Recenzja książki – „Tiger to ja”

Posted: 29 października 2014 in Recenzje książek

Dariusz Michalczewski w książce „Tiger to ja” opisuje swoją 12-letnią karierę boksera, odsłania kulisy boksu zawodowego, a także wspomina o swoich najważniejszych walkach. A było ich wiele, bo przecież Michalczewski to wieloletni mistrz świata kategorii półciężkiej. W książce znajdziemy również sporo wątków z życia prywatnego pięściarza pochodzącego z Gdańska.

Wielu polskich kibiców zastanawia się, dlaczego Dariusz Michalczewski w końcówce lat 80-tych uciekł do Niemiec i praktycznie przez całą karierę walczył w barwach naszych zachodnich sąsiadów. „Tiger” nie pominął tego wątku w swojej książce, a wręcz przeciwnie – ze szczegółami opisuje motywy, którymi się wówczas kierował, ucieczkę ze zgrupowania kadry i swoje początki w Niemczech.

Z książki dowiadujemy się, że pierwsze miesiące na obczyźnie były dla „Tigera” trudne i zdarzało się mu topić smutki w szklance piwa. Michalczewski za ucieczkę poniósł surową karę – został dożywotnio zdyskwalifikowany przez Polski Związek Bokserski. Koło nosa przeszła mu także olimpiada w Seulu.

Dariusz Michalczewski przetrwał trudny początek w Niemczech i szybko stał się cenionym pięściarzem. Był uwielbiany przez niemieckich kibiców, ale… to nie było regułą. Dla przykładu: „Tiger” do walk z Graciano Rocchigianim wychodził przy akompaniamencie gwizdów. Tym razem „jego” publiczność trzymała kciuki za rywala. Rocchigiani to jeden z ważniejszych rywali w biografii Michalczewskiego. Stoczyli ze sobą dwie ringowe wojny. Obie wygrał „Tiger” – jedną przez dyskwalifikację rywala, drugą przez TKO. Rywalizacji z Niemcem „Tiger” poświęca sporo miejsca w swojej książce i przedstawia nieznane wcześniej fakty.

„Tiger” przez wiele lat uważany był za jednego z najlepszych pięściarzy w kategorii półciężkiej. Cały świat czekał na jego walkę z Royem Jonesem Jr, do której nigdy nie doszło. Michalczewski napisał nawet list otwarty do Amerykanina i zachęcał go do walki, ale nic z tego nie wyszło. W książce znajdziemy treść tego listu. Dlaczego nie doszło do tego pojedynku? Podobno rozbiło się o pieniądze.

Dlaczego warto przeczytać książkę „Tiger to ja”? Po pierwsze, Dariusz Michalczewski zapisał piękną kartę w historii boksu i choćby z tego powodu warto zapoznać się z jego drogą na szczyt. Z książki dowiadujemy się, że nie była ona usłana różami. Po drugie, „Tiger” odsłania kulisy boksu zawodowego. Wprawdzie nie dowiemy się zbyt wiele o zarobkach pięściarzy, ale możemy się przekonać, jak ta machina funkcjonuje od wewnątrz. Pięściarze w trakcie kariery nie zawsze chcą o tym mówić.

Po trzecie, walka bokserska to nie tylko pojedynek na pięści. To także emocje. „Tiger” sporo o nich mówi. Pisze także o tym, co siedzi w głowie pięściarza przed i w trakcie walki. Po czwarte, „Tiger” w jednym z ostatnich rozdziałów odpowiada na nurtujące wielu kibiców pytanie: dla którego kraju biło jego serce – dla Polski czy Niemiec. Odpowiedź jest zaskakująca.

PYTANIE KONKURSOWE: Jaki cios był znakiem firmowym Dariusza Michalczewskiego? Odpowiedzi przysyłajcie na adres: pogongu@gmail.com. Książkę wygra osoba, która jako pierwsza przyśle poprawną odpowiedź.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s