Archive for the ‘Boks na świecie’ Category

adamek_foto

Tak naprawdę Tomek Adamek od trzech lat powinien być już na emeryturze. Stoczył przecież już prawie pożegnalną walkę z Przemkiem Saletą. Skusił się jednak i wracał na ring. Dostał drugie bokserskie życie i wycisnął je jak cytrynę.

Za każdym razem pakował torbę, przylatywał na obóz do Polski i ciężko pracował na treningach. Zbił trzech rywali z trzeciej dziesiątki wagi ciężkiej i pokazał, że pan po 40-stce może być jeszcze groźny w ringu. W międzyczasie potknął się też na Eriku Molinie, ale wstał, otrzepał się i dalej robił swoje. Przede wszystkim wierzył, że może jeszcze wdrapać się na szczyt.

Wygrywał walki, więc zaczęły się pojawiać oferty. To tak działa w tym biznesie. Aż w końcu dostał propozycję konfrontacji z Jarrellem Millerem. Mógł ją odrzucić i nabijać rekord wygranymi z łatwiejszymi rywalami. Tylko na dłuższą metę to nie miało żadnego sensu, bo Adamek ścigał się z czasem. Chciał spróbować jeszcze czegoś dużego.

Nie ukrywam, byłem zdziwiony, że „Góral” podpisał kontrakt na walkę z Amerykaninem. Ryzyko skaleczenia się było ogromne, bo „Big Baby” to wielki chłop z czołówki wagi ciężkiej. Podczas ważenia okazało się, że Miller jest cięższy od „Górala” o ponad czterdzieści kilogramów.

Dzień później, w ringu, było widać wielką siłę Amerykanina. Był jak walec, który taranuje wszystko na swojej drodze. W pierwszej rundzie Adamek jeszcze stawiał opór, ale egzekucja wisiała w powietrzu. Nie było szybkości, nogi nie pracowały tak jak kiedyś. Adamek kilka razy trafił, ale na Millerze te ciosy nie robiły żadnego wrażenia. Były jak ukąszenia komara.

W drugiej rundzie było już po wszystkim. Miller załatwił sprawę dwoma mocnymi podbródkowymi. Walka trwała krótko i pokazała, że Adamek nie jest już w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Większość ekspertów wiedziała to już przed pojedynkiem w Wintrust Arenie. „Góral” i jego team przekonali się dopiero po konfrontacji z Millerem.

Adamek poszedł o jeden most za daleko, ale nie musi nikogo przepraszać. Swoje w boksie zrobił. Na pewno nie rozmienił kariery na drobne. Przegrać z Millerem to żaden wstyd. „Góral” może iść na bokserską emeryturę z podniesioną głową. Tylko szkoda, że godnych następców nie widać.

Krzysztof Smajek

Reklamy

adamek_noc_zemsty

(więcej…)

borek_adamek

– Jeśli Tomek wygra z Millerem, to jesteśmy już z panem Hearnem po słowie w sprawie bardzo dużej walki z jednym z jego zawodników. Czarny scenariusz? Z Tomkiem na ten temat nie rozmawiam, bo on nie dopuszcza myśli o porażce. Ale ja zakładam różne warianty – mówi Mateusz Borek w rozmowie z Krzysztofem Smajkiem.

(więcej…)

joshua

​​​​​To może być długa i ciężka noc dla Anthony’ego Joshuy, bo Aleksandr Powiekin, mimo że nie jest już młodzieniaszkiem – wciąż ma w rękach mocne argumenty. Fajnie, gdyby kamera przez całą walkę śledziła minę Eddiego Hearna. Mogą być momenty, że na twarzy brytyjskiego promotora pojawi się grymas.

5 października 2013 roku.



Moskwa: Aleksandr Powietkin na swoim terenie nie miał nic do powiedzenia w konfrontacji z Władimirem Kliczką. Rosjanin po brudnej walce, w której Kliczko co chwila się na nim wieszał, klinczował i faulował, doznał swojej pierwszej porażki w karierze.

