Polski chłopak z Brooklynu poluje na grube ryby w wadze ciężkiej

Posted: 16 stycznia 2018 in Polski boks
Tagi: , , , , ,

adam kownacki

  • Adam Kownacki od ponad dwudziestu lat mieszka w USA, na polskim ringu nie stoczył ani jednej walki. – Mogę otwarcie powiedzieć, że zależy mi, aby Adam został nową gwiazdą gal z cyklu Polsat Boxing Night – mówi Mateusz Borek.
  • „Babyface” po świecie boksu zawodowego porusza się bez promotora, ale jest związany z Alem Haymonem. Na początku kariery boks łączył z pracą na budowie, w weekendy dorabiał na bramce.
  • Teraz skupia się tylko na boksie i chce zostać mistrzem świata wagi ciężkiej. 20 stycznia w Barclays Arenie ma do wykonania robotę.
  • Mam zamiar zabrać go do szkoły z boksem na lekcje wyrównawcze. Będę jego korepetytorem – kipiał pewnością siebie Artur Szpilka.

    Nowy Jork, kilkanaście godzin później…

    4. runda. Adam Kownacki ruszył do przodu i zaczął bić stojącego z opuszczonymi rękami przy linach Artura Szpilkę. Po chwili był nokdaun. Szpilka szybko wstał z desek, ale mętnym wzrokiem szukał drzwi z napisem „exit”. Sędzia policzył do ośmiu i panowie mogli walczyć dalej. Za chwilę był koniec pojedynku, bo po trzech ciosach z prawej ręki Kownackiego lekcja boksu dobiegła końca. Nauczyciel został pokonany.

    Boks w USA zamiast krów w Polsce

    Mój amerykański sen jeszcze się nie spełnił. Nie chcę być znany tylko z tego, że pokonałem Artura Szpilkę. Mam trochę wyższe cele – mówił nam kilka tygodni temu „Babyface”. Przed pojedynkiem w Nassau Coliseum nie był w Polsce zbyt rozpoznawalną postacią. Nic w tym dziwnego, bo od ponad dwudziestu lat mieszka w USA, na polskim ringu nie stoczył ani jednej walki. Jednak po udzieleniu lekcji Szpilce, podskoczyły mu słupki popularności na Facebooku – z 5 tysięcy lajków urosło do 17 tys. i cały czas rośnie. – Po wygranej z nim stałem się bardziej rozpoznawalny w Polsce. Na Marszu Niepodległości ludzie mnie poznawali – dodaje Kownacki.

    „Babyface” dorastał na Brooklynie, ma amerykańskie obywatelstwo. Mówi, że gdyby nie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, to pewnie mieszkałby na polskiej wsi i pasał krowy. – W USA dali mi szansę, której w Polsce pewnie bym nie dostał – twierdzi. Na początku kariery zawodowej boks łączył z pracą na budowie, w weekendy dorabiał, stojąc na bramce w lokalu znajomego na Manhattanie. Pracował, bo z boksu nie dałby rady się utrzymać. Za dwa tysiące dolarów za walkę świata nie da się zawojować. – Po opłaceniu wszystkiego, okazywało się, że dokładałem do biznesu – mówi Kownacki.

    Dopiero za pojedynek ze Szpilką dostał solidną wypłatę – 100 tysięcy dolarów. – 75 procent sumy, którą zarobiłem, przelałem na konto w banku i jej nie ruszam. Za resztę opłaciłem trenerów i kupiłem sobie nowy komputer – mówił w rozmowie ze sport.pl.

    Życie bez promotora

    Kownacki z pracy na budowie i stania na bramkach zrezygnował, gdy podpisał kontrakt z Alem Haymonem. Nadal jednak po świecie boksu zawodowego porusza się bez promotora. – Ziggy Rozalski powiedział mi kiedyś, żebym był wolnym ptaszkiem. Te słowa wziąłem sobie do serca. Na początku bez promotora było ciężko, ale później szło już coraz łatwiej – tłumaczy Kownacki.

