Od Gołoty do Szpilki, czyli Adamek wśród ciężkich

Posted: 13 listopada 2014 in Polski boks

Tomasz Adamek po walce z Arturem Szpilką jedną rękawicę powiesił już na kołku, ale drugą trzyma jeszcze w ręku i zastanawia się, czy warto kończyć karierę. „Góral” ostatnio powiedział, że jeśli pojawi się dobra oferta pod względem finansowym, to rozważy ponowne wyjście do ringu. Tak czy siak, Adamek jest już jedną nogą na emeryturze, a to odpowiedni moment, żeby podsumować jego dokonania w wadze ciężkiej.

Wszystko zaczęło się pięć lat temu od walki z Andrzejem Gołotą. Adamek potrzebował zaledwie pięciu rund, żeby rozprawić się z „Andrew”. Zrobił to w bardzo dobrym stylu, ale nie zapominajmy, że Gołota wniósł wtedy do ringu tylko nazwisko. Nic poza tym. Jednak „Góral” swoją robotę wykonał perfekcyjnie.

Później było zwycięstwo nad Jasonem Estradą i walka z Chrisem Arreolą, która otworzyła Adamkowi drzwi do konfrontacji z Witalijem Kliczko a zarazem do wypłaty życia. Wróćmy jednak do pojedynku z Arreolą, bo wówczas widzieliśmy w ringu najlepszą wersję „Górala” wśród ciężkich. Adamek nie był faworytem konfrontacji z Amerykaninem, ale po twardej wojnie wygrał niejednogłośną decyzją sędziów. Do walki w Ontario będziemy powracać po latach, bo to było świetne widowisko i świetny Adamek.

Zanim „Góral” skrzyżował rękawice z Witalijem Kliczką, jeszcze odprawił z kwitkiem trzech rywali: Granta (na punkty), Maddalone (przed czasem) i McBride’a (na punkty). Przed konfrontacją z Ukraińcem tylko niepoprawni optymiści i mocno upojeni alkoholem liczyli na zwycięstwo pięściarza z Gilowic. Pojedynek awizowany był jako starcie Dawida z Goliatem. Jednak w tym przypadku nie było niespodzianki. Ukrainiec przez 10 rund bezlitośnie obijał Adamka i cały czas miał pojedynek pod kontrolą. Kliczko mógł skończyć walkę w wybranym przez siebie momencie, ale nie chciał psuć show i dlatego oglądaliśmy dziesięć rund jednostronnego widowiska.

Po laniu od Kliczki Adamek nie zamierzał kończyć kariery, a wręcz przeciwnie, chciał znów bić się o tytuł mistrza świata, ale tym razem z młodszym z ukraińskich braci. Swoje drugie wejście na Himalaje wagi ciężkiej rozpoczął od gładkiej wygranej nad Aguilerą. To był pojedynek do jednej bramki i bez historii.

Później było jednak coraz gorzej. Adamek męczył się z jednorękim Chambersem. Wygrał z przeciętnym Walkerem, ale był na deskach po potężnej bombie. Chwała za to, że wstał po nokdaunie i wziął sprawy w swoje ręce. Takie rzeczy robią tylko wojownicy. „Góral” blado wypadł także w walce z Cunninghamem, którą wygrał niejednogłosną decyzją sędziów, ale w oczach wielu obserwatorów zwyczajnie ją przegrał. Zwycięstwo nad słabym i wypalonym Guinnem nie zamazało ogólnego wrażenia – Adamek z walki na walkę był coraz słabszy i znajdował się na równi pochyłej.

Pojedynek z Głazkowem tylko to potwierdził. „Góral” już wtedy nie grzeszył szybkością i zatracił inne swoje walory. Krótko mówiąc – nie był już starym-dobrym Adamkiem. Podopieczny Rogera Bloodwortha po konfrontacji z Ukraińcem próbował zaklinać rzeczywistość twierdząc, że to był tylko wypadek przy pracy i chwilowa niedyspozycja. Jak się okazało, Adamek gadał bzdury.

Pojedynek ze Szpilką w Krakowie miał być chwilą prawdy dla „Górala” (dla Szpilki zresztą też). I był. Tylko, że prawda okazała się brutalna – Adamek więcej ze swojej kariery już nie wyciśnie. Lepiej, żeby „Góral” dał sobie spokój z boksem, bo po pierwsze, szkoda zdrowia, po drugie, lepiej nie rozmieniać na drobne takiego nazwiska.

Licznik Tomka Adamka w wadze ciężkiej zamknął się na 14 pojedynkach (11 zwycięstw i 3 porażki).  Patrząc tylko na liczby, nie jest źle. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że Adamek podjął słuszną decyzję przenosząc się do królewskiej dywizji. Wstrzelił się w dobrym momencie i wykorzystał kryzys w wadze ciężkiej. Po sześciu pojedynkach dostał walkę o tytuł i zarobił na konfrontacji z Kliczką krocie, a przecież o to w tym wszystkim chodziło. Dał kilka dobrych walk, kilka było słabszych, ale wstydu nie przyniósł. Udowodnił, że „mały ciężki” też może sobie radzić wśród naturalnych ciężkich.

Za karierę w wadze ciężkiej wystawimy Adamkowi czwórkę (w szkolnej skali 1-6). Dziś jednak jego czas już przeminął. Im szybciej to zrozumie, tym lepiej dla niego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s