Adamek: nie wychodzę do ringu dla pieniędzy

Posted: 21 sierpnia 2015 in Wywiady
Tagi: , , , ,

Tomasz Adamek

– Najbardziej szkoda mi walki o pas wagi ciężkiej z Witalijem Kliczką. Przyleciałem wtedy do Polski na kilka dni i dopadły mnie problemy aklimatyzacyjne. Przegrałem w takim stylu, w jakim przegrałem. To było dla mnie bardzo bolesne, bo chciałem zdobyć trzeci pas. To była najbardziej bolesna porażka w karierze – mówi w rozmowie z Po Gongu Tomasz Adamek.

Czy Tomasza Adamka stać jeszcze na dobry boks?

Czas pokaże. Od trzech tygodni przygotowuję się do walki z Przemkiem Saletą. Mój trener od przygotowania fizycznego – Kuba Chycki – wyciska ze mnie siódme poty. Nie mam żadnej kontuzji, czuję się świetnie, ale dopiero 26 września przekonamy się, ile wart jest Tomek Adamek. Na treningach może wszystko wychodzić, a w ringu może nie wyjść. Zawsze powtarzam, że ring weryfikuje wszystko.

Ma pan jeszcze motywację do ciężkich treningów?

Gdybym jej nie miał, to by mnie tutaj nie było.

Dariusz Michalczewski twierdzi, że wraca pan na ring ze względów finansowych. To prawda?

Niech się Darek nie martwi o moje finanse. Bogu dziękować, mam dobrą żonę, która potrafi gospodarować pieniędzmi. Nie wychodzę do ringu dla pieniędzy. Wracam, bo nie chcę kończyć kariery przegraną walką, w której nie byłem sobą. Chcę pokazać kibicom, że potrafię jeszcze walczyć i wygrywać.

Mateusz Borek zorganizował panu przed walką z Przemkiem Saletą obóz z prawdziwego zdarzenia. Jak wcześniej wyglądały pana przygotowania do walk?

To jest jeden z lepszych obozów w mojej karierze. Gdyby nie to, że Mateusz Borek zorganizował mi te przygotowania, to pewnie nie zgodziłbym się na ponowne wyjście do ringu. Dałem sobie jeszcze jedną szansę. Podczas poprzednich obozów nie miałem aż tylu badań i takiej opieki medycznej, jaką mam teraz. W górach mówią, że zajechać można nawet konia, a ja jestem takim koniem, który ciężko pracuje. Czasami przetrenowanie jest gorsze niż niedotrenowanie, bo wtedy nie jest się tym samym pięściarzem. Mnie takie błędy już się zdarzały.

Przemek Saleta chce iść z panem na wojnę. Jak pan zamierza na to odpowiedzieć?

Muszę być przygotowany na wszystko. Zarówno na obronę jak i na atak. Chcę pokazać kibicom, że ze starego Adamka jeszcze sporo zostało. W boksie największą sztuką jest zadać cios i nie przyjąć. Takie wojny mogę toczyć.

Mam pan jeszcze jakieś sportowe marzenia i cele?

Walka z Przemkiem Saletą jest dla mnie taką jakby przepustką do dalszych marzeń. Jeśli w tym pojedynku będę sobą, to pewnie po raz kolejny wyjdę do ringu. Jeśli nie będę miał swoich atutów, zakończę karierę. To jest boks i nie można w ringu przesadzać, bo można w nim stracić zdrowie a nawet życie.

Ile razy oglądał pan swoją walkę z Arturem Szpilką?

Widziałem tylko parę rund. W tym pojedynku nie byłem sobą, nie byłem szybki i dlatego w tej walce było tak mało walki.

Zlekceważył pan wtedy Szpilkę?

Nie, nigdy nie zlekceważyłem żadnego rywala. Trenowałem do tego pojedynku w górach, ale nie miałem trenera od przygotowania fizycznego i to był błąd. Było jak było, trzeba umieć przegrać. Wnioski wyciągnąłem i dałem się namówić na kolejną walkę.

Kto był dla pana trudniejszym rywalem – Głazkow czy Szpilka?

Oczywiście, że Głazkow, bo jest pięściarzem mocniej bijącym i przyjąłem od niego parę mocnych ciosów. W ostatniej walce tych ciosów nie było za wiele.