W siódmej rundzie Kliczko rzucał Powietkinem po ringu jak workiem kartofli, ale Rosjanin, mimo że był trzy razy liczony, dotrwał do ostatniego gongu. Przegrał na punkty.



Londyn

:
W tym samym dniu 23-letni Anthony Joshua wszedł z futryną na zawodowy ring. Jego walka z Emanuele Leo trwała niecałe trzy minuty. Już wtedy było widać, że ten chłopak będzie latał bardzo wysoko.

(więcej…)

kownacki

W najbliższą sobotę Adam Kownacki będzie zdawał najważniejszy test w swojej karierze. Na jego drodze stanie były mistrz świata wagi ciężkiej – Charles Martin. Przed pojedynkiem w Barclays Center poszukaliśmy odpowiedzi na kilka pytań.

Czy Charles Martin będzie najtrudniejszym rywalem w karierze Adama Kownackiego?

Wszystko na to wskazuje, bo Amerykanin jest wielkim chłopem z ciężkimi łapami. Kownacki nie bił się jeszcze z przeciwnikiem o takich gabarytach i umiejętnościach, ale jeśli chce dorwać Joshuę lub Wildera, to pojedynek z Martinem będzie dla niego dobrą zaprawą przed konfrontacjami z dużymi chłopcami.

Amerykanin z 25 wygranych pojedynków aż 23 skończył przed czasem. Te liczby robią wrażenie, ale ze statystykami jest jak z krótką spódnicą u kobiety – niby wszystko widać, ale najważniejsze i tak jest zakryte. W przypadku Martina liczby zakrywają jakość rywali, których on pokonał. Wśród jego ofiar nie znajdziemy wirtuozów boksu, ale „Babyface” musi być przygotowany na to, że przeciwnik nie będzie go głaskał.

Jak dużym znakiem zapytania jest Charles Martin?

Ogromnym. W przypadkowych okolicznościach zdobył tytuł mistrza świata (więcej piszemy o tym TUTAJ). Później pojechał do Londynu i bez walki oddał swój pas Joshui. Martin może opowiadać, że był na szczycie wagi ciężkiej, ale na nikim nie zrobi to wielkiego wrażenia. Miał po prostu farta i tyle.

Po stracie pasa stoczył dwie walki, ale nie miał zbyt wymagających rywali. Ostatnio w ringu widziany był 14 miesięcy temu. Do konfrontacji z Kownackim przygotowywał się pod okiem Jeffa Mayweathera. Teraz twierdzi, że jest przygotowany na bardzo trudną walkę. Trzeba wierzyć mu na słowo.

Ile rund potrwa walka?

Jakoś trudno sobie wyobrazić, że ten pojedynek potrwa cały dystans. Adam Kownacki twierdzi, że nie da Martinowi wyjść poza szóstą rundę. W tej walce bomby będą latały w obu kierunkach, bo obaj panowie wiedzą, o co toczy się gra. Obaj też nie lubią brać nadgodzin, więc w trakcie tego pojedynku lepiej nie mrugajcie.

Co będzie największym atutem Kownackiego?

W tym pojedynku sfera mentalna może odegrać bardzo ważną rolę. „Babyface” jest gościem, który nie pęka w ringu. W szatni na pewno tej walki nie przegra. Artur Szpilka straszył Kownackiego i ewidentnie go lekceważył. Zaczepki „Szpili” spływały po Adamie. On tylko się uśmiechał. Później w ringu z uśmiechem na ustach dokonał egzekucji.

Kownacki twierdzi, że jego najbliższy przeciwnik nie ma serducha do walki. Coś w tym może być. Martin w pojedynku z Joshuą szybko wymiękł i nie miał ochoty na walkę. Nie chcemy pisać, że Martin jest leszczem, ale charakteru wojownika to on raczej nie ma. Zobaczymy, jak Amerykanin zachowa się, gdy polski czołg z Brooklynu ruszy na niego i będzie chciał go rozjechać.

Jakie drzwi Kownackiemu może otworzyć wygrana z Martinem?

