panowie wzajemnie dali sobie drugie sportowe życie. Mam wrażenie, że się bardzo dobrze uzupełniają i tworzą świetny team. Wierzę, że Artur nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w boksie.

Pod wodzą Andrzeja Gmitruka zobaczymy w ringu nowego Szpilkę?

Artur sporo już przyswoił z bokserskiego abecadła, on naprawdę dużo potrafi. Pamiętajmy, że doskonały trener, jakim bez wątpienia jest Fiodor Łapin, poświecił Arturowi naprawdę tysiące godzin na sali treningowej. Jednak w ostatnim czasie w boks Szpilki wkradł się chaos. Podporządkował sobie Ronniego Shieldsa, rządził swoim poprzednim trenerem i skończyło się to dla Artura fatalnie. Andrzej Gmitruk, który jest doświadczonym szkoleniowcem i świetnym psychologiem, musi to wszystko poukładać. Może jakieś tam techniczne szczegóły poprzestawia, ale raczej to będzie uporządkowanie boksu Szpilki, a nie rewolucja. Bardziej nadanie jakiegoś rysu, taktyki.

Na co trener Gmitruk powinien zwrócić szczególną uwagę?

Wszyscy wiemy, że Artur ma jedną fatalną cechę, której nie możemy go oduczyć od czasów amatorskich. W sytuacji zagrożenia lekceważy rywala, cofa się, zostaje na linach, zamiast chodzić na boki. Pamiętam turniej Stamma w boksie amatorskim, pamiętam walkę z Kownackim – w obu tych pojedynkach Artur powtarzał te same zachowania w kryzysowej sytuacji, nie panował nad emocjami. I tu jest szczególna rola trenera Gmitruka, żeby chwycić Artura za twarz i poprowadzić go w walce z żelazną dyscypliną.

(więcej…)

sulecki_1

Maciej Sulęcki przegrał na punkty walkę z Danielem Jacobsem na gali w Nowym Jorku. Polak, który był lekceważony przez amerykańskich „ekspertów”, bił się z byłym mistrzem świata bez kompleksów. Zobaczcie, jakie wyciągnęliśmy wnioski po pojedynku w Barclays Center.

– Maciej Sulęcki w pojedynku z Danielem Jacobsem udowodnił, że należy do światowej czołówki w swojej kategorii wagowej. O tym, że jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe w Polsce, wiedzieliśmy już wcześniej.

– Amerykańscy „eksperci”, którzy nazywali walkę mismatchem, powinni przeprosić Maćka za te słowa. Przeprosiny powinny wyglądać mniej więcej tak: „Sorry, ale się wygłupiliśmy. Chłopie, jesteś kozakiem.”

– Nikt nie powinien żałować, że zarwał nockę, bo oglądaliśmy boks na najwyższym poziomie. Coś czujemy, że jeszcze parę razy Maciek nie da nam pospać w nocy.

– Sędzia, który wypunktował walkę 117-110 nie jest ślepy tylko głupi. Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby zrobić z siebie takiego durnia.

ZOBACZ TAKŻE: Robert Talarek „Czarne Złoto” DOKUMENT (trailer)

(więcej…)

DSC_7173

Tomasz Adamek zbił w Częstochowie Joeya Abella i idzie dalej. Po walce nie chciał za dużo mówić o swojej przyszłości, ale w tym roku planuje jeszcze wejść do ringu. Najpierw musi przekonać żonę, która nie jest zadowolona z jego przedłużającej się kariery. – Może Mateusz Borek będzie musiał przyjechać do New Jersey na negocjacje. Ciężko jest z moją babą dyskutować – żartował Tomek.

Adamek wygrał trzy walki z rzędu. Po pojedynku z Abellem awansował na piętnaste miejsce w rankingu wagi ciężkiej portalu boxrec.com. Za chwilę mogą rozdzwonić się telefony z propozycjami, bo „Góral” ma nadal duże nazwisko w branży. Pięściarzy z czołówki wagi ciężkiej chętnych do walki z Adamkiem nie powinno brakować.

„Góral” na tle ostatnich przeciwników wyglądał, jakby miał o kilka lat mniej. Widać, że Guss Curren rozpalił w nim ogień, który przestał się nawet tlić, gdy w jego narożniku stał Roger Bloodworth. Musimy jednak pamiętać, że Haumono, Kassi i Abell nie są zawodnikami z czołówki wagi ciężkiej. Nie stoją nawet na jej zapleczu.

Dlatego szukając kolejnego rywala dla Adamka, trzeba iść tokiem myślenia Mateusza Borka i uważać na to, żeby Tomek nie dał sobie zrobić krzywdy. Lepiej nie zawracać sobie głowy walkami z wielkimi chłopami, którzy mają ciężkie łapy. Joshua, Wilder, Ortiz, Tyson Fury, Whyte czy Breazeale odpadają. Ci panowie już odjechali Tomkowi. Ani Guss Curren, ani Jakub Chycki nie są cudotwórcami, żeby zrobić z „Górala” równorzędnego przeciwnika dla wspomnianych kolosów.

(więcej…)

(więcej…)

wierzbicki_żeromiński_foto

(więcej…)

borek

  • Dlaczego Joey Abell został rywalem Tomasza Adamka?
  • Czy były prowadzone negocjacje z Erikiem Moliną?
  • Jaką najwyższą kwotę usłyszał Mateusz Borek od pięściarza lub jego promotora, któremu zaproponował występ na Polsat Boxing Night?
  • Którą walkę na Polsat Boxing Night w Częstochowie było najtrudniej dopiąć?

(więcej…)

Zrzut ekranu 2018-02-11 o 13.03.51

(więcej…)