Wach: przyszły rok będzie należał do mnie

Posted: 30 listopada 2014 in Wywiady

Mariusz Wach w październiku po prawie dwuletniej przerwie wrócił na ring i wygrał w Dzierżoniowie na punkty z Samirem Kurtagiciem. W tym roku jeszcze raz zobaczymy „Wikinga” między linami, bo 12 grudnia w Radomiu skrzyżuje rękawice z Travisem Walkerem. Wach w rozmowie z Po Gongu opowiada m.in. o swoim najbliższym rywalu, walkach z rodakami, sparingach z czołówką wagi ciężkiej i planach na przyszłość. Nie zabrakło też wątku o walce z Władimirem Kliczką.

Travis Walker to w tym momencie odpowiedni dla pana rywal?

Myślę, że tak. Jest to doświadczony pięściarz, ma na koncie 52 pojedynki na zawodowych ringach. Jego bilans może nie robi wielkiego wrażenia, ale warto zwrócić uwagę, że wygrał przed czasem aż 31 walk. Najmocniejszą bronią Walkera jest siła uderzenia. On w każdej rundzie jest niebezpieczny. W niektórych walkach, które przegrywał, też miał rywali na deskach.

Czyli sędziowie punktowi w tym pojedynku nie będą potrzebni?

Wszystko na to wskazuje. Walker zapowiada, że przyjeżdża do Radomia po wygraną. Znając realia boksu, na terenie rywala trzeba wygrać zdecydowanie albo przed czasem i dlatego Amerykanin pewnie będzie polował na nokaut. Ale jak będzie atakował, to jednocześnie będzie się odsłaniał. I tu widzę swoją szansę.

Jak już na chłodno oceniłby pan swoją postawę w ostatniej walce z Samirem Kurtagiciem?

Styl robi walkę, a w tym przypadku akurat styl Serba mi nie pasował i dlatego pojedynek w Dzierżoniowie wyglądał jak wyglądał. Lepiej boksuje mi się z rywalem, który stoi twardo na nogach i chce się bić niż z takim lotnym na nogach jak Kurtagic. Za bardzo też chciałem wygrać przed czasem i się nie udało. Jednak po tym pojedynku wyciągnąłem wnioski. Pozytyw jest taki, że po dłuższej przerwie przeboksowałem osiem rund.

Jakie elementy trzeba poprawić przed walką z Walkerem?

Muszę mieć szczelniejszą gardę, bo z Walkerem nie ma żartów. Kondycyjnie i wytrzymałościowo jestem gotowy w stu procentach. Lubię walki na dłuższym dystansie, bo rozkręcam się z rundy na rundę i fajnie, że pojedynek z Amerykaninem jest zakontraktowany na 10 rund. To dobry dla mnie dystans.

Jak wygląda pana prywatny ranking wagi ciężkiej w Polsce?

Nie lubię bawić się w tego typu klasyfikacje. Walka Szpilka vs Adamek pokazała, że Artur jest w czołówce, że liczy się nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Gdzie widzę siebie? Na pewno w pierwszej trójce, ale na siłę nigdzie się nie pcham. Natomiast wiem jedno – przyszły rok będzie należał do mnie i udowodnię to w ringu.

Jakie wrażenie zrobił na panu Artur Szpilka w walce z Tomkiem Adamkiem?

Bardziej zaskoczył mnie „Góral”, który wypadł blado. Byłem wkurzony po tej walce, liczyłem że Adamek zaprezentuje się z lepszej strony. Artur zrobił minimum, żeby wygrać ten pojedynek.

Podobno był pan brany pod uwagę jako opcja rezerwowa w walce wieczoru podczas Polsat Boxing Night. Czy to prawda?

Były prowadzone jakieś luźne rozmowy, ale nie padły żadne konkrety. Byłem na tak, ale sprawy potoczyły się inaczej.

Czyli był pan gotów do walki z Tomaszem Adamkiem?

Już parę miesięcy temu mówiłem, że nie mam problemu, żeby walczyć z którymś z rodaków. Nawet ze Szpilką. Boks traktuję jako pracę a zarazem biznes, dlatego nie kalkuluję.

Sparował pan z kilkoma pięściarzami z czołówki wagi ciężkiej. Który z nich najmocniej bije?

Ciężko to określić, bo każdy ma inny styl. Największe problemy podczas sparingów miałem z Kubratem Pulewem, który był w ringu dynamiczny i szybki. Jednak walka z Kliczką obnażyła jego braki. Wychodzi na to, ze możesz być mistrzem sparingów, skakanki czy worka, ale walka i tak wszystko zweryfikuje.

Na takich sparingach można sobie dorobić do pięściarskiej pensji?

Sparingów nie traktuję jako pracy zarobkowej tylko jako naukę i inwestycję w przyszłość. Jako sparingpartner pomagam wyłącznie zawodnikom z czołówki. Nie jeżdżę do słabych rywali. Do każdego zawodnika podchodzi się inaczej, nie ma stałych stawek. Wszystko zależy od rangi pojedynku, jeśli ktoś walczy o mistrzostwo świata to te gaże, wiadomo, są większe. To samo działa w drugą stronę – też więcej płacę sparingpartnerom, gdy przygotowuję się do pojedynków o większym ciężarze gatunkowym.

Ile razy oglądał pan swoją walkę z Władimirem Kliczką?

Ani razu. Czasem przypadkiem widziałem jakieś urywki, ale całej walki nie oglądałem. Nie chce przeżywać tego jeszcze raz, bo pewnie kosztowałoby mnie to dużo zdrowia. Choć pewnie kiedyś usiądę ze znajomymi i obejrzę ten pojedynek. I to od początku do końca.

Jak to w końcu było – Kliczko był zamroczony w 5. rundzie po tej bombie z prawej ręki?

Ciężko powiedzieć, jakiś cios doszedł, ale to było zdecydowanie za mało, żeby wygrać z Kliczką przed czasem. Gdybym zaatakował go w pozostałych rundach, to walka wyglądałaby inaczej. Jednak we wspomnianej piątej rundzie zabrakło mi precyzji, doświadczenia, ale przede wszystkim czasu.

Czy po laniu od Kliczki nadal jest pan odporny na ciosy?

Nie ma żadnego urazu, nie boją się ciosów. Sparowałem z pięściarzami, którzy potrafią mocno uderzyć i po ich ciosach nie słaniałem się na nogach. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że pojedynek z Ukraińcem dodał mi pewności siebie. Pod względem psychicznym i fizycznym czuję się mocnym zawodnikiem. Na pewno nie straciłem odporności na ciosy.

Za walkę z Kliczko otrzymał pan całą gażę, którą miał obiecaną przed pojedynkiem?

Afera dopingowa sprawiła, że musiałem ponieść kilka dodatkowych kosztów. Ze swojej kieszeni musiałem zapłacić za badania próbek, prawników plus różne kary. Trochę się tego uzbierało i to zostało potrącone z gaży.

Kliczko posądzał pana także o nieczyste zagrywki z rękawicami.

Mój team został oskarżony o to, że chciałem walczyć w rękawicach bez wyściółki. Tuż przed walką przyszła komisja i nakazała mi zmianę rękawic. Miałem je już na rękach, ale Witalij Kliczko powiedział, że nie mogę w nich walczyć, bo nie ma w nich wyściółki. Przecież to jakiś obłęd.

Jest pan pewny, że nikt z pana teamu nie ruszał tych rękawic?

Nie ma takiej możliwości. Dzień przed pojedynkiem zawodnicy wybierają rękawice, potem zabiera je ze sobą delegat komisji i chowa w sejfie czy gdzieś tam. Dopiero przed walką, już po rozgrzewce, otrzymujemy rękawice z powrotem. Delegat po przekazaniu sprzętu zawodnikowi zostaje w szatni. Fizycznie nie jesteś w stanie wziąć tych rękawic, iść do toalety, rozpruć, wyjąć z nich gąbkę i jeszcze zeszyć. Komisja uznała jednak inaczej. Sprawa była poważna, bo to są poważne oskarżenia. Jednak wszystko się później rozmyło i ucichło, ale niesmak pozostał.

Kiedy będzie pan gotowy do walki z czołówką wagi ciężkiej?

Czeka mnie długa droga, żeby wspiąć się w rankingach. Walka z Walkerem na pewno otworzy mi furtkę do lepszych pojedynków. Nie można walczyć z najlepszymi od razu, trzeba iść krok po kroku. Myślę, że na większe wyzwania przyjdzie czas w 2016 roku.

Jakie nazwiska chodzą panu po głowie?

Nie mam żadnej listy, bo nie lubię wyprzedzać faktów. Jestem skoncentrowany na walce z Walkerem i nie myślę o kolejnej walce, która jest planowana na styczeń lub luty. Dużo zależy od najbliższego pojedynku.

Czasami myśli pan o rewanżu z Kliczką?

Po to trenuję, żeby wspiąć się na najwyższą półkę. Czy chodzi mi po głowie Kliczko? Ukrainiec ostatnio wspominał, że chce boksować jeszcze trzy lata. Jeśli to prawda, to może jeszcze zdążę wziąć rewanż. Biorę to nazwisko pod uwagę, ale dzisiaj interesuje mnie najbliższa walka w Radomiu.

Polub nas na Facebooku. Tam też się sporo dzieje!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s