Jeśli „Babyface” wygra, to wielu niedowiarkom zamknie usta, bo jeszcze nie wszyscy traktują go poważnie. Wygrana z Amerykaninem przybliży go też do walki o mistrzostwo świata. Pytanie tylko, czy Kownacki za wszelką cenę musi dążyć do pojedynków z Joshuą i Wilderem? Wydaje się, że ma jeszcze na to czas. Adam twierdzi, że już jest gotowy na takie wyzwania. – Do odważnych świat należy – mówi.

„Babyface” może stoczyć jeszcze ze dwie walki (zakładając, że w wygra z Martinem), najlepiej dobrze płatne, w których nabierze doświadczenia i podniesie swoje umiejętności. W boksie Adama jest sporo do poprawy. Musi pracować nad obroną i pracą nóg, bo te dwa elementy u niego kuleją.

W Barclays Center będzie zdawał bardzo ważny test. Jeśli znokautuje Martina, to zanim pójdzie do szatni, będzie mógł krzyknąć do Wildera (ma być na walce): idę po ciebie.

Zrzut ekranu 2018-09-06 o 19.46.01

Adam Kownacki w ringu przypomina czołg. Idzie do przodu i taranuje kolejne przeszkody. W nocy z soboty na niedzielę stoczy najważniejszą walkę w swojej karierze. Pojedynek z Charlesem Martinem może być dla niego przepustką do dużych walk i pieniędzy. Przeciwnik Kownackiego jest wielkim chłopem i jeszcze większą zagadką.

1. Runda.

Dokładka do biznesu

Jeszcze niedawno nikt w bokserskim świecie nie traktował Adama Kownackiego poważnie. Postrzegany był jako sympatyczny grubasek, który wygrywa z przeciętnymi przeciwnikami. Za walki dostawał po 2 tysiące dolarów. Po opłaceniu wszystkiego wychodziło, że dokłada do biznesu. Dlatego pracował na budowie i dorabiał na bramce w restauracji znajomego na Manhattanie. Karta się jednak odwróciła.

W efektownym stylu zbił Artura Szpilkę, podskoczył w rankingach i dzisiaj jest klasyfikowany w czołówce wagi ciężkiej. – Nie chcę być znany tylko z tego, że pokonałem Szpilkę. Mam trochę wyższe cele – mówił niedawno Kownacki w rozmowie z Po Gongu.

2. Runda

Przypadkowy mistrz

Jeśli Charlesa Martina nazwiemy przypadkowym mistrzem świata wagi ciężkiej, to chyba nikt nie będzie zgłaszał pretensji. Do walki o pas IBF wszedł kuchennymi drzwiami. Tyson Fury nie miał zamiaru walczyć z Wiaczesławem Głazkowem, więc federacja IBF zabrała tytuł Brytyjczykowi i do pojedynku o pas wyznaczyła Głazkowa i Martina. Czyli pięściarzy, których (wtedy) Fury rozwaliłby tego samego wieczoru.

Konfrontacja Głazkowa z Martinem nie trwała zbyt długo. Ukrainiec doznał kontuzji kolana i po trzech rundach było po wszystkim. Martin został (przypadkowym) mistrzem świata.

3. Runda

Rozwalony nos i komplementy

Kownacki w swoim ostatnim pojedynku pokonał Iago Kiladze. Zrobił to w efektownym stylu, bo dopisał do swojego rekordu kolejne KO. Po stronie strat musiał zapisać rozwalony nos. W trakcie walki przyjął sporo ciosów od Gruzina, ale mimo wszystko pod jego adresem spłynęły komplementy. „On może sporo namieszać w wadze ciężkiej” – mówił Al Bernstein.

„Babyface” coraz głośniej i częściej wspomina o walkach z Anthonym Joshuą i Deontayem Wilderem. Chciałby nosić na biodrach pasy, które posiadają ci dwaj panowie. Żeby zbliżyć się do walki o mistrzostwo świata, w najbliższą sobotę musi pokonać Charlesa Martina.