    Adam twierdzi, że da sobie radę bez poważnego promotora. W jego przypadku Al Haymon niejako występuje w tej roli, ale nie jestem przekonany, czy to wystarczy. Myślę, że wcześniej czy później, ale raczej wcześniej, Kownacki zwiąże się z jednym z promotorów – mówi Po Gongu Przemek Garczarczyk, dziennikarz fightnews.com.

    Kownacki swój najbliższy pojedynek stoczy 20 stycznia w Barclays Center, jego rywalem będzie Iago Kiladze. Według bukmacherów wyraźnym faworytem jest Polak. Na ciekawą rzecz w swoim tekście na polsatsport.pl zwrócił uwagę Przemek Garczarczyk, który zajrzał za kulisy walki Kownacki vs Kiladze i zwrócił uwagę na to, że za przeciwnikiem Polaka „stoją nie tylko poważne pieniądze poważnych biznesmenów z Nowego Jorku, ale także bardzo ważny promotor.”

    Fragment tekstu z polsatsport.pl:

    TBG Promotions, firma reprezentująca Kiladze, to przedsięwzięcie szarej eminencji boksu w USA – Toma Browna. Brown jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi organizujących gale Premier Boxing Champions (oraz Showtime), reprezentując nikogo innego jak… Ala Haymona. I przy okazji – TGB Promotions jest współpromotorem gali 20 stycznia, na której walczyć będzie jego pięściarz, Iago Kiladze z ‚niezrzeszonym’ czyli Adamem Kownackim.

    Niby Adam Kownacki walczy na swoim terenie, na Brooklynie, ale warto brać pod uwagę fakt, że jest „niezrzeszony”. W boksie polityka promotorów i różnego rodzaju układy wielokrotnie odgrywały bardzo dużą rolę. Możliwe, że Polak będzie musiał załatwić sprawę przed czasem, żeby nie było żadnych niedomówień.

    Czy Kiladze to jest kozak?

    Iago Kiladze w wadze ciężkiej bije się od roku. W jego kartotece widnieją tylko dwa pojedynki, oba wygrał przed czasem. Nie miał jednak poważnych rywali. Wcześniej walczył w kategorii „cruiser” i całkiem dobrze się zapowiadał. Miał podpisać kontrakt z grupą Sauerland Event, ale te plany pokrzyżował Youri Kalenga, fundując Gruzinowi ciężki nokaut w czerwcu 2013 roku.

    Byłem na sparingach u Kiladze przed jego walką z Yourim Kalengą. Bił wtedy strasznie mocno i precyzyjnie, aż w uszach dzwoniło. Posyłał na deski Marco Hucka, który później nie chciał z nim sparować. Jednak po walce z Kalengą to już nie był ten sam Kiladze. Walczyłem z nim w 2015 roku i powiem szczerze, że było mi dużo łatwiej niż na tych sparingach. Widocznie coś w nim pękło, musiał się zrazić psychicznie, bo zaczął ostrożniej boksować – wspomina w rozmowie z Po Gongu Łukasz Rusiewicz.

    Kiladze do walki z Kownackim przygotowywał się w Wild Card Gym pod okiem Freddiego Roacha, sparował między innymi z Muratem Gassijewem. Gruzin wygląda na pewnego siebie faceta. Zapowiada, że jest przygotowany na wszystko i że przeciwnik niczym go nie zaskoczy.

