Martin Lewandowski o walce Khalidov vs Narkun, przyszłości „Jurasa” i gali w Brazylii

Posted: 2 marca 2018 in Wywiady
Tagi: , , , ,

martin lewandowski

fot. S. Rudnicki

W sobotę w Atlas Arenie odbędzie się gala KSW 42. W walce wieczoru do klatki wejdą Mamed Khalidov i Tomasz Narkun. – W tym pojedynku więcej do stracenia ma oczywiście Mamed. Zresztą on w każdej walce ryzykuje swoją reputację. To jest ciężar gatunkowy, który dźwiga każdy mistrz – mówi w rozmowie z Po Gongu Martin Lewandowski, współwłaściciel federacji KSW.

Który pojedynek z karty walk gali KSW 42 najtrudniej było dopiąć?

Martin Lewandowski: Długo zwlekaliśmy z podaniem nazwiska rywalki dla Ariane Lipski, bo nie jest łatwo zakontraktować przeciwniczkę dla naszej mistrzyni. Tak układamy matchmaking, żeby szanse w klatce rozkładały się 50/50. Kilka pań było zainteresowanych walką na gali KSW, ale nie z Ariane. Ostatecznie wybór padł na Silvanę Gomez Juarez. Tak naprawdę to tylko z tym zestawieniem mieliśmy pod górkę. Scott Askham wybrał naszą ofertę, mimo że inne federacje chciały go przeciągnąć na swoją stronę. Nie było też żadnych problemów z dopięciem walki wieczoru. Może wynikało to z tego, że Mamed poczuł głód walki i dzięki temu był bardziej skory do przeprowadzenia szybkich i bezkonfliktowych negocjacji. Z kolei dla Tomka Narkuna to jest życiowa szansa. Może napisać nowy rozdział w historii KSW.

Czy z punktu widzenia KSW walka Khalidov vs Narkun ma większy ciężar gatunkowy niż Khalidov vs Mańkowski?

Chyba ma trochę większy ciężar, bo Mamed może zdominować kolejną kategorię wagową. W wymiarze symbolicznym może sięgnąć po trzeci pas. Dla Narkuna ten ciężar gatunkowy polega na tym, że po ewentualnej wygranej jego nazwisko stanie się bardzo popularne na całym świecie, nie tylko w Polsce. Być pogromcą Mameda Khalidova to duża sprawa, w przeszłości niewielu to się udało.

Czy usunięcie z karty walk KSW 42 Karola Bedorfa bardzo skomplikowało wam plany?

Na początku trochę się tym zmartwiłem. Była jednak duża pokusa, żeby zdjąć Karola z karty KSW 42 i przerzucić na walkę z Mariuszem Pudzianowskim. Pamiętajmy, że jest to pojedynek, do którego przymiarki trwają już od kilku lat. Panowie już wiele razy byli ze sobą zestawiani przez fanów, media i bukmacherów. Wszyscy twierdzili, że do tej walki musi dojść. Skoro po tylu latach wreszcie pojawiła się taka możliwość, to zaczęliśmy z Maćkiem zacierać ręce, ale jednocześnie obawialiśmy się, czy ta zmiana nie spowoduje gorszej sprzedaży biletów na KSW 42 i czy nie sprawi, że fight card stanie się mniej ciekawy. Na szczęście udźwignęliśmy temat, bilety sprzedały się świetnie, na kartę walk też nikt nie powinien narzekać.

Tomasz Narkun uważa, że jest faworytem walki z Mamedem. Zgadza się pan z tym?

Tomek ma kilka atutów, których nie posiada jego przeciwnik. Mam tutaj na myśli wiek, wagę, wzrost, a to są rzeczy mogące przeważyć szalę zwycięstwa na jego stronę. Fajnie, że Narkun jest pewny siebie i uważa się za faworyta. Ja chciałbym, żeby każdy zawodnik prezentował takie podejście. W tym pojedynku więcej do stracenia ma oczywiście Mamed. Zresztą on w każdej walce ryzykuje swoją reputację. To jest ciężar gatunkowy, który dźwiga każdy mistrz. Tomek może tylko zyskać, do oktagonu wejdzie z mniejszą presją. Stąd też może wynikać jego pewność siebie, ale to dobra cecha.

tomasz narkun

Mamed Khalidov powiedział ostatnio, że wchodzi do klatki tylko wtedy, gdy mu się chce. Jak długo będzie jeszcze walczył dla KSW?