4. Runda

Wycieczka po czek

Martin mistrzem świata był tylko przez trzy miesiące. Za grubą kasę (podobno kilka milionów funtów) wybrał się do Anglii i podał na tacy swój pas Joshui. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dojść do wniosku, że Martin wybrał się do Anglii tylko po czek. W trakcie walki kilka razy pomachał prawą ręką, przyjął dwie bomby od Joshui i mógł wracać do domu. Bez pasa, ale z czekiem w kieszeni.

kownacki

5. Runda

Bez serca do walki

– Pojedynek z Joshuą pokazał, że Martin nie ma wielkiego serca do walki. Moja ciągła presja będzie kluczem do sukcesu. Poza Głazkowem i Joshuą, on nie walczył z nikim poważnym. Nie licząc tej dwójki, Martin nie mierzył się z nikim mojego kalibru – mówił Kownacki w rozmowie z The Ring.

6. Runda

Pełne portki Martina

Jeżeli Charlesa Martina mielibyśmy oceniać tylko przez pryzmat walki z Joshuą, to możemy stwierdzić, że chojakiem to on nie jest. W trakcie pojedynku w Londynie miał pełne portki. Pewnie sobie przekalkulował, że nie ma sensu zbierać więcej po głowie, bo prędzej czy później Joshua dokona na nim egzekucji i dlatego pomachał białą chusteczką.

Teraz w ringu spotka się z Kownackim, który nie lubi stawiać kroku w tył. Polak wyprowadza ciosy szybciej niż niektórzy jego rywale myślą. Podczas pojedynku w Barclays Center okaże się, czy Martin jest facetem z jajami. Nie możemy jednak wykluczyć scenariusza, że po przyjęciu kilku ciosów, klęknie na kolanko i powie: mi już wystarczy.

7. Runda

Głupotą przebił Bińkowskiego

Martin jest pięściarzem-zagadką. Jego CV nie rzuca na kolana. Bije mocno, jest wielkim chłopem, ale ostatnio głośniej było o jego poza ringowych perypetiach. W sierpniu 2016 roku został postrzelony w przedramię, ale jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Później w internecie umieścił film, w którym głupotą przebił nawet Artura Bińkowskiego.

Te dwa incydenty pokazują, że Martin na tamtym etapie życia miał na głowie ważniejsze sprawy od boksu. Amerykanin od walki z Joshuą tylko dwa razy wszedł do ringu. W ciągu trzech rund zbił dwóch słabiutkich przeciwników. Przetarcie przed konfrontacją z Kownackim miał słabe. Ostatni pojedynek stoczył 14 miesięcy temu.

8. Runda

Gotowy na wszystko

– Wiem, że to twardy i agresywny pięściarz, ale jest także łatwy do trafienia [cytat za ringpolska.p] – tak Martin mówi o Kownackim. I dodaje: Miałem naprawdę dobre przygotowania. Spędziłem sześć tygodni z Jeffem Mayweatherem i jesteśmy gotowi na wszystko, co zaprezentuje Kownacki. Jestem przygotowany na bardzo trudną walkę.

Amerykanin mówiąc, że Kownacki jest łatwy do trafienia, niestety nie gadał bzdur. Taka jest prawda. Defensywa jest największą bolączką polskiego pięściarza. Martin potrafi skarcić rywala bardzo mocnym ciosem, więc Kownacki musi uszczelnić obronę. Nie możemy wykluczyć, że „Babyface” w tej walce wyląduje na deskach. Na pewno tak wielki i silny chłop jak Martin może go naruszyć.

9. Runda

Przepustka do dużej walki

Jeżeli Martin przegra z Kownackim to raczej już nikt nie będzie go poważnie traktował. Jeżeli nie rozwalił kasy zarobionej na walce z Joshuą, to po ewentualnej porażce może nawet zakończyć karierę, bo droga do mistrzostwa świata bardzo mu się wydłuży.

„Babyface” nie stoi pod ścianą. Jeżeli zwycięży, zrobi duży krok w kierunku walki o mistrzowski pas i największej wypłaty w karierze. Polak twierdzi, że dla niego jest to pojedynek o być albo nie być. Na pewno jest przepustką do dużej walki. Stawka pojedynku jest ogromna, dlatego obstawiamy, że bomby będą latały w obu kierunkach. Możemy być pewni, że „Babyface” nie pęknie przed walką. On chyba ma wycięty układ nerwowy i psychikę ze stali.