    Kownackiemu będzie trudno założyć Kiladze obrożę i prowadzić go na smyczy. Gruzin jest lotny na nogach, ma dobry refleks, lewa ręka pracuje u niego na wysokich obrotach. – Może być dla Adama trudniejszym rywalem niż się wielu wydaje, bo jest ruchliwy w ringu. Z drugiej strony zobaczymy, jak będzie z tą jego ruchliwością, gdy dostanie jedną z kombinacji Adama we wczesnych rundach – mówi Garczarczyk.

    kownacki_2

    Dwa lub trzy kroki do walki o pas

    Kownacki już kilka razy zgłaszał swoje mistrzowskie aspiracje. Często z jego ust pada nazwisko Deontaya Wildera. „Babyface” ma fajny argument, którym może prowokować mistrza federacji WBC. – Wygraną nad Szpilką powinienem dać mu do myślenia. Rozprawiłem się z Arturem dwa razy szybciej niż on – twierdzi pięściarz wychowany na Brooklynie i dodaje: Muszę wygrać jeszcze parę walk i dostanę swoją mistrzowską szansę.

    Dzisiaj o Kownackim mówi się, że jest obecnie najlepszym polskim „ciężkim”. Po wygranej nad Szpilką pojawiły się przed nim ciekawe perspektywy. W rankingu federacji WBC znajduje się na 12. miejscu, więc posiada już prawa pretendenta. – Drzwi do wielkiej kariery otworzyły się przed nim bardzo szeroko i to może być niebezpieczne. Amerykanie nie lubią długo czekać, rzucają takich pięściarzy na głęboką wodę – mówił na kilka tygodni temu Janusz Pindera.

    W tym miejscu warto zastanowić się, ile Adamowi zostało jeszcze kroków do walki o mistrzostwo świata? – Tego nikt nie wie, a jeśli mówi, że wie, to wymyśla. Po wygranej z Kiladze, jednym z pomysłów jest zestawienie go przeciwko Charlesowi Martinowi. Według mnie, przed Adamem jeszcze przynajmniej 2-3 walki zanim dostanie mistrzowską szansę – uważa Garczarczyk.

    Ma być nową gwiazdą Polsat Boxing Night

    Mimo wielu kilogramów nadbagażu Kownacki potrafi bić seriami, nie boi się przyjąć ciosów rywala, za każdym razem zostawia serce w ringu. W sytuacji, w której inni zrobiliby krok w tył, on robi dwa kroki w przód. Kibice lubią oglądać takich pięściarzy.

    Adam musi jeszcze popracować nad swoją fizycznością, pracą nóg i lewą ręką. Głowę ma stworzoną do tego sportu. Nie tylko twardą, odporną na ciosy, ale też chłodną, nie ulega emocjom. Ma charakter ringowego wojownika i łatwość zadawania ciosów, a ręce ciężkie – tak Janusz Pindera charakteryzuje Kownackiego. Po walce ze Szpilką komplementował go także Dan Rafael. – Warto mieć tego gościa na oku. Jest silny, wydaje się, że ma mocną szczękę – pisał dziennikarz ESPN.

    Wszystko wskazuje na to, że wkrótce zobaczymy Kownackiego na gali w Polsce. Taki plan ma przynajmniej Mateusz Borek. – Planujemy walkę Adama na przełomie kwietnia i maja. Mogę otwarcie powiedzieć, że zależy mi, aby „Babyface” został nową gwiazdą gal z cyklu Polsat Boxing Night – zadeklarował Borek w rozmowie z polsatsport.pl. W kolejce do walki z Kownackim stoi już Artur Szpilka, który nie może pogodzić się z porażką w ich pierwszym pojedynku. Podopieczny Andrzeja Gmitruka chciałby jak najszybciej wyrównać rachunki.

    Jeżeli Kownacki będzie wygrywał kolejne walki, to taki rewanż jest niemożliwy. Po co Adamowi, oprócz pieniędzy, jeszcze jeden pojedynek ze Szpilką? – pyta retorycznie Przemek Garczarczyk. Kownacki nie mówi „nie” Szpilce, ale na razie nie prowadzi zapisów na lekcje wyrównawcze, bo ma na głowie inne sprawy. Poluje na grube ryby w wadze ciężkiej.

    Krzysztof Smajek

    Reklamy

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

    Zdjęcie na Google+

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

    Zdjęcie na Facebooku

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

    Connecting to %s