Nie wiem. Nie mamy żadnych oczekiwań wobec Mameda, ja się cieszę, że udało nam się zrobić jeszcze jedną walkę. Zarówno jemu jak i nam niekomfortowo pracuje się w takich warunkach, bo brak decyzji jest gorszy niż jakakolwiek decyzja, nawet negatywna. My już wyrzuciliśmy wszystkie możliwe karty na stół, teraz wszystko jest w jego rękach. Odpowiedzi na temat jego przyszłości w KSW będziemy szukać po 3 marca. On wie, że widzimy go jeszcze przez długie lata w naszej federacji, ale nie będziemy wywierać na nim żadnej presji. Mamed musi poukładać swoje sprawy, pewnie dużo będzie zależało od przebiegu najbliższego pojedynku. W tym momencie nie mamy wobec niego żadnych planów. Powiem więcej, na naszych rozpiskach fight cardów na kolejne gale bierzemy pod uwagę jego nieobecność.

Czy w teorii pojedynek Materla vs Askham jest eliminatorem do walki z Khalidovem?

Wydaje mi się, że ta walka jest na horyzoncie, osobiście chciałbym, żeby do niej doszło. Jeżeli Mamed zostanie z nami i jeżeli Michał wygra najbliższy pojedynek, to nie można wykluczyć ich drugiej konfrontacji. Tylko należy pamiętać, że to nie są łatwe rozmowy. Oni są kumplami, trudno było doprowadzić do ich pierwszej walki, teraz negocjacje też pewnie nie będą bułką z masłem. Po ich pierwszym starciu możemy odczuwać niedosyt, bo nie mogliśmy delektować się tym pojedynkiem. Dla Michała ta walka ułożyła się pechowo. Nie chcę niczego odbierać zwycięzcy, bo wygrał w wielkim stylu, ale mam wrażenie, że historia między Mamedem a Michałem jest niedokończona.

Czy wyczuwa pan złą krew między Karoliną Owczarz a Pauliną Raszewską?

Coś jest na rzeczy, tylko nie wiem, czy możemy mówić o złej krwi. Chyba bardziej pasuje tutaj słowo uszczypliwość. Dziewczyny wbijają sobie szpilki, bo to jest część gry psychologicznej przed walką. Coraz częściej zawodnicy dopuszczają się takich zagrywek. Mają one na celu zdenerwować i przestraszyć przeciwnika przed wejściem do oktagonu. W przypadku Owczarz i Raszewskiej tak właśnie jest, zdrowa sportowa rywalizacja z domieszką uszczypliwości.

paulina raszewska

Pojawiły się opinie, że konfrontacja Owczarz vs Raszewska to „freak fight”. Jak to wygląda z pana punktu widzenia?

Pojęcie „freak fight” zaczyna być mgliście rozumiane przez wiele osób. Nie można takiej łatki przypinać zawodniczkom, które odrobinę bardziej wychylą się w mediach społecznościowych, albo pojawią się ze trzy razy przed kamerami. W przypadku Owczarz i Raszewskiej mamy do czynienia z początkującymi zawodniczkami MMA, debiutantkami. Paulina dłużej od Karoliny trenuje MMA, ale za to Karolina ma większe doświadczenie bokserskie. To są zawodniczki wywodzące się ze sportów walki, obecnie trenują MMA. W ich przypadku nie widzę żadnych znamion „freak fightu”. Jeżeli ktoś tak mówi, jest to tylko czysta złośliwość z jego strony.

Czy Łukasz Jurkowski jest w stanie odpalić fajerwerki w oktagonie?

Starcie z Martinem Zawadą wydaje się być wymarzoną walką dla „Jurasa”, bo on lubi wyzwania i mocniejsze akcenty. Myślę, że siedzi w nim jakaś zadra, będzie chciał się po wielu latach zrewanżować Zawadzie. To będzie oldschoolowa walka, taki mały powrót do przeszłości. Do klatki wejdzie dwóch weteranów ringów KSW, bo oni zaczynali swoją przygodę z MMA, gdy o klatce nikt jeszcze nie myślał. Obaj lubią się bić, żadnemu nie można odmówić charakteru.

Zawada był pierwszym i jedynym wyborem dla „Jurasa”?

Nie, na początku do walki z Łukaszem przymierzaliśmy innego rywala. Nie zdradzę nazwiska, bo może jeszcze dojdzie do takiego pojedynku. Mogę powiedzieć, że w grę wchodził przeciwnik z Polski.

Po tym pojedynku wygasa kontrakt Jurkowskiego z KSW. Rozmawialiście już z Łukaszem na temat jego przyszłości?

