Co wiemy po gali w Wieliczce?

Posted: 18 października 2015 in Polski boks
Tagi: , , ,

1. Nie zapraszać Gbengi Oluokuna do Polski

Pięściarz z Nigerii w tym roku już po raz trzeci walczył na polskiej gali. Nieźle wypadł w pojedynku z Mariuszem Wachem, o wiele gorzej w walce z Marcinem Rekowskim i fatalnie w konfrontacji z Krzysztofem Zimnochem. Pojedynek w Wieliczce powinien być jego ostatnim w naszym kraju, bo Oluokun wszedł do ringu tylko po wypłatę. Padał po trochę mocniejszych ciosach Zimnocha i ewidentnie nie miał ochoty się przemęczać. Co tu dużo pisać – Oluokun zrobił z siebie pośmiewisko i wziął kasę za darmo. Jedyny z niego pożytek był taki, że dał twarz i nazwisko na plakat promujący galę, ale to trochę za mało. Temu panu już dziękujemy.

Kiepskim żartem był też rywal Krzysztofa Koseli – Henadzi Daniluk. Polak miałby trudniejszą przeprawę w walce z cieniem niż z 47-letnim Białorusinem, który strach w oczach miał już w drodze na ring.

2. Zimnoch wrócił, ale zbyt dużo o nim nie wiemy

Krzysztof Zimnoch wrócił na ring po dwuletniej przerwie i na tle słabego Oluokuna pokazał się z dobrej strony. Od pierwszego gongu był pewny siebie, precyzyjny i szybko załatwił sprawę. Nie przyjął żadnego mocnego uderzenia. W korespondencyjnym pojedynku był lepszy od Mariusza Wacha i Marcina Rekowskiego, ale nie możemy patrzeć w ten sposób, bo dostał najsłabszą wersję Oluokuna. Tak naprawdę po tym pojedynku nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele o Zimnochu. W tym roku powinien jeszcze raz wyjść do ringu, bo w walce z Nigeryjczykiem nawet na dobre nie zrzucił rdzy. Gdzieś na horyzoncie pojawiła się jego walka z Izu Ugonohem, ale to jest opcja dopiero na wiosnę przyszłego roku. Jedno jest pewne – to zestawienie na papierze wygląda bardzo interesująco.

3. Głażewski znów nie wytrzymał presji

Wprawdzie Paweł Głażewski nie złożył jeszcze deklaracji o zakończeniu kariery, ale powinien się nad tym poważnie zastanowić. Wydaje się, że w boksie zawodowym nie ma już czego szukać. Tym bardziej, że Tomasz Babiloński postawił na nim krzyżyk. Tak naprawdę kariery Głażewskiego nie zakończył Bartłomiej Grafka, tylko Juergen Braehmer. „Głaz” po porażce w Niemczech nie był już tym samym pięściarzem, a jego największym problemem wydaje się być głowa. Głażewski nie wytrzymał ciśnienia przed rewanżem z Maciejem Miszkiniem i przegrał z kretesem. Podobnie było w sobotę. Wiedział, że stawką pojedynku z Grafką jest jego przyszłość i znów nie poradził sobie z presją. Po walce w Wieliczce mówił, że czuje się zwycięzcą, ale chyba sam nie wierzył w te słowa. Głażewski może być jeszcze lokalnym bohaterem i na małych galach obijać różnych kelnerów, ale czy to ma sens?  Chyba lepiej zejść ze sceny…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s