Po Gongu komentuje: balonik nie pękł. Wilder założył pas WBC

Posted: 18 stycznia 2015 in Boks na świecie

Amerykanie po prawie ośmiu latach znów mają mistrza świata w wadze ciężkiej. Deontay Wilder udowodnił niedowiarkom, że nie jest tylko specjalistą od obijania kelnerów, ale swoje też potrafi. Brutalnie przekonał się o tym Bermane Stiverne, który w pierwszej obronie stracił pas WBC.

Przed walką w Las Vegas trudno było wskazać faworyta. Fachowcy byli mocno podzieleni – jedni stawiali na Wildera, drudzy na Stiverne’a. Te głosy rozkładały się mniej więcej po połowie. Wielu ekspertów w ciemno zakładało, że pojedynek w MGM Grand nie potrwa 12 rund. I z tymi prognozami trafili jak kulą w płot. Ci, którzy stawiali na Stiverne’a (Po Gongu było w tym gronie), okrutnie się pomylili. Kanadyjczyk do walki z Wilderem wyszedł bez amunicji. Niby cały czas wywierał presję na rywalu i polował na nokautujący cios, ale nie był w stanie zrobić mu krzywdy. Wilder od początku do końca kontrolował przebieg walki.

Przed pojedynkiem mówiło się, że Wilder może mieć porcelanową szczękę, bo w czasach amatorskich kilka razy lądował na deskach. Dzisiaj te opowieści  można włożyć między bajki. Amerykanin przyjął kilka mocnych ciosów, ale ani razu się nie zachwiał. Za to po bombach z prawej ręki Wildera chwiał się Stiverne. Wprawdzie ani razu nie padł na deski, ale swoje przyjął. Po walce wiemy też inną bardzo ważną rzecz o Wilderze – otóż jest on w stanie walczyć dłużej niż tylko cztery rundy.

Sama walka nieco rozczarowała. Tempo nie było zbyt duże, zabrakło też dramaturgii i zwrotów akcji. Do ringu weszło dwóch puncherów, ale nie było ani jednego nokdaunu. Krew się nie polała. Od pierwszego gongu pojedynek rozgrywany był  na warunkach Wildera, Stiverne był tylko tłem dla Amerykanina. Można było oczekiwać trochę więcej. Zwłaszcza po Kanadyjczyku.

Jaka będzie przyszłość Wildera? Na walkę z Władimirem Kliczką jest jeszcze za wcześnie, ale nowy mistrz wagi ciężkiej nie powinien unikać wielkich wyzwań. Amerykanin na konferencji prasowej stwierdził, że chętnie zmierzyłby się z Tysonem Furym. Bardzo dobry wybór. Bokserski świat chciałby zobaczyć taką konfrontację. Oby tylko Wilder nie walczył z Briggsem, Tarverem i innymi tego typu dinozaurami. On już w swoim życiu obił wystarczająco dużo kelnerów. Rewanż ze Stiverne’em też nie wchodzi w rachubę, bo przecież wszystko zostało wyjaśnione w walce w Las Vegas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s