„Juras” to jedna z tych czołowych postaci, która można powiedzieć, że współtworzyła i nadal tworzy obecny kształt KSW. Pamiętajmy, że on wrócił do tego sportu w dużej mierze dla kibiców i w każdej chwili może zrezygnować. Jego życie w 80 procentach toczy się poza klatką i treningami. Ma dużo dodatkowych zajęć. Zawsze może powiedzieć, że już mu się po prostu nie chce. Nie mniej jednak mamy dżentelmeńską umowę, że jeżeli nadal będzie walczył w MMA, to będzie to robił tylko w KSW.

Grzegorz Szulakowski twierdzi, że długo był niedoceniany. Teraz dostał walkę o pas z Mateuszem Gamrotem. Nie za długo czekał?

Nie, bo uważam, że to właściwy czas. Grzegorz mógł się wcześniej zastanawiać, czemu z „Gamerem” walczył Norman Parke a nie on, ale Grzesiek musi wziąć pod uwagę to, że my nie zestawiamy zawodników na zasadzie rekord kontra rekord, tylko bierzemy pod uwagę emocje, które dany pojedynek może wywołać. Skoro robiliśmy galę w Dublinie, to optymalnym przeciwnikiem dla Mateusza był Parke. Są walki, które wynikają z drabinek, ale takie konfrontacje nie zawsze wywołują emocje, czasami nikogo nie interesują. Akurat mamy ten komfort, że możemy robić pojedynki według własnego uznania. Jesteśmy firmą komercyjną, która musi zapewnić zawodnikom gaże, pokrywać koszty organizacji gal, dlatego zestawiamy takie pary, które mogą zainteresować kibiców. I to jest trochę odpowiedź na pytanie, dlaczego Szulakowski nie dostał wcześniej walki z Gamrotem. Teraz jest odpowiedni czas na ich konfrontację. Grzesiek ma na koncie kilka wygranych z rzędu, świetnie się rozwinął, jest kompletnym zawodnikiem i może zagrozić Gamrotowi. Nie do końca jestem przekonany, czy wcześniej „Szuli” byłby w stanie udźwignąć presję. Teraz zdecydowanie jest na to gotowy.

grzegorz szulakowski

Kontrakt Ariane Lipski z KSW kończy się w tym roku. Brazylijka mówi, że trwają rozmowy na temat przedłużenia umowy, ale ona chciałaby toczyć więcej walk. Jesteście w stanie spełnić jej wymagania?

Mogę potwierdzić, że jesteśmy na etapie podpisywania nowej umowy. Mam wrażenie, że w 90 procentach jesteśmy dogadani, zostały do ustalenia techniczne drobiazgi. Oczywiście po drodze może się jeszcze wiele wydarzyć, ona się może na nas zezłościć albo my na nią, może też przegrać najbliższą walkę. Jest milion rzeczy, które mogą się po drodze wydarzyć. Menedżer Ariane przekazał nam, że ona chciałaby więcej walczyć, ale ze względu na jedną zawodniczkę nie będziemy organizować ośmiu gal rocznie. Ariane deklaruje, że w Polsce czuje się jak w domu, więc wierzę, że zostanie z nami.

Nie boi się pan, że Brazylijka może skręcić w kierunku UFC?

Zawsze występują takie obawy, ale to nie spędza mi snu z powiek. Może przyjdzie taki okres, że trzeba będzie się rozstać, jeśli się nie dogadamy. Przestałem żyć z presją, że UFC podbierze nam któregoś z zawodników. Niektórzy świadomie wybierają UFC i tego nie żałują. Inni żałują wyboru albo będą żałować. (śmiech)

ariene lipski

Bierzecie w ogóle pod uwagę organizację gali KSW w Brazylii? Ariane w rozmowach z mediami nieśmiało o tym wspomina.

Z nami Ariane nie podejmowała tego tematu. Kiedyś z jedną z osób z jej otoczenia rozmawialiśmy o gali w Brazylii. Lubimy szalone pomysły, potrafimy zorganizować galę na PGE Narodowym, czy w przeddzień Wigilii i nie boimy się sięgać po „niemożliwe”. Takie kraje jak Japonia, Brazylia czy USA pojawiały się w rozmowach, ale nie podpalamy się tymi pomysłami. Żeby zrobić galę w Brazylii, musimy mieć zawodników, którzy sprzedadzą tam bilety. Pamiętajmy, że Ariane jest bardziej popularna w Polsce niż w Brazylii. Biznesowo to by się nie spięło, ryzyko fiaska jest zbyt duże. Dzisiaj na serio nie możemy rozmawiać o gali KSW w Brazylii.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Social media Martina Lewandowskiego:

1. TWITTER
@martinksw
2. FACEBOOK
https://www.facebook.com/martin.lewandowski.33
3. INSTAGRAM
https://instagram.com/martinlewandowski/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s