Adamek i Szpilka są na „tak”. Podpiszą kontrakty?

Posted: 26 czerwca 2014 in Polski boks

To, że Tomek Adamek zmieni zdanie i w końcu zgodzi się na walkę z rodakiem (Szpilką), było tak samo pewne, jak zebranie przez niego oklepu od Witalija Kliczki. Kontrakty nie zostały jeszcze podpisane, ale polscy kibice o pojedynku Adamek vs Szpilka mówią z rozdziawioną buzią i przyspieszonym biciem serca. Nie da się ukryć – ta konfrontacja byłaby wielkim hitem w Polsce. Jednak w tym miejscu należy postawić pytanie – czy do tej walki w ogóle dojdzie?

Skoro główni zainteresowani są na tak, to chyba już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić tę walkę. To jest błędne myślenie. Zielonego światła mogą nie dać Szpilce jego promotorzy. Andrzej Wasilewski już trochę kręci nosem i mówi, że ma inne plany wobec Szpili. Wcale nie dziwimy się Wasilewskiemu, bo posłanie Szpilki na Adamka to bardzo ryzykowny ruch. A nikomu nie trzeba przypominać, że jest on, obok Krzysztofa Włodarczyka, głównym koniem pociągowym stajni Sferis KnockOutPromotions.

Szpilkę czekają zatem trudne rozmowy ze swoimi promotorami. Życie pokazało jednak, że potrafi on postawić na swoim w negocjacjach. Mamy tu na myśli jego walkę z Jenningsem, którą wymusił na promotorach. Wielu twierdzi, że Szpilka popełnił wtedy błąd i niepotrzebnie rwał się do pojedynku z Amerykaninem. Nic z tych rzeczy. Ta potyczka była mu potrzebna, bo pokazała, że światowa czołówka jest jeszcze daleko. Gdyby nie walka z By-By chłopak żyłby w przekonaniu, że wkrótce będzie królem HW.

Szpilka w USA dostał lekcję boksu i do Polski wrócił z podkulonym ogonem. Po porażce z Jenningsem zapowiadał, że już nie będzie się za bardzo wychylał i da promotorom poprowadzić swoją karierę według ich planu. W planach panów Wasilewskiego i Wernera raczej nie ma pojedynku Artura z Adamkiem. Przynajmniej nie teraz. Tylko, że Szpilka ma inne plany.

Jeśli Szpilka faktycznie jest bardzo napalony na walkę z „Góralem”, to pewnie przy negocjacyjnym stole przekona/zmusi promotorów do tego pojedynku. Raz już z nimi wygrał negocjacje, czemu miałby tego nie powtórzyć. Choć pewnie zdaje sobie sprawę, że znów wiesza sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Na papierze wiele przemawia za Adamkiem. Przede wszystkim doświadczenie. „Góral” ze względu na nazwisko i przeszłość byłby faworytem, takim 80:20. Adamek jest bardzo pewny swego i za każdym razem podkreśla, że ze Szpilką miałby łatwą przeprawę. Chyba jednak za bardzo lekceważy potencjalnego rywala. Młody gniewny Szpilka zdążył już liznąć dużego boksu i też ma swoje argumenty. Choć po stronie Adamka jest ich więcej.

Nie da się jednak ukryć, że „Góral” od pewnego czasu jest na równi pochyłej. Spójrzmy na jego pięć ostatnich walk. Z jednorękim Chambersem miał spore problemy i męczył się z nim na dystansie 12 rund. Z przeciętnym Walkerem był na deskach (Szpilka też mocno bije). Z Cunninghamem w opinii wielu obserwatorów przegrał. Guinna spokojnie wypunktował, ale to był słabiutki rywal. Głazkow obnażył wiele jego braków (m.in. brak szybkości i ruchliwości) i wygrał z nim zdecydowanie. Jaki wyłania się z tego obraz? Adamek nie jest już taki groźny, jak go malują.

Kto może więcej zyskać na tej walce? Bez dwóch zdań Szpilka, ale on też, paradoksalnie, może więcej stracić. Choć Adamek na szali też kładzie dużo – swoją reputację. Przyjrzyjmy się temu z bliska:

Scenariusz nr 1: wygrana Szpilki

Podopieczny Fiodora Łapina podskakuje w rankingach i otwierają się przed nim drzwi do dużego boksu. Szpilka po wygranej z Adamkiem na brak poważnych ofert nie powinien narzekać. Krótko mówiąc – znów byłby w grze.

Adamek w przypadku porażki mógłby powoli pakować kredki do plecaka. No i co najważniejsze – straciłby wiele w oczach kibiców. Bo przecież nikt nie lubi przegranych.

Scenariusz nr 2: wygrana Adamka

Ze sportowego punktu widzenia wygrana ze Szpilką nie daje „Góralowi” zbyt wiele. Ot, rozprawił się z niżej notowanym rywalem i tyle. Takie byłyby pewnie komentarze po walce. Ale z drugiej strony, wygrana przedłuży jego bokserski byt i wciąż będzie on nr 1 w polskiej wadze ciężkiej.

Porażka z Adamkiem oznacza dla Szpilki wyhamowanie kariery. W przypadku przegranej nikt poważny nie będzie zawracał sobie nim głowy. Pozostanie lokalną gwiazdką na galach w Rzeszowie, Legionowie i gdzieś tam jeszcze. Ale przynajmniej na konto będzie mu miło zerknąć.

Skoro jesteśmy przy koncie, to Adamek w jednym z wywiadów stwierdził, że Szpilka biorąc walkę z nim robi skok na kasę. Wypada mieć nadzieję, że Szpila nie patrzy tylko przez pryzmat pieniędzy, bo wtedy cała ta zabawa mija się z celem. Skok na kasę na pewno robi Adamek, ale w jego przypadku, gdy koniec kariery zbliża się wielkimi krokami, to całkiem normalne działanie.

Wróćmy do pytania o kontrakty. Czy zostaną one podpisane? Trudno powiedzieć. Teraz piłeczka jest po stronie obozu Szpilki. Ostatnio Fiodor Łapin stwierdził, że jeżeli pojedynek się odbędzie, to pod warunkiem przeprowadzenia olimpijskich testów antydopingowych. Raczej żadna ze stron nie powinna mieć z tym oporów, ale życie pokazuje, że gdy w grę wchodzą dodatkowe obostrzenia, to do walk nie dochodzi. Oby tym razem było inaczej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s