Gala w Legionowie. Głażewski i Miszkiń dokończą porachunki, chwila prawdy Szeremety

Posted: 13 kwietnia 2015 in Polski boks
Tagi: , , , , ,

W najbliższą sobotę Legionowo przez kilka godzin będzie stolicą polskiego boksu. Podczas gali Wojak Boxing Night dojdzie do dwóch pojedynków, w których rywale – delikatnie mówiąc – nie przepadają za sobą. Mowa oczywiście o walkach Pawła Głażewskiego z Maciejem Miszkiniem i Rafała Jackiewicza z Kamilem Szeremetą.

POLUB NAS NA FACEBOOKU. TAM TEŻ SIĘ SPORO DZIEJE!

O rewanżu Pawła Głażewskiego z Maciejem Miszkiniem mówiło się już chwilę po ogłoszeniu werdyktu po ich pierwszej konfrontacji. Wtedy po ringowej wojnie niejednogłośną decyzję sędziów (78:75, 78:74 i 76:76) wygrał „Głaz”, ale Miszkiń do tej pory nie pogodził się z porażką. – Taki był werdykt i ta porażka widnieje w moim rekordzie. Nic na to nie poradzę, ale tej walki nie dało się wypunktować inaczej niż dla mnie – mówił niedawno w rozmowie z Po Gongu Maciej Miszkiń.

Głażewski vs Miszkiń, czyli pojedynek bez faworyta

Przymiarki do rewanżowego pojedynku trochę trwały, ale w końcu kontrakty zostały podpisane i w Legionowie panowie będą mogli dokończyć porachunki. Głażewski przystępuje do walki po wstydliwej/pechowej* (*niepotrzebne skreślić) porażce z Juergenem Braehmerem o pas WBA i nie może pozwolić sobie na kolejną wpadkę, bo ewentualna przegrana z Miszkiniem sprawi, że jego notowania spadną na łeb na szyję. Wprawdzie Tomasz Babiloński mógł załatwić Głażewskiemu jakąś walkę na przetarcie i dopiero później posłać go na Miszkina, ale zrobił inaczej i za to mu chwała. Przecież nie ma sensu trzymać pod kloszem ponad trzydziestoletniego pięściarza.

Głażewski w Legionowie będzie walczył pod dużą presją. Jeszcze większą niż w Niemczech z Braehmerem, bo jeśli chce być jeszcze w grze o większe stawki, musi wygrać. W zupełnie innej sytuacji jest Miszkiń, który wprawdzie pała żądzą rewanżu, ale nie ma takiego ciśnienia jak „Glaz”. Kolejna porażka w jego karierze nie powinna wiele zmienić. Kto jest faworytem tego pojedynku? Nikt. Szanse rozkładają się 50/50. Wprawdzie umiejętności i doświadczenie są po stronie Głażewskiego, ale nie można powiedzieć, że jest on faworytem. Miszkiń też ma swoje atuty i nie ma aż takiej presji, która czasami potrafi wiązać nogi i ręce.

Jackiewicz i Szeremeta wreszcie „pogadają” za pośrednictwem pięści

Nie mniej emocji niż walka Głażewski vs Miszkiń budzi pojedynek Rafała Jackiewicza z Kamilem Szeremetą. Panowie mieli walczyć już przed rokiem, ale Jackiewicz ze względu na kontuzję łuku brwiowego odwołał walkę. Szeremeta stwierdził wtedy, że „Wojownik” stchórzył przed nim i po tych słowach zaczęła się jazda bez trzymanki. Panowie uprawiali trash-talk w najlepszym wydaniu aż wreszcie podpisali kontrakty i wyjdą do ringu, żeby „pogadać” za pośrednictwem pięści.

W pewnym momencie wydawało się, że Rafał Jackiewicz przestał traktować boks na poważnie. „Wojownik” po walce z Krzysztofem Szotem miał nawet zakończyć karierę i skupić się na występach w MMA. Jednak wrócił między liny, bo dostał ofertę walki o pas EBU (tylko głupek by ją odrzucił), którą pechowo przegrał z Gianlucą Branco. Teraz będzie walczył z Szeremetą i jak zapowiada, jest w najlepszej formie od lat. Te słowa potwierdzają jego sparingpartnerzy – Maciej Sulęcki i Damian Jonak.

POLUB NAS NA FACEBOOKU. TAM TEŻ SIĘ SPORO DZIEJE!

Szeremeta w porównaniu z Jackiewiczem jest żółtodziobem. „Walczyłem w czasach, gdy Szeremeta na księdza wołał Zorro” – Jackiewicz wcale nie minął się z prawdą wypowiadając te słowa. Jednak „Wojownik” nie powinien lekceważyć rywala, bo ten nie jest pięściarzem z łapanki. Chłopak ma swoje argumenty i jeśli nie spali się psychicznie, to stary lis Jackiewicz może mieć ciężką przeprawę. Minimalnym faworytem wydaje się być pięściarz z Mińska Mazowieckiego, ale w tej walce trzeba brać pod uwagę każdy scenariusz. Nawet wygraną Szeremety.

Powrót Sołdry i debiut Saszy Sidorenko

W Legionowie zobaczymy też między innymi Andrzeja Sołdrę, który nie boksował od listopada zeszłego roku, czyli od wygranej z Dawidem Kosteckim na gali Polsat Boxing Night. Jego rywalem będzie Jewgienij Machtejenko. Ukrainiec niedawno gościł w Polsce. W marcu podczas gali w Brodnicy przegrał do jednej bramki z Dariuszem Sękiem. Na ringu pokaże się także nowa, ta piękniejsza, twarz grupy Konspol Babilon Promotion – Sasza Sidorenko, która w sobotę postawi dziewiczy krok na zawodowych ringach. Ukrainka już dzisiaj mówi o walkach z Ewą Brodnicką i Ewą Piątkowską. W sobotę przekonamy się, co ta dziewczyna potrafi, ale głównym bohaterom raczej show nie skradnie. Choć na ważeniu na pewno będzie postacią numer jeden.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s