Fonfara vs Stevenson: sędziowie punktowi mogą się zdrzemnąć

Posted: 22 Maj 2014 in Polski boks

Andrzej Fonfara w konfrontacji z Adonisem Stevensonem ma mniej więcej takie same szanse, jak Tomasz Adamek w pojedynku z Witalijem Kliczko. Czyli szanse oscylujące wokół zera. W Polaka nie wierzą bukmacherzy, szans nie dają mu też eksperci. Wśród polskich kibiców tli się jakaś nadzieja, ale tych, którzy postawiliby na Andrzeja wszystkie swoje oszczędności, raczej nie znajdziemy.

Fonfara w walce ze Stevensonem ma wszystko do wygrania i nic do stracenia. Nawet w przypadku porażki może się nieźle wypromować. Warunek jest jeden: musi postawić twarde warunki rywalowi. Może zabrzmi to trochę dziwacznie, ale dla nas sporym sukcesem Fonfary będzie przetrwanie 12 rund. Takie są realia, więcej od niego nie oczekujemy.

Trochę inaczej na rzeczywistość patrzy Sam Collona, który zapowiada, że jego podopieczny znokautuje Stevensona w okolicach 9-10 rundy. Takie wypowiedzi w przypadku trenerów są normą, dlatego nie bierzemy ich w ogóle pod uwagę i wyrzucamy do śmieci. Równie dobrze Collona mógłby powiedzieć, że „Polski Książe” jest najlepszym pięściarzem na świecie. Kto mu w to uwierzy?

Aureoli (nie mylić z Chrisem Arreolą) nad głową nie mamy, ale jesteśmy święcie przekonani, że w pojedynku Fonfara vs Stevenson sędziowie punktowi nie będą potrzebni. Impreza potrwa góra 6-7 rund i sędzia ringowy podniesie do góry długie łapy „Supermana”. Część kibiców zarzuci nam, że odbieramy Fonfarze szanse jeszcze przed pierwszym gongiem. Po części będą mieli rację, ale nie chcemy na siłę dmuchać balonika i opowiadać farmazonów typu: „Polak nie jest faworytem, ale w boksie niczego nie można wykluczyć. Ring wszystko zweryfikuje”.

Niby możemy liczyć na to, że Stevenson zlekceważy Polaka, ale raczej to marna nadzieja. „Superman” w 2010 roku pokpił sprawę i zlekceważył Darnella Boone’a (przegrał z nim w 2. rundzie przez TKO), ale przecież nie jest idiotą i drugi raz tego samego błędu nie popełni. Tym bardziej, że wie o co toczy się gra.

Stevenson w nocy z soboty na niedzielę (polskiego czasu) zadebiutuje na antenie stacji Showtime. Dan Rafael, ceniony ekspert ESPN, twierdzi, że to będzie łatwa walka dla Kanadyjczyka, a Fonfara został wybrany na rywala, żeby Adonis zaliczył efektowny debiut. Chcielibyśmy nie zgodzić się z Rafaelem, ale… jakoś nie mamy żadnych argumentów. Niby moglibyśmy powiedzieć, że Andrzej, jak bije to nie głaszcze, ale co z tego. Najpierw trzeba trafić Stevensona, zanim on trafi.

Nie zmienia to jednak faktu, że będziemy trzymać kciuki za Fonfarę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s