Sosnowski wraca do dużego boksu. Na jak długo?

Posted: 29 Maj 2014 in Polski boks

Dla Alberta Sosnowskiego i Marcina Rekowskiego sobotnia walka będzie tą z gatunku o być albo nie być, bo obaj nie mają już czasu na porażki. Zdaniem ekspertów faworytem jest Rekowski, ale „Dragon” zapewnia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Sosnowski pierwotnie miał skrzyżować rękawice z Andrzejem Wawrzykiem, ale ten uległ wypadkowi samochodowemu i ich pojedynek został odwołany. Zmiana przeciwnika wcale nie oznacza, że były mistrz Europy będzie miał łatwiejsze zadanie. Wręcz przeciwnie – „Rex” może być dla niego bardziej wymagającym rywalem niż Wawrzyk.

Rekowski przy Sosnowskim wygląda jak żółtodziób

Główni bohaterowie gali w Lublinie są prawie rówieśnikami (Sosnowski 35 lat, Rekowski 36) , ale ich kariery na zawodowych ringach są zupełnie różne. Sosnowski ma za sobą pojedynki o tytuł mistrza świata i Europy. Dokonania Rekowskiego na tle „Dragona” wyglądają mizernie. Jednak nie może być inaczej, bo „Rex” na zawodowych ringach debiutował dopiero w 2012 roku.

Gdy Rekowski zbierał pierwsze szlify na zawodowstwie, Sosnowski najlepsze walki miał już za sobą. W grudniu 2009 roku Dragon po zwycięstwie nad Paolo Vidozem sięgnął po pas mistrza Europy. Później otrzymał ofertę życia, czyli kontrakt na walkę z Witalijem Kliczką o pas mistrza świata federacji WBC. Starcie z ukraińskim gigantem przegrał przez KO w 10. rundzie, ale wstydu nie przyniósł.

Panuje powszechna opinia, że Sosnowski w pojedynku z Kliczką zaprezentował się o niebo lepiej niż Adamek i Wach w walkach z ukraińskim braćmi. Trudno się z nią nie zgodzić. Sosnowski w konfrontacji z Kliczką zostawił w ringu całe serce, ale to było zbyt mało, żeby pokonać Ukraińca.

Walec krytyki rozjechał Sosnowskiego

Po pojedynku z Witalijem kariera Sosnowskiego wyhamowała. Wprawdzie bił się on jeszcze o pas EBU z Alexandrem Dimitrenką, ale ten pojedynek też przegrał przez nokaut. Ciężki nokaut w 12. rundzie. Później było już coraz gorzej. „Dragon” zaledwie zremisował z Rasanim, który miał na koncie aż 61 porażek. Czarę goryczy dopełniła porażka z Martinem Roganem podczas turnieju Prizefightera. Sosnowski wypadł z ringu podczas próby zadania ciosu. Po tej walce przejechał się po nim walec krytyki, a kibice wydali wyrok: Sosnowski jest już skończony.

Po wstydliwej porażce z Roganem Sosnowski zrobił sobie przerwę od boksu, ale nie zawiesił rękawic na kołku. Po ponadrocznej przerwie wrócił. W Legionowie wygrał przez TKO w 1. rundzie z Włodzimierzem Letrem, ale trudno cokolwiek powiedzieć o jego formie, bo rywal prezentował żenująco słaby poziom. Prawdziwa weryfikacja Sosnowskiego nastąpi w Lublinie.

Rekowski łatwiejszym rywalem od Wawrzyka?

Marcin Rekowski to w tym momencie najbardziej zapracowany polski pięściarz. „Rex” w tym roku stoczył już trzy pojedynki. Między liny wchodzi praktycznie co miesiąc. Jego kariera nabrała przyspieszenia po walce z Elijahem McCallem, którego zbił tak mocno, że aż odwet za syna zapragnął wziąć Oliver McCall, były mistrz świata. Rekowski nie pękł i przyjął wyzwanie. Pierwszą walkę przegrał na punkty (w naszej ocenie niesłusznie), ale w rewanżu był już zdecydowanie lepszy od utytułowanego pięściarza i wygrał wysoko na punkty.

Albert Sosnowski w jednym z wywiadów stwierdził, że Wawrzyk z racji doświadczenia byłby dla niego trudniejszym rywalem niż Rekowski. „Dragon” chyba szerokim łukiem minął się z prawdą. Rekowski jest na fali wznoszącej i jest podbudowany zwycięstwem nad McCallem. Na pewno zawiesi Sosnowskiemu wysoko poprzeczkę i nie pęknie przed nim.

Zdaniem ekspertów faworytem jest Marcin Rekowski, który potrafi mocno przyłożyć z obu rąk. Na dodatek to bardzo inteligentny pięściarz. Doświadczenie będzie po stronie Sosnowskiego, ale reszta przemawia raczej za Rekowskim.

Przegrany wypada z gry

W sobotę na szali będzie leżał pas międzynarodowego mistrza Polski wagi ciężkiej. Złośliwi powiedzą, że to pasek od spodni. Może i tak, ale to ważna walka dla obu pięściarzy. Zwycięzca podskoczy w europejskich rankingach, a to może utorować mu drogę do większych walk. Przegrany chyba będzie musiał rozejrzeć się za innym zajęciem. Co tu dużo mówić: jest o co się bić.

Jeśli „Dragon” jest dobrze przygotowany do pojedynku, bo w formę Rekowskiego nie wątpimy, to w sobotni wieczór możemy być pewni, że w Lublinie mocnych wrażeń nie zabraknie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s