10. runda

Nie będzie miękkiej gry

Grzmoty z Barclays Center pewnie będzie słychać w Polsce. Kownacki na pewno przyjmie kilka bomb od Martina, ale w drugiej części walki polski czołg z Brooklynu powinien rozjechać swojego rywala. „Babyface” załatwi sprawę przed czasem. Taki zakładamy scenariusz.

Warto nastawić budziki i zarwać noc z soboty na niedzielę, bo w ringu zobaczymy dwóch pięściarzy z czołówki wagi ciężkiej, którzy chcą się bić o mistrzowskie pasy i zapowiadają, że nie będzie miękkiej gry.

Transmisja gali w Canal+.

sulecki_1

Maciej Sulęcki przegrał na punkty walkę z Danielem Jacobsem na gali w Nowym Jorku. Polak, który był lekceważony przez amerykańskich „ekspertów”, bił się z byłym mistrzem świata bez kompleksów. Zobaczcie, jakie wyciągnęliśmy wnioski po pojedynku w Barclays Center.

– Maciej Sulęcki w pojedynku z Danielem Jacobsem udowodnił, że należy do światowej czołówki w swojej kategorii wagowej. O tym, że jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe w Polsce, wiedzieliśmy już wcześniej.

– Amerykańscy „eksperci”, którzy nazywali walkę mismatchem, powinni przeprosić Maćka za te słowa. Przeprosiny powinny wyglądać mniej więcej tak: „Sorry, ale się wygłupiliśmy. Chłopie, jesteś kozakiem.”

– Nikt nie powinien żałować, że zarwał nockę, bo oglądaliśmy boks na najwyższym poziomie. Coś czujemy, że jeszcze parę razy Maciek nie da nam pospać w nocy.

– Sędzia, który wypunktował walkę 117-110 nie jest ślepy tylko głupi. Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby zrobić z siebie takiego durnia.

ZOBACZ TAKŻE: Robert Talarek „Czarne Złoto” DOKUMENT (trailer)

(więcej…)

Wilder-Ortiz-Official-Poster

(więcej…)

Zrzut ekranu 2018-01-22 o 20.57.17

Adam Kownacki wszedł do ringu w Barclays Center i wykonał swoją robotę. Załatwił Kiladze bez wydawania reszty. Przed Polakiem coraz większe pojedynki. Czy to już czas na konfrontacje z gigantami wagi ciężkiej?

„Babyface” nie był do końca zadowolony ze swojej postawy, bo przyjął sporo ciosów i kończył pojedynek z rozwalonym nosem. Miał jednak walkę pod kontrolą, Iago Kiladze już od czwartej rundy szukał drzwi wyjściowych. – Adam przyjął sporo ciosów na własne życzenie, bo był za pewny siebie. Jego waga świadczy o tym, że zlekceważył rywala. Nie można mu jednak niczego zarzucić. Nie potraktował Kiladze poważnie, ale miał do tego prawo, bo Gruzin nie gra w jego lidze. Walka to potwierdziła – mówi w rozmowie z Po Gongu Maciej Miszkiń.

Szukamy kolejnego rywala dla Kownackiego

„Babyface” przed pojedynkiem z Kiladze nie przejmował się zbytnio dietą, na wagę wniósł prawie 118 kilogramów, czyli o osiem więcej niż przed walką z Arturem Szpilką. W rozmowie z Onetem tłumaczył, dlaczego tych kilogramów było tak dużo: Pół roku przerwy, stres przed walką. Ja mam tak, że nie piję, nie palę, nie biorę narkotyków, ale gdy się stresuję, to zaczynam podjadać. Najgorzej, jak w grę wchodzą słodycze. Wtedy zanim człowiek się zorientuje, to już ma 20 funtów do przodu.

