talarek_foto

– Po porażce z Norbertem Dąbrowskim nie mogłem usiąść i użalać się nad sobą. Gdy rany po walce się zagoiły, od razu wróciłem na salę treningową – mówi Robert Talarek w rozmowie z Po Gongu. – Moim celem jest zdobycie mistrzostwa świata i do tego dążymy z moim teamem – dodaje pięściarz. Roberta Talarka ponownie zobaczymy w ringu w najbliższą niedzielę. Podczas gali w Międzyzdrojach będzie walczył z Artemem Karpetsem.

Po Gongu: Jak długo siedziała w twojej głowie porażka z Norbertem Dąbrowskim podczas gali na Stadionie Narodowym?

Robert Talarek: Cały czas mam ją w głowie. Porażka z Dąbrowskim zabolała mnie, bo w rankingu boