Masternak: Jestem w stanie wygrać z każdym w swojej wadze

Posted: 16 grudnia 2015 in Wywiady
Tagi: , , ,

Od walki z Tonym Bellew minęło już kilka dni. Pogodziłeś się już z porażką?

Przed pojedynkiem wiedziałem, że na wyjeździe będzie trudno o wygraną na punkty. Niestety, nie udało mi się go znokautować. Wydaje mi się, że dwa razy go naruszyłem, bodajże w szóstej i dziesiątej rundzie. Jednak Bellew jest doświadczonym pięściarzem i po moich mocnych ciosach dobrze wykorzystywał liny i nie pozwalał się po raz drugi trafić. Był za cwany i nie udało mi się go dobić. Po obejrzeniu walki punktowałem 7-5 w rundach dla mnie, ale sędziowie widzieli coś innego. Wynik poszedł w świat i teraz nie ma znaczenia czy zgadzam się z werdyktem czy nie.

Czy pod koniec pojedynku czułeś, że przegrywasz?

W ringu miałem zaburzony obraz walki, bo mój trener Georg Bramowski ma taki sposób motywowania, że ciągle mówi, że runda jest przegrana, że zrobiłem za mało. Po każdej rundzie mówił, że chce ode mnie więcej. Z jego słów wynikało, że przegrałem wszystkie starcia, ale znam trenera i wiem, że w ten sposób próbował mnie zmotywować.

Będziesz naciskał na promotorów, żeby zorganizowali Ci rewanż z Brytyjczykiem?

Nie ukrywam, że chciałbym rewanżu, ale boks zawodowy to jest biznes i teraz Bellew pewnie będzie szukał walki o pas mistrza świata, więc raczej nie zdecyduje się na drugi pojedynek ze mną. Ja jestem na tak, czekam na telefon.

Czy wyjazd do Anglii był chociaż korzystny pod względem finansowym?

Zawsze można było zarobić więcej, ale jestem zadowolony ze swojej gaży. Szkoda tylko, że przegrałem. Jednak nie załamuję rąk i nie użalam się nad sobą, odbieram to jako cenne doświadczenie. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Jestem w stanie wygrać z każdym w swojej wadze. Mam nadzieję, że dostanę jeszcze ciekawe propozycje.

Gdy podpisywałeś kontrakt z Sauerlandem wydawało się, że wsiadłeś do windy, która zawiezie Cię na szczyt wagi cruiser. Winda jednak się zacięła. W którym momencie to nastąpiło?

Trudno powiedzieć. Może to było niezależne ode mnie, może to był moment, w którym telewizja wypowiedziała umowę grupie Sauerland. Wtedy promotorzy przestali rozwijać i budować moją karierę na rynku niemieckim. Skupiono się na walkach wyjazdowych, które są obarczone sporym ryzykiem.

Promotorzy kilka razy zakontraktowali Ci bardzo słabych rywali. Jaki sens miały walki z Nascimento czy Mino?

Gdy dostaję propozycję od promotorów, to mam zawsze wybór: biorę lub nie biorę pojedynku. Nikt nie stoi nade mną ze strzelbą i nie zmusza do podpisania kontraktu. W takich sytuacjach zwykle jest tak, że jak mam zarobić określoną stawkę albo unieść się honorem i powiedzieć, że nie boksuje, bo dany zawodnik szkodzi mojemu wizerunkowi, to wiadomo, że wybieram pieniądze. Mam dwójkę dzieci, rachunki do płacenia i muszę zarabiać. To wychodzi trochę poza ramy sportowe, ale taka jest rzeczywistość.

Czy czasem nie czujesz się piątym kołem u wozu w grupie Sauerlanda?

Nie ulega wątpliwości, że promotorzy nie mają pomysłu na mnie. Widać to gołym okiem. Aktualnie żadna telewizja w Niemczech nie jest zainteresowana pokazywaniem moich walk w Niemczech ani inwestowaniem we mnie pieniędzy. Kilka lat temu podpisałem kontrakt z Sauerlandem, który obowiązuje jeszcze przez rok i teraz muszę się z niego wywiązać. Jak się skończy, będę mógł negocjować lepsze warunki.

Wchodzi w grę rozwiązanie kontraktu?

Z wielu względów jest to niemożliwe.

To prawda, że przed walką z Johnnym Mullerem promotorzy obiecali Ci walkę o mistrzostwo świata?

Były takie rozmowy, ale nie padły żadne konkrety. Z Mullerem przegrałem i temat upadł.

Weźmiesz kolejną walkę wyjazdową, czy masz już dosyć takich pojedynków?

Mam już tego dosyć. Moje doświadczenia zebrane z walk wyjazdowych uświadomiły mnie, że ciężko jest zrobić karierę na obcym rynku. Każdy promotor inwestuje w swojego zawodnika i nikt nie będzie pomagał przyjezdnemu. Boks zawodowy jest tylko i wyłącznie biznesem, sport jest na drugim miejscu. Mam świadomość, że walcząc na wyjazdach, nie zrobię wielkiej kariery. Dlatego to mnie już nie interesuje.

Czy od rozstania z trenerem Andrzejem Gmitrukiem zrobiłeś jakiś postęp?

Jeśli chodzi o kwestie techniczne to nie, ale teraz mam bardziej zdyscyplinowany boks niż kiedyś. Przede wszystkim teraz walczę bardziej bezpiecznie dla siebie. Kiedyś nie wiedziałem co to klincz, nikt mnie tego nie uczył. Myślę, że jakbym dalej trenował z Andrzejem Gmitrukiem i nadal nie przerabiałbym tego na treningach, to po przyjęciu mocnego lewego sierpowego od Bellewa w 12. rundzie, nie umiałbym się zachować i pewnie przegrałbym przed czasem.

Reklamy
Komentarze
  1. […] wywiadem Mateusza Masternaka na pogongu.wordpress.com, w którym mówi: „Nie ulega wątpliwości, że promotorzy nie mają pomysłu na mnie” […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s