Po walce z Kiladze zaczęły się spekulacje dotyczące przyszłości Kownackiego. Wybraliśmy kilku potencjalnych przeciwników dla Adama. Z którymś z tych panów może wejść on do ringu w niedalekiej przyszłości. Oddajemy głos Maciejowi Miszkiniowi, który charakteryzuje potencjalnych rywali Kownackiego i ocenia szanse polskiego pięściarza w konfrontacjach z nimi:

Gerald Washington. To jest poprawny pięściarz, ale nie ma ani jednego elementu na bardzo wysokim poziomie. Atleta, ale mięśnie częściej mu przeszkadzają w boksowaniu niż pomagają. Ma problemy kondycyjne, często staje przy linach i to byłaby idealna okazja dla Kownackiego, żeby skończyć go przed czasem.

Typ: Kownacki przed czasem w późniejszych rundach.

Charles Martin. Przypadkowo został mistrzem. Pas dostał w prezencie od losu, ale Anthony Joshua brutalnie go zweryfikował. Po tej walce Martin miał problemy osobiste. Na pewno potrafi mocno uderzyć, ale Kownacki potrafi uderzyć i przyjąć. Tego Martin już nie umie.

Typ: Kownacki przez TKO.

Jarrell Miller. To jedna z najbardziej ekscytujących walk, jaką można zrobić z udziałem Kownackiego. Panowie mają podobne style, Miller też idzie jak czołg do przodu. Ostatnio Amerykanin męczył się z Mariuszem Wachem, zwyciężył tylko dlatego, że Polak rozwalił sobie rękę.

Typ: Lekkim faworytem byłby dla mnie Kownacki, ale to typowa walka na przełamanie. Kto pierwszy skruszy rywala, ten wygra.

Dominic Breazeale. Na miejscu Adama unikałbym tego gościa. Amerykanin ma świetne warunki fizyczne, bardzo dobrze boksuje ciosami prostymi. Mimo gabarytów dobrze pracuje na nogach, ma doświadczenie w pojedynkach z mocnymi rywalami. Kownackiemu walka z Breazeale’em nie da większego splendoru i pieniędzy niż konfrontacje z Martinem, Millerem czy Washingtonem. Nie ma sensu ryzykować, odstawiłbym tego rywala na dalszy plan.

Typ: Lekkim faworytem Breazeale.

Izu Ugonoh. Izu jest po długiej przerwie, nie lubi rywali wywierających presję. Nie byłby w stanie utrzymywać Kownackiego na dystans przez 12 rund. Ich walkę można sprzedać w Polsce i USA. Tu i tu wygenerowałaby zainteresowanie. W Stanach obaj uchodzą za bezkompromisowych pięściarzy. O Ugonohu wyrobili sobie taką opinię po jego konfrontacji z Breazeale’em.

Typ: Kownacki przed czasem.

Dillian Whyte. To druga, obok konfrontacji z Millerem, najbardziej ekscytująca walka z udziałem Adama. Whyte ma za sobą ringowe wojny, więc byłby gotowy na kolejną. Z Chisorą dali świetną walkę, tam były mocne wymiany. Whyte potrafi przyjąć i mocno oddać. Pytanie, czy wytrzymałby tempo narzucone przez Kownackiego. Wydaje mi się, że w tym momencie są małe szanse na taki pojedynek, bo Whyte zyskał uznanie na rynku i szykowany jest do walki za dużą kasę. Może Eddie Hearn będzie chciał go wypromować w USA. Jeśli tak, to wątpię, by użył do tego Kownackiego.

Typ: Nie wiem, na kogo postawić, walka 50/50.

Deontay Wilder. Chyba jest za wcześnie na taką walkę dla Adama. Wilder to dynamiczny, niebezpieczny i mocno bijący facet. Niby jest niesprawdzony, ale ja Wildera postawiłbym przed Joshuą. Kownacki nie miałby zbyt wielu argumentów w tej konfrontacji.

Typ: Wilder przez KO.