W środowisku słychać opinię, że Roger Bloodworth nie jest w stanie z pana już więcej wycisnąć. Myślał pan o zmianie trenera?

Nigdy o tym nie myślałem, bo od Rogera nauczyłem się bardzo dużo. Dzisiaj mam 39 lat i jestem zdrowy, nie przyjąłem zbyt wiele ciosów w wadze ciężkiej, a boksowałem z pięściarzami, którzy potrafią mocno uderzyć i to jest jego zasługą. Zostaję z Rogerem do końca mojej kariery.

Pod okiem Bloodwortha stał się pan lepszym pięściarzem?

Oczywiście, że tak. Gdybym w wadze ciężkiej walczył tak jak wcześniej, czyli szedł na otwarte wojny, to moja kariera wśród ciężkich już dawno dobiegłaby końca.

Ile ofert powrotu na ring dostał pan po porażce ze Szpilką?

Jakieś oferty były, ale tak naprawdę nad żadną nawet się nie pochyliłem. Skusiłem się dopiero na propozycję telewizji Polsat, choć żona i córki były przeciwne.

Czego pan najbardziej żałuje ze swojej kariery?

Najbardziej szkoda mi walki o pas wagi ciężkiej z Witalijem Kliczką. Przyleciałem wtedy do Polski na kilka dni i dopadły mnie problemy aklimatyzacyjne. Przegrałem w takim stylu, w jakim przegrałem. To było dla mnie bardzo bolesne, bo chciałem zdobyć trzeci pas. To była najbardziej bolesna porażka w karierze. Gdybym mógł cofnąć czas, to przyjechałbym na przygotowania na dziesięć tygodni do Polski. Teraz mogę sobie gdybać, ale to nie ma sensu.

Czy któryś z pana rywali bił mocniej od Kliczki?

Mocniej bił z pewnością Travis Walker, czułem każde jego uderzenie. Po jednym z ciosów Amerykanina odcięło mi prąd, zaliczyłem deski, ale szybko doszedłem do siebie i zwyciężyłem. Wtedy pokazałem serce do walki. Wielu kibiców pewnie straciło nadzieję, że jestem w stanie wstać, ale mnie to się udało zrobić. Czasem trzeba się przewrócić i powstać, by wygrać.

Co było najważniejszym momentem w pana karierze?

Wyjazd do Ameryki w 2008 roku. To był najlepszy krok. Zabrałem żonę, dzieci i ruszyłem w świat. Gdybym mógł cofnąć czas, to zdecydowałbym się na wyjazd do USA jeszcze wcześniej.

Ma pan jakiś indywidualny ranking swoich najlepszych walk?

Nie, bo każde zwycięstwo jest ważne, buduje twoją pozycję w boksie. Najważniejsze są walki zacięte, bo kibice lubią takie pojedynki. Jeśli toczysz walki cios za cios, to w każdym kolejnym pojedynku masz coraz więcej kibiców.

Czuje się pan spełnionym pięściarzem?

Oczywiście, przecież zdobyłem dwa tytuły mistrza świata. Wprawdzie nie udało mi się zdobyć trzeciego, co było moim marzeniem, ale taki jest sport – uczy wygrywać, ale też przegrywać. Nie mam się czego wstydzić. Swoje w boksie osiągnąłem.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Reklamy
Komentarze
  1. Uriasz pisze:

    Tomek przyjmuje b. duzo. Nie wiem, ze tego nie widzi. Glazkov i Kliczko bili przez 10 rund w to samo miejsce. Odslania sie. Szkoda, ze zostal z Rogerem… Salety najmocniejszym pktem jest trener. Doskonaly taktyk.

  2. Wanderer pisze:

    Ta sama śpiewka od wielu lat. Można odnieść wrażenie, że Adamek nie traktuje poważnie kibiców powtarzając jak mantrę swoją koronną wymówkę – „tego dnia nie byłem sobą”. W ogóle odkąd śledzę jego karierę (czyli od Walki z Gołotą), to mam wrażenie, że do każdego wywiadu Góral wciąż wykorzystuje kilka tych samych odpowiedzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s