Bokserska uczta w polskim Las Vegas

Posted: 25 kwietnia 2014 in Polski boks

Na pierwszy rzut oka fight card gali w Legionowie robi niezłe wrażenie. Są fajne nazwiska, szykują się ciekawe pojedynki, dlatego nie ma co grymasić (choć parę powodów by się znalazło). Darek Michalczewski zapewne powiedziałby, że dwóch bohaterów sobotniej gali nie powinno dostać od dentysty zgody na wyjście do ringu. „Tiger” miałby sporo racji, bo Oliver McCall i Artur Bińkowski gabinety stomatologiczne omijają szerokim łukiem. To jednak nie nasza sprawa.

Janusz Pindera powiedział kiedyś, że Legionowo to polskie Las Vegas. Podoba nam się to określenie i tego się trzymajmy. Przed sobotnią galą najwięcej mówi się i pisze o walce Pawła Głażewskiego z Maciejem Miszkinem.

Chłopaki od kilku tygodni brzydko się o sobie wyrażają i tym samym pompują balonik. Fajnie oglądało się ich bitwę na słowa w nowym programie Mateusza Borka „W narożniku Polsatu”. Kto nie widział, koniecznie musi nadrobić zaległości. Podczas konferencji prasowej też była gorąca atmosfera. Tak gorąca, że Miszkiń aż się spocił pod pachami, co wychwyciły kamery i aparaty fotograficzne. Chyba, że to efekt alergii, jaką ma na Głażewskiego. Nieważne.

„Głaz” to samozwańczy numer 1 (dla nas nr 2, może 3) kategorii półciężkiej w Polsce i papierowy faworyt sobotniej walki. Głażewski ma po swojej stronie większe doświadczenie ringowe, ale w tym pojedynku dużą rolę odegra psychika. Kto pęknie, ten przegra.

Główną atrakcją wieczoru będzie rewanżowa walka pana Olivera McCalla z Marcinem Rekowskim. Zwycięzcą ich pierwszego pojedynku był pierwotnie McCall, później Rekowski i znów McCall. Tak to chyba leciało. W ich przypadku druga konfrontacja to była konieczność.

Dobrze, że Rekowski szanuje (my też szanujemy) „Atomowego Byka”, ale respekt do rywala Polak powinien zostawić w szatni. Nikt go nie ukradnie. Walka zakontraktowana jest na 10 rund i to jest handicap dla Amerykanina, który w ringu może i porusza się jak mucha w smole, ale w każdej sekundzie może wyprowadzić nokautujący cios. A przecież pan McCall (zrobił świetną wagę) ma czym uderzyć. Rekowski nie ma doświadczenia na takim dystansie. Mimo wszystko stawiamy na Polaka. Tylko, żeby respektu nie zabrał do ringu…

Na trochę dalszy plan zszedł powrót Alberta Sosnowskiego, który po wielu latach znów pokaże się polskiej publiczności. O rywalu „Dragona” nie napiszemy zbyt wiele, bo go za bardzo nie znamy i nie wiemy, czego możemy się po nim spodziewać. Widzieliśmy na youtubie tylko jedną walkę Letra i… wiele po nim nie oczekujemy. Może postawi Sosnowskiemu trudniejsze warunki niż worek treningowy, ale krzywdy „Dragonowi” to on nie zrobi. Żeby tylko sobie nie zrobił.

Na gali zaprezentuje się też Artur Bińkowski, który chyba trochę minął się z powołaniem. Facet stworzony jest do kabaretu. Bińkowskiego traktujemy z przymrużeniem oka, bo przecież inaczej się nie da. Rozwalił nas na konferencji prasowej, gdy stwierdził, że wygrana na punkty będzie dla niego jak porażka. Ambicji trzeba mu pogratulować, ale on chyba sam nie wierzy w to, co mówi. Jesteśmy ciekawi postawy Cieślaka, który ma papiery, żeby być bokserem przez duże B. Warto mu się przyglądać.

Oprócz tego kibice w Legionowie zobaczą jeszcze dwie walki: Szeremeta vs Wawrzyczek i Żeromiński vs Kwiatkowski. Szkoda, że z karty wypadł Rafał Jackiewicz, bo jego walka z Szeremetą mogłaby być interesująca. Ale jak ktoś (czytaj: Jackiewicz) łapie dwie sroki za ogon, to tak to się kończy.

Nic nie będziemy pisać o walce zardzewiałego, jak stojący 10 lat w garażu maluch, Romana Bugaja, bo kogo to interesuje. Tacy pięściarze nie pasują do fight cardu gali w polskim Las Vegas. To by było na tyle.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s