Na Wildera jeszcze przyjdzie czas

Kownacki po zwycięstwie nad Kiladze idzie dalej. Wkrótce okaże się, jakie plany wobec pięściarza z Brooklynu ma Al Haymon. Nie można wykluczyć, że „Babyface” niebawem dostanie walkę o mistrzostwo świata. – Jeśli Kownacki będzie mądry, to na razie, mimo że kasa kusi, odrzuci oferty walk z gigantami królewskiej kategorii. Ma na to czas. – pisze w swoim felietonie Mateusz Borek.

Po co teraz Adamowi konfrontacja z Wilderem? – zastanawia się Miszkiń i dodaje: Nie ma sensu rwać się za wszelką cenę do takiego pojedynku. Kownacki w drodze po pas może stoczyć jeszcze 2-3 walki. Na przykład: z Martinem czy Washingtonem. Przy okazji może zarobić bardzo dużo pieniędzy, podnieść swoje umiejętności i dalej się promować. Dopiero potem może skusić się na złoty strzał w postaci konfrontacji z Wilderem czy Joshuą.

Trochę innego zdania jest Steve Farhood, który komentował walkę Kownackiego z Kiladze. Ekspert Showtime uważa, że „Babyface” nie powinien zbyt długo zwlekać z dużym pojedynkiem. Farhood twierdzi, że braki w defensywie w końcu odbiją się na Kownackim. – Adam, gdy przystosuje się do szybkości rywala, to widzi jego ciosy, często odprowadza je skrętem głowy, nastawieniem czoła czy balansem tułowia. Czyli te ciosy nie wyrządzają mu takiej szkody, jak się wielu osobom wydaje. Nie martwiłbym się mocno o jego uszczerbek na zdrowiu – kończy Miszkiń.

charr083

Federacja WBA już dawno przyzwyczaiła nas, że na potęgę produkuje mistrzów świata. Jej ostatnim mistrzowskim wytworem został Manuel Charr. Urodzony w Libanie pięściarz wszedł do ringu po ponad rocznej przerwie, zbił 40-letniego, drewnianego Aleksandra Ustinowa i w nagrodę dostał pas WBA Regular.

Charr to facet po sporych przejściach zarówno w ringu jak i poza nim. Brutalnie nokautowali go Aleksander Powietkin i Mairis Briedis. Po ciosach Rosjanina i Łotysza prawie wylatywał z ringu. Zbierał też po głowie od Witalija Kliczki. W życiu prywatnym Charr także nie miał lekko. Dwa lata temu został postrzelony i stoczył walkę o życie, którą na całe szczęście wygrał. Te wydarzenia go nie złamały.

Wróćmy do sobotniego pojedynku w Oberhausen. Charr nie był faworytem, wyżej stały akcje Ustinowa. Jednak Rosjanin człapał po ringu, niby zadawał jakieś ciosy, ale krzywdy rywalowi one nie robiły. Jednogłośną decyzją wygrał Charr, nikt nie miał do sędziów pretensji o taki werdykt. Pojedynek był nudny, poza Charrem, jego rodziną i przyjaciółmi, dzisiaj nikt już o nim nie pamięta.

Nie zmienia to faktu, że Charr jest jakimś tam mistrzem świata. Piszę „jakimś”, bo prawdziwym (jedynym!) mistrzem federacji WBA jest Anthony Joshua. Ale skoro Charr ma już ten pas, to pewnie nie zabrakłoby chętnych do pojedynku z nim. W kolejce spokojnie mógłby stanąć Tomek Adamek. Forma z Częstochowy powinna wystarczyć. To samo dotyczy Adama Kownackiego, Mariusza Wacha czy Izu Ugonoha. Zresztą Adamek i Kownacki są wyżej od Charra w rankingu boxreca.

Tylko tu pojawia się mały problem. Charr w obowiązkowej obronie musi walczyć z Fresem Oquendo. Możecie nie pamiętać gościa, bo ostatnio widziany był w ringu ponad trzy lata temu. Przegrał wtedy z Rusłanem Czagajewem. Federacji WBA to nie przeszkadza, zaklepała mu pierwsze miejsce w kolejce do Charra. To nie koniec festiwalu żenady. Wygrany pojedynku Charr vs Oquendo ma być obowiązkowym pretendentem do walki z Joshuą.

Teraz możecie się śmiać do woli.