Kostyra o Stiverne vs Wilder: to może być dramatyczna walka

Posted: 16 stycznia 2015 in Wywiady


POLUB NAS NA FACEBOOKU. TAM TEŻ SIĘ SPORO DZIEJE!

Bukmacherzy stawiają na Wildera, eksperci są mocno podzieleni, a dla pana, kto jest faworytem tego pojedynku?

Strasznie ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo to jedna z tych walk, w których bardzo trudno wskazać faworyta. W tym przypadku może rozstrzygnąć jeden cios, a przecież obaj biją bardzo mocno. Teoretycznie faworytem powinien być Bermane Stiverne, który ma większe doświadczenie i chyba jest twardszy. Mówię chyba, bo szczęki Wildera jeszcze nikt nie sprawdził. W czasach amatorskich podczas meczu Rosja – USA Jewgienij Romanow wygrał z pięściarzem z Alabamy przed czasem. Wilder w tej walce opuszczał lewą rękę i padał po prawych sierpowych. Wydaje mi się, że ten nawyk z opuszczaniem ręki mu pozostał. Z kolei Stiverne ma bardzo mocny prawy sierpowy i prawy krzyżowy i przypuszczam, że będzie chciał wciągnąć Amerykanina na taki cios. Ze Stiverne’em jest jednak mały problem – on rzadko walczy. Przez ostatnie półtora roku tylko raz wchodził między liny. Jakby to wszystko położyć na szali, to wychodzi w okolicach remisu, ale ten rezultat jest mało prawdopodobny.

Jaki przewiduje pan scenariusz walki?

Wilder ma przewagę w zasięgu ramion i wzrostu i pewnie będzie próbował to wykorzystać. Raczej nie rzuci się od razu na Stiverne’a, bo to byłoby bardzo ryzykowne. Tak mógł robić ze słabszymi rywalami, ale nie w walce o pas WBC. Możliwe, że Kanadyjczyk wycofa się na liny, bo tam się dobrze czuje i spróbuje skontrować Wildera. Stiverne już w walce z Arreolą niby odpoczywał na linach, ale to była zamierzona taktyka, bo on w ten sposób chciał wciągnąć Amerykanina na kontrę i to mu się udało. Jedno jest pewne – to będzie ciekawa i możliwe, że dramatyczna walka.

W MGM Grand będą potrzebni sędziowie punktowi?

Fakty są takie: Wilder wygrał wszystkie walki przed czasem, żaden rywal nie przetrwał z nim dłużej niż cztery rundy. Nie zapominajmy jednak, że Amerykanin walczył do tej pory z kelnerami albo facetami po przejściach. Tym razem nie będzie miał tak łatwo. Stiverne też mocno bije i może w każdej chwili zadać nokautujący cios, ale sędziowie punktowi mogą się przydać.

Czyje zwycięstwo byłoby lepsze dla wagi ciężkiej?

Tu nie ma żadnej wątpliwości – lepsza dla boksu byłaby wygrana Wildera. To wzmogłoby zainteresowanie rynku amerykańskiego wagą ciężką. Amerykanie nie mieli mistrza w królewskiej dywizji od 2007 roku. Oni z utęsknieniem czekają na odzyskanie najbardziej prestiżowej bokserskiej korony.

Na kim będzie ciążyła większa presja?

Nieporównywalnie większa presja będzie na Wilderze. Po pierwsze, bo to on reprezentuje nadzieje całej Ameryki. Stiverne reprezentuje tylko nadzieje Kanady i Haiti. Po drugie, Wilder jest niepokonany a to też nakłada dodatkową presję.

Czy któryś z nich jest w stanie w najbliższej przyszłości zagrozić Władimirowi Kliczce?

Nie, jeżeli ktoś może strącić z tronu Władimira Kliczkę, to stawiam, że tym pięściarzem będzie Anthony Joshua. Oczywiście jeszcze nie teraz, może za rok albo dwa.

Kiedyś wielką nadzieją Amerykanów był Michael Grant, który nigdy nie spełnił ich oczekiwań. W przypadku Wildera może być podobnie?

Grant i Wilder mają trochę wspólnego. Grant swego czasu też był gladiatorem, też miał nóżki jak patyczki i potężny tors. Jednak Granta zniszczył Lennox Lewis.  Czy Stiverne zniszczy Wildera? Powtórki z rozrywki nie możemy wykluczyć, bo mistrz świata WBC to jest zabójca. Przekonał się o tym choćby Arreola, któremu Kanadyjczyk w pierwszej walce złamał nos.

Podoba się panu, w jaki sposób jest prowadzona kariera Wildera?

Mieliśmy na polskim rynku tak łagodnie prowadzone kariery, jak ta Wildera. Mam tu na myśli Andrzeja Wawrzyka i Pawła Kołodzieja. W ich przypadku ten model się nie sprawdził. Może w przypadku Wildera to wypali. Trudno powiedzieć. Odpowiedź na to pytanie poznamy w niedzielę rano polskiego czasu.

Zgodzi się pan z opinią, że Bermane Stiverne jest trochę niedocenianym pięściarzem?

Zgadza się, Kanadyjczyk jest trochę niedoceniany. Wpływ na to może mieć kilka czynników. Jego promotorem jest Don King, który nie jest teraz tak potężny jak Al Haymon, Bob Arum czy Oscar De La Hoya. Złote czasy Kinga już się skończyły. Stiverne nie ma odpowiedniej promocji i rzadko walczy. Jeden pojedynek w ciągu półtora roku to trochę mało.

Jakie dostrzega pan słabe strony u Stiverne’a?

Nie ma zbyt dobrych warunków fizycznych. Brakuje mu też doświadczenia z ringów amatorskich. Poza tym, nie ma się do czego się przyczepić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s