Szpilka vs Zimnoch. Czy ta walka kiedyś się odbędzie?

Posted: 22 kwietnia 2014 in Polski boks

Gdyby spytać kibiców o najbardziej pożądaną polsko-polską walkę, prawdopodobnie 9/10, jak nie 10/10, postawi na konfrontację Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem. Nie dziwi nas to. Chłopaki pobili się na konferencji, w każdym wywiadzie jadą po sobie, używając przy tym słów, których nie ma w słowniku grzecznych dziewczynek i ogólnie rzecz biorąc, zioną do siebie nienawiścią. W tym przypadku nie ma żadnej gry pod publiczkę.

Krzysztof Zimnoch w jednym z wywiadów powiedział, że jego walka ze Szpilką na pewno odbędzie się przed końcem świata. Majowie trochę kręcą z tą zagładą ludzkości, ale prędko chyba ona nie nastąpi. Dlatego jest jeszcze sporo czasu, żeby skonfrontować ze sobą dwóch czołowych polskich ciężkich.

Rok temu walka Zimnoch vs Szpilka pobiłaby rekord sprzedaży PPV w naszym kraju. Zakładamy w ciemno, że płatną transmisję tego pojedynku wykupiłaby nawet wdowa po Janie Kowalskim, na co dzień gospodyni domowa, która nie lubi boksu, bo jak mówi, biją się tam po ryjach. Dziś, ponad rok po ich bójce na konferencji, o tej walce mówi się mniej, ale nadal jest to najbardziej pożądany pojedynek nad Wisłą.

Gdyby w najbliższych miesiącach doszło do tej walki, mniej do stracenia ma Krzysztof Zimnoch. Tak na marginesie, nieźle się on wypromował na tym zamieszaniu. Przecież o Zimnochu przed awanturą ze „Szpilą” słyszeli tylko ludzie, którzy na co dzień siedzą w boksie. Dziś kojarzy go nawet niedzielny kibic.

Z kolei Szpilka na szali kładzie o wiele więcej, bo ewentualna porażka może go sporo kosztować. Z punktu widzenia sportowego Szpilce ta walka nie jest potrzebna. Ale nie zapominajmy, że ich konfrontacja ma tyle wspólnego ze sportową rywalizacją, co zagorzały ateista z Kościołem. To są prywatne porachunki.

Dla Zimnocha walka ze Szpilką to trochę taki pakiet dwa w jednym. Jeśli wygra, zyska pod względem sportowym (podskoczy w rankingach) i będzie miał na rozkładzie swojego wroga numer 1. Przy okazji musimy go zapytać, co dla niego jest ważniejsze. Stawiamy, że prywatne porachunki.

Pisząc o tej walce, musimy poruszyć też wątek pieniędzy. Stacja, która pokaże ten pojedynek, mimo że żona Kowalskiego już raczej nie kupi PPV, do biznesu nie będzie musiała dokładać. Szpilka i Zimnoch zgodnie powtarzają, że jak na koncie będzie się zgadzało, to wejdą do ringu.

Nie wiemy, ile chłopaki sobie życzą, ale na pewno chcą znacznie więcej niż na paluszki i colę. Z jednaj strony mają prawo mieć wygórowane żądania. W końcu o ich walce mówi się „najbardziej pożądany pojedynek polsko-polski”. A za pożądane towary płaci się przecież niemałe pieniądze.

Z drugiej jednak strony, panowie nie mogą żądać astronomicznych kwot. Z prostej przyczyny – nie są hegemonami ringów, żeby dyktować zaporowe ceny. Pieniądze już zostawmy. One lubi ciszę to raz, a dwa, gdy chodzi o osobiste porachunki to kasa chyba nie jest najważniejsza?

Niby obaj deklarują, że są w każdej chwili ze sobą walczyć, ale wszystko wskazuje na to, że do tego pojedynku w najbliższym czasie nie dojdzie. Na pewno nie w tym roku. Za rok też raczej nie. Dalej nie będziemy wybiegać w przyszłość, bo to będzie zakrawać już o wróżenie z fusów. Coś nam się jednak zdaje, że tych 9/10 (jesteś w tej grupie, prawda?) kibiców będzie musiało obejść się smakiem.

Wierzymy jednak w słowa Zimnocha, że ich pojedynek na pewno dojdzie do skutku przed końcem świata. Tylko, czy wtedy będzie na niego taki popyt jak dziś?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s