Ranking P4P w Polsce. Październik 2015

Posted: 19 października 2015 in Ranking P4P w Polsce
Tagi: , ,

10. Michał Cieślak – szeroko rozpycha się łokciami na zawodowych ringach. Ostatnio w ekspresowym tempie zdemolował Jarno Rosberga i Shawna Coxa. Jego znakiem rozpoznawczym jest siła. Bije mocno z obu rąk i nie lubi brać nadgodzin. Na siedem ostatnich walk aż sześć wygrał przed czasem. Miejsce w rankingu dostał trochę na wyrost, bo nie walczył jeszcze z nikim poważnym, ale na pewno ma fach w ręku.  Cieślak od dawna domaga się walki z Łukaszem Janikiem. Widać, że nie boi się dużych wyzwań.

9. Tomasz Adamek – jeszcze niedawno był na szczycie tego rankingu. Jednak po przegranych z Wiaczesławem Głazkowem i Arturem Szpilką jego notowania spadły na łeb na szyję. Po dwóch porażkach z rzędu chciał kończyć karierę, ale wrócił na ring, zbił Przemka Saletą i nabrał ochoty na kolejne pojedynki. „Góral” liczy jeszcze na duże walki, ale chyba tylko niepoprawni optymiści wierzą, że jest on w stanie rywalizować z czołówką wagi ciężkiej. Mimo wygranej z Saletą, jedną nogą jest już po drugiej stronie rzeki.

8. Artur Szpilka – po wyjeździe do USA jego kariera trochę wyhamowała. W ostatnim czasie odniósł trzy zwycięstwa, ale te walki niewiele mu dały, bo Cobb, Quezada i Consuegra byli, jak mawia redaktor Andrzej Kostyra, puszkami soku pomidorowego. Szpilkę w ringu ponownie zobaczymy dopiero w przyszłym roku, ale podobno jego kolejny rywal ma być z wyższej półki. Oby, bo obijanie kelnerów niczego nie wnosi do jego kariery, a po zwycięstwie nad Adamkiem warto byłoby pójść krok dalej.

7. Mateusz Masternak – w swojej karierze był już na kilku zakrętach, ale za każdym razem potrafił wyjść na prostą. W czerwcu przegrał z Johnny Mullerem, ale tej porażki nie powinien mieć w rekordzie, bo w RPA został perfidnie oszukany. „Master” domagał się rewanżu z Mullerem, ale do tej pory go nie dostał i już raczej nie dostanie. Zresztą nie ma sensu zawracać sobie głowy tym pojedynkiem. Ostatnio Masternak wygrał w 2. rundzie przez TKO ze słabiutkim Carlosem Nascimento i teraz czeka na kolejne wyzwania. Jednak problem polega na tym, że jego promotorzy chyba nie mają pomysłu na jego karierę (tak to wygląda z boku). Szkoda, bo Masternak ma spory potencjał i wciąż należy do czołówki wagi cruiser.

6. Kamil Łaszczyk – podopieczny Piotra Wilczewskiego legitymuje się ładnym dla oka bilansem 21 (8 KO)-0. Dwie ostatnie walki stoczył w USA i dobrze wypadł przed amerykańską publicznością. Kilka miesięcy temu mówiło się, że jest blisko walki o mistrzostwo świata, ale ten temat na razie ucichł. Karierze tego chłopaka warto się uważnie przyglądać, bo drzemie w nim spory potencjał. Prędzej czy później dostanie walkę o tytuł.

5. Maciej Sulęcki – wygrana z Grzegorzem Proksą miała mu otworzyć drzwi do dużej kariery, ale tak się nie stało. Sulęcki w tym roku stoczył dwie walki, ale podobnie jak Artur Szpilka, obijał tylko kelnerów i nie zrobił kroku w przód. Na razie jego amerykański sen się nie spełnia, ale z tego chłopaka powinniśmy mieć jeszcze sporo pociechy. Tylko musi wreszcie dostać dobrego rywala, na którego tle zaprezentuje swoje niemałe możliwości.

4. Mariusz Wach – po porażce z Władimirem Kliczką i dopingowej wpadce wielu postawiło na nim krzyżyk, ale wrócił do gry. Wygrał cztery walki z rzędu, ponownie pojawił się w rankingach wagi ciężkiej i dostał walkę z Aleksanderem Powietkinem. Wygrana w Kazaniu otworzy mu furtkę do kolejnego pojedynku o mistrzostwo świata.  Faworytem będzie Powietkin, ale Wach wcale nie stoi na straconej pozycji. Ma swoje argumenty, żeby z jaskini lwa wyjechać jako zwycięzca. Na papierze jest najlepszym ciężkim w Polsce.

3. Krzysztof Włodarczyk – przeciąga się jego powrót na ring. Ostatni raz walczył we wrześniu 2014 roku, gdy w konfrontacji z Grigorijem Drozdem stracił pas WBC. Później miał stoczyć rewanż z Rosjaninem, ale doznał kontuzji i walka została odwołana. „Diablo” ma wrócić na ring w grudniu w USA, ale nazwisko jego przeciwnika nie jest jeszcze znane. Spekuluje się, że Włodarczyk skrzyżuje rękawice z Beibutem Szumenowem, ale wśród potencjalnych rywali przewijają się też inne nazwiska. Jedno jest pewne, były mistrz świata federacji WBC nie może sobie pozwolić na wpadkę, bo po porażce z Drozdem jego notowania poleciały mocno w dół.

2. Andrzej Fonfara – „Jest bez wątpienia dumą federacji WBC” – tak o Fonfarze powiedział Mauricio Sulaiman. Nic dodać, nic ująć. Zresztą „Polski Książę” na każdym kroku zbiera komplementy, ale nie ma się co dziwić. Przecież po widowiskowej walce rozprawił się z groźnym Nathanem Cleverlym, a wcześniej pokonał przez czasem Julio Cesara Chaveza. Dzisiaj Fonfara należy do ścisłej czołówki wagi półciężkiej i zasłużył na walkę o mistrzowski pas. Najlepiej gdyby doszło do jego rewanżu z Adonisem Stevensonem, którego w pierwszej walce miał na deskach, ale nie skończył roboty. W rewanżu mógłby już takiej okazji nie wypuścić z rąk.

1. Krzysztof Głowacki – w pojedynku z Marco Huckiem był skazywany na porażkę, ale nie przejął się opiniami fachowców, wytarł ring przeciwnikiem i zdobył pas WBO. Teraz ochotę na pas „Główki” mają Rosjanie, którzy proponują mu walkę z Dmitrijem Kudriaszowem. Pewnie Andriej Riabiński jest w stanie sporo zapłacić za taki pojedynek, ale Głowacki wcale nie musi się spieszyć do wyjazdu do Moskwy. Coraz głośniej rewanżu z naszym mistrzem domaga się Marco Huck, któremu ciężko pogodzić się z porażką. Jak widać, w najbliższym czasie Głowacki będzie miał pełne ręce roboty, bo chętnych do odebrania mu mistrzowskiego pasa nie brakuje. Jednak o „Główkę” możemy być spokojni, łatwo swojej zdobyczy nie odda.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s