Ach, co to był za bokserski weekend!

Posted: 23 listopada 2014 in Polski boks

W miniony weekend kibice boksu nie mogli narzekać na nudę. Była gala w Liverpoolu (główne danie), o tytuł mistrza Europy walczył Rafał Jackiewicz, a na deser Manny Pacquiao zbił na kwaśne jabłko Chrisa Algieriego. Sporo wrażeń jak na jeden dzień.

Jackiewicz w jednej ręce trzymał pas EBU

Podsumowanie weekendu zaczynamy od pojedynku „Wojownika”. Polak nie ma szczęścia do Italii – walczył tam już kilka razy i zwykle przegrywał. Tak też było i tym razem, ale do połowy 6. rundy walka układała się po myśli Jackiewicza. Polak miał rywala dwa razy na deskach i w jednej ręce już trzymał pas EBU, ale niestety odnowiła mu się kontuzja kolana i do siódmego starcia nie wyszedł.

Po porażce z Branco pojawiły się opinie, że Jackiewicz niepotrzebnie łapał dwie sroki za ogon (MMA i boks), bo nie wyszło mu to na dobre. „Wojownik” w sierpniu po zwycięstwie nad Krzysztofem Szotem zawiesił rękawice na kołku, bo miał już podpisany kontrakt z KSW i chciał się skupić tylko na MMA. Jednak trzy dni po gali w Międzyzdrojach dostał ofertę pojedynku o pas EBU.

Trafiły się dobre pieniądze, rywal też nie był za silny, więc niedziwne, że Rafał wsiadł do samolotu i poleciał do Włoch. Racja, łapał dwie sroki za ogon, ale przecież walk o tytuł się nie odrzuca. Przegrał i nie ma co lamentować. Teraz niech się już skupi na MMA. Choć, w ciemno można założyć, że zdrowy i na sto procent przygotowany Jackiewicz rewanż z Branco wygrałby w cuglach.

Nie było wojny w Liverpoolu, Joshua znów zniszczył rywala

Na walkę Bellew vs Cleverly 2 czekali nie tylko Brytyjczycy. Kibice, którzy szykowali się na ringową wojną mogli poczuć się rozczarowani, bo pojedynek trochę zawiódł. W pierwszej części walki wiało nudą na kilometr, ale później Bellew podkręcił tempo i zrobiło się ciekawiej. Jednak z zachwytu nikt nie cmokał. Bellew wygrał zasłużenie, ale niejednogłośnie. Sędzia, który punktował 115-113 dla Cleverly’ego chyba oglądał inną walkę.

Rachunki zostały wyrównane (pierwszy pojedynek wygrał Cleverly) i wszystko wskazuje na to, że w tym przypadku dojdzie do trylogii. Tym bardziej, że obaj pięściarze po raz drugi wypełnili trybuny po brzegi. Bellew czeka teraz na zwycięzcę walki Głowacki vs Seferi, z którym stoczy eliminator do pojedynku z Marco Huckiem o pas WBO wagi junior ciężkiej. Huck oglądając pojedynek w Echo Arenie pewnie śmiał się pod nosem. Przecież takiego Bellew to on rozwala jedną ręką i to w ciągu 5-6 rund.

Przed walką Bellew vs Cleverly 2 w ringu pokazał się, a raczej przeszedł jak huragan, Anthony Joshua. To, że młody Brytyjczyk wygra ze Sprottem było pewne jak amen w pacierzu. Pytanie brzmiało: ile rund potrwa pojedynek? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bo Joshua załatwił sprawę już w pierwszej rundzie! Po pojedynku okazało się, że kolejnym rywalem bombardiera z Anglii będzie Kevin Johnson, który nigdy nie przegrał przed czasem. Do tej pory najdłużej z Joshuą między linami wytrzymał Konstantin Airich, który przetrwał… raptem trzy rundy. Ciekawe, ile wytrzyma Johnson?

Pacquiao nie miał litości dla Algieriego

Eksperci przed walką Pacquiao vs Algieri nie mieli wątpliwości – wygra Filipińczyk i to przed czasem. Mieli rację tylko połowicznie, bo Pacquiao, mimo że co rusz (aż 6 razy!) rzucał na deski rywala, to nie potrafił dokończyć roboty i walka trwała 12 rund. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to był mismatch, bo Algieri to jednak dwa poziomy niżej niż „Pacman”. Jednak nie ma sensu pastwić się nad Amerykaninem, bo zostawił w ringu serce i pokazał charakter.

W Makau z bardzo dobrej strony pokazał się także Wasyl Łomaczenko, który przez 12 rund konsekwentnie rozbijał Piriyapinyo (spróbujcie wymówić to nazwisko). Mało tego w drugiej części walki robił to tylko prawą ręką, bo lewą miał kontuzjowaną. Od dzisiaj Ukraińca możemy śmiało nazywać „jednorękim bandytą”.

Fajerwerki w ringu były także podczas walki Vargasa z DeMarco. To była prawdziwa wojna, którą .jednogłośnie na punkty wygrał Vargas i tym samym obronił tytuł mistrza świata kategorii junior półśredniej federacji WBA.  Kto nie oglądał tego pojedynku, niech żałuje. Oby więcej takich weekendów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s