Alfabet Mateusza Borka, cz. 2. Cztery walki dziennie Szpilki, szaleństwo w oczach Tysona i napiwki Ziggy’ego

Posted: 6 lipca 2015 in Boks na świecie, Polski boks
Tagi: , ,


POLUB NAS NA FACEBOOKU. TAM TEŻ SIĘ SPORO DZIEJE!

N – najlepiej znający się na boksie dziennikarz w Polsce. Janusz Pindera, bo posiada ogromną wiedzą książkową i empiryczną. Ma wielkie doświadczenie, skomentował kilkaset walk spod ringu. Co odróżnia dobrego dziennikarza od wybitnego? Ten dobry jest w stanie wielu rzeczy się nauczyć, podejrzeć, podsłuchać i zapamiętać. Natomiast nigdy nie nauczy się czytania i antycypowania danej dyscypliny, a Janusz Pindera posiada te umiejętności. Dlatego jest wybitny. To jest wielka przyjemność spotykać się z nim w jednym studiu. Namawiał mnie parę razy, żebym usiadł z nim przed mikrofonem, ale odmówiłem, bo nie jestem godny, żeby komentować razem z nim gale. Wolę zostać przy reporterce i robić swoje.

O – obóz Tomka Adamka. Przeżyłem z Tomkiem Adamkiem wiele fajnych chwil. Zawsze traktował mnie w sposób bardzo elegancki. Dzięki niemu mogłem być w miejscach, w których dziennikarze zwykle nie przebywają, a to dało mi dodatkową wiedzę na temat tego sportu. Tomka traktuję jak dobrego kumpla i dlatego postanowiłem, że na koniec kariery zorganizuje mu profesjonalny obóz, którego nigdy nie doświadczył. Z dietą, kucharzem, porządnymi sparingpartnerami, trenerem od przygotowania fizycznego, czyli ze wszystkim jak pan Bóg przykazał. Taki jak na co dzień ma Władimir Kliczko.

Dlaczego rywalem Tomka w jego pożegnalnej walce będzie Przemek Saleta? Bo to pięściarz, który całe życie jest w treningu. Poza tym Saleta jest naturalnym ciężkim, który nigdy nie dał się rozbić, bo jak trafiał na punchera, klękał na jedną nóżkę i kończył walkę. Stąd jego żywotność. Zresztą Przemek lubi wyzwania. Już po pierwszym telefonie od nas powiedział „tak”. Co więcej, Saleta uważa, że ma szanse wygrać z Adamkiem. W przypadku tego pojedynku chodziło o wytworzenie pewnego ładunku emocjonalnego, a Saleta jest postacią rozpoznawalną i budzi spore emocje.

P – Polsat Boxing Night. Na polskim rynku jest wielu promotorów, ale tak naprawdę największym promotorem jest telewizja, która wymyśliła sobie imprezę Polsat Boxing Night. Z Marianem Kmitą od początku chcieliśmy, żeby to były gale polsko-polskie, na których można byłoby zestawiać najlepszych zawodników z polskich grup promotorskich i to nam się udało zrobić. Raz, drugi, trzeci. Jesteśmy ciekawi, kiedy wyczerpie się ta formuła. Po PBN w Krakowie wydawało nam się, że następna gala nie może być już polsko-polska, ale usiedliśmy nad figh-cardem i okazało się, że jesteśmy w stanie wymyślić 30 kolejnych fajnych zestawień. Impreza świetna, ekskluzywna i interesująca nie tylko kibiców boksu. Traktowana jest także jako miejsce dla polskiego show-biznesu. Na galach zawsze jest komplet publiczności. Możliwe, że wkrótce stanie się imprezą międzynarodową.

R – Roy Jones Jr. Wielki mistrz, wybitny pięściarz, szkoda, że nigdy nie doszło do jego walki z Darkiem Michalczewskim. Roya oszukano, źle zainwestował pieniądze w nieruchomości, które niesamowicie straciły na wartości i dlatego teraz na siłę musi przedłużać swoją karierę. Roy ima się różnych zajęć. Oprócz boksowania, jest komentatorem stacji HBO, a także próbuje swoich sił w trenerce, bo cały czas nie ma pieniędzy. Zarabiając te dziesiątki milionów dolarów pewnie nawet przez myśl mu nie przeszło, że przyjdzie taki dzień, że będzie miał problemy finansowe. Roy Jones walczył niedawno w Polsce. Pierwotnie miał skrzyżować rękawice z Dawidem Kosteckim, ale „Cygan” trafił do więzienia i w trybie awaryjnym zastąpił go Paweł Głażewski. PPV z Głażewskim nie sprzedało się tak, jak oczekiwali tego promotorzy Roya i sprawa znalazła się w sądzie. Jego prawnik wygrał sprawę i z tego co pamiętam, Roy otrzymał od polskich promotorów 300 tysięcy dolarów. Ostatnio, jak był w Polsce, robiłem za jego przewodnika po Warszawie. Spędziliśmy fanie czas, to jest normalny, miły facet.

POLUB NAS NA FACEBOOKU. TAM TEŻ SIĘ SPORO DZIEJE!

S – Szpilka Artur. Wulkan emocji i aspiracji. Jakby mógł, to walczyłby o 8 rano z Joshuą, o 12 rewanż z Jenningsem, o 16 z Wilderem, a na wieczór zostawiłby sobie Kliczkę. Energetyczna postać, mocna osobowość, charakterny chłopak. Jeszcze przed pojedynkiem z Manuelem Quezadą mówił mi, że jeśli wygra, to usiądzie z promotorami do stołu i powie im, że nie chce więcej walczyć z takimi rywalami. Twierdzi, że wyjechał do USA po to, żeby dać Polsce pierwszego mistrza świata wagi ciężkiej. Nie wiem, czy uda mu się zrealizować ten cel, bo boks to trudny biznes. Artur ma talent, swoje plusy, ale ma też ograniczenia w postaci braku granitowej szczęki. Posiada jednak taką siłę mentalną, że nie zabierajmy mu marzeń i nie odbierajmy szans. Pamiętajmy, że on ma dopiero 26 lat. Wyjazd do Ameryki to bardzo dobry ruch z jego strony. A to wcale nie jest takie proste, spakować dwie walizki, narzeczoną, psa i zaryzykować otwarcie nowego życia. Oby mu się udało.

T – Tyson Mike. Tyson pożerał rywali jak drapieżnik. To był fantastyczny pięściarz, z nokautującym ciosem. Siłą mentalną łamał wszystkich. Wydaje mi się, że 80-90% jego przeciwników było złamanych psychicznie już przed pierwszym gongiem. Do tego grona należy zaliczyć Andrzeja Gołotę. Jednak na „Bestię” trzeba spojrzeć też przez pryzmat braku rozsądku w życiu. Potrafił wchodzić do salonu i kupować po kilka sztuk Ferrari dla siebie i swoich kolegów, a teraz jest zadłużony po uszy i musi występować w reklamach i innych produkcjach. Do dzisiaj nie oddał pieniędzy Tomaszowi Babilonśkiemu, które wziął z góry za swój przyjazd do Polski. Gdy dzisiaj rozmawia się z Tysonem i patrzy mu się prosto w oczy, to wciąż widać w nich szaleństwo. Po jednym spojrzeniu można zrozumieć, dlaczego ci wszyscy przeciwnicy, którzy z nim walczyli, tak się go bali…

U – Ugonoh Izu. Bardzo sympatyczny i inteligentny chłopak. Czasami mówi się, że w sportach walki inteligencja może nawet przeszkadzać, ale w jego przypadku to się nie potwierdziło. W tej chwili buduje swoją karierę w Australii i Nowej Zelandii, ale niestety walczy z leszczami. Ostatnio spotkałem w Nowym Jorku Jonathana Banksa, który powiedział mi, że Izu robi duże postępy i szybko się uczy. Sceptycznie podchodzę do tego typu opinii, bo Banks też miał znokautować Adamka i zostać mistrzem świata, a pamiętamy co z tego wyszło. Chciałbym zobaczyć Ugonoha w jakieś fajnej walce. Chętnie byśmy dali mu miejsce na karcie walk gali Polsat Boxing Night, ale ciężko złapać z nim kontakt. Wysłałem do niego z pięć sms-ów, wykonałem z dziesięć telefonów, nawet nagrałem mu się na skrzynce, ale ani nie oddzwonił, ani nie odpisał. Jest paru rywali, którzy mogliby z nim walczyć: Zimnoch, Wawrzyk. Kołodziej albo Rekowski, ale ciężko mu cokolwiek zaproponować, skoro nie ma z nim żadnego kontaktu. Jeszcze nie postawiliśmy na nim krzyżyka, ale przydałoby się, żeby pan Ugonoh oddzwonił do nas.

W – Wasilewski Andrzej. Największy polski promotor, który działa na rynku od wielu lat. Trzeba oddać Andrzejowi, że potrafił doprowadzić swojego zawodnika do tytułu świata. Niektórym swoim pięściarzom załatwił kontrakty z Alem Haymonem. Świetnie porusza się po rynku bokserskim. Dobrze radzi sobie na wielu płaszczyznach biznesowych, jest facetem niezależnym finansowo, a w boks się tylko bawi. Jego tata był prezesem PZB i dzięki niemu młody Andrzejek połknął bakcyla i teraz kontynuuje rodzinne tradycje.

Włodarczyk Krzysztof. Promotorzy prowadzili go rozsądnie i mądrze, ale wiązało się to z dosyć ograniczonymi finansami. „Diablo” musiał wyjechać do Australii do Greena, do Moskwy do Czakijewa i Drozda, żeby zarobić solidną wypłatę. W tym momencie Krzysiek przez swoje zawirowania życiowe jest na rozdrożu. Niestety, wygląda na to, że Rosjanie nie za bardzo będą chcieli dać mu walkę rewanżową z Drozdem. Chyba, że zmusi ich do tego ranking. Przed Włodarczykiem trudne miesiące i czas trudnych decyzji. Sam jestem ciekaw, czy jest on w stanie wrócić na szczyt.

Nie widzę sensu, żeby przechodził do kategorii ciężkiej, bo jego boks w cruiser opiera się na mocnym ciosie a nie na intensywności czy nogach. Ktoś powie: Adamkowi udało się wśród ciężkich, to „Diablo” też może spróbować. „Góral” zawodników przeciętnych i dobrych w wadze ciężkiej robił nogami, techniką i ilością ciosów. Krzysiek nigdy nie był zawodnikiem walczącym w ten sposób. On czekał na jeden cios, który był nokautujący w cruiser, ale nie będzie w wadze ciężkiej. Dlatego w jego przypadku przeprowadzka do królewskiej dywizji nie ma większego sensu.

Z – Ziggy Rozalski. Chcę jeszcze raz podkreślić i zdementować wszystkie plotki – Ziggy nie zarabia pieniędzy na boksie. On jest milionerem i wybitnym biznesmenem, który ma gigantyczny majątek. Rozalski pomagał zainwestować pieniądze Andrzejowi Gołocie, ale ustawił też finansowo, przez swoje decyzje biznesowe, Tomka Adamka. Nie jest fanem boksu, nie ogląda go w telewizji, sam często powtarza, że się na boksie za bardzo nie zna. W Ameryce Ziggy’ego nazywają „Mister twenty five procent”, bo nikt nie daje takich napiwków w restauracjach jak on. Zna najlepsze lokale gastronomiczne, kelnerzy jak go widzą, to ścigają się, żeby go obsłużyć, bo wiedzą, że dostaną sowity napiwek.

ZOBACZ TAKŻE: ALFABET MATEUSZA BORKA, CZ. 1. DEKLARACJA GOŁOTY, IMPREZY U MICHALCZEWSKIEGO I… UCIECZKI Z KOŚCIOŁA

Spisał: Krzysztof Smajek

Reklamy
Komentarze
  1. vratar pisze:

    Fajnie, profesjonalnie a przede wszystkim zwięźle i na temat 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s