Wach wraca na ring. Dojdzie jeszcze do walki mistrzowskiej?

Posted: 16 października 2014 in Polski boks

Po prawie dwuletniej przerwie na ring wraca trochę zapomniany, zakurzony i pewnie zardzewiały Mariusz Wach. Tak naprawdę „Wiking” w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy „wracał” między liny już parokrotnie, ale jakoś nie dane było mu stoczyć żadnego pojedynku. A to nie mógł dogadać się z promotorem, a to nie chciał z kimś walczyć, a to co innego stało na przeszkodzie. Tym razem Wach wraca już na bank. I dobrze, bo to był dla niego już ostatni dzwonek.

Wacha po raz ostatni w akcji widzieliśmy podczas pojedynku o tytuł wszechwag z Władimirem Kliczko. Polak zebrał w Hamburgu spore lanie od ukraińskiego hegemona. Niektórzy twierdzą, że mógł sprawić sensację w 5. rundzie, gdy potężnie trafił Kliczkę, ale naszym zdaniem Ukrainiec, nawet jeśli odczuł ten cios, miał w tym momencie wszystko pod kontrolą.

Wach po przegranym pojedynku o tytuł zebrał pochlebne recenzje, bo ani razu nie padł na deski, a przecież otrzymał od Kliczki kilkanaście bomb. Na pewno wypadł lepiej niż Adamek w walce z Witalijem Kliczko. Cień na postawę Wacha kładzie oczywiście afera dopingowa, ale nie będziemy tego w tym miejscu roztrząsać. ”Wiking” już odcierpiał karę, ale smród będzie się ciągnął za nim jeszcze bardzo długo. Koniec tematu.

Wach w piątek w Dzierżoniowie skrzyżuje rękawice z niejakim Samirem Kurtagiciem. Nazwisko Serba może nie rzuca na kolana, ale to w tym momencie dobry rywal dla „Wikinga”. Kurtagic ma na koncie sześć porażek, ale nigdy nie przegrał przed czasem. W 2011 roku nie dał się znokautować Carlosowi Takamowi, który ponad 70 procent walk kończył przed ostatnim gongiem. Serb na pewno jest twardy i Wach może mieć z nim spore problemy.

Tym bardziej, że przez dwa lata nie walczył i trochę się zapuścił. Wprawdzie jeździł na sparingi do światowej czołówki: Haye’a, Powietkina i Pulewa, ale sparingi to nie to samo co systematyczne walki. Podobno Wach przygotowania do piątkowego pojedynku rozpoczynał ważąc aż 135 kg. Przed konfrontacją z Kliczką na wagę wniósł 114 kg. W piątek ma ważyć podobnie.

Na początku czerwca umieściliśmy Mariusza Wacha na szóstej pozycji wagi ciężkiej w Polsce (1. Adamek, 2. Szpilka, 3. Rekowski, 4. Wawrzyk, 5. Zimnoch). „Wiking’ był tak nisko, dlatego że nie walczył od dłuższego czasu. Nie mamy wątpliwości, że Wach jest lepszym pięściarzem od Zimnocha i Wawrzyka. Dlatego dobrze, że wraca, bo polska waga ciężka jest w kryzysie i potrzebuje takich pięściarzy jak „Wiking”.

Piotr Wilczewski i Mariusz Kołodziej zgodnie twierdzą, że Mariusz Wach może jeszcze dojść do walki mistrzowskiej w HW. Aż tak daleko byśmy się nie posuwali, ale na pewno może on jeszcze sporo namieszać. Jednak najpierw musi pokonać w piątek Kurtagicia. „Wiking” w przypadku porażki z Serbem będzie mógł się skupić tylko na dorabianiu jako sparingpartner. Jednak takiego scenariusza nie bierzemy w ogóle pod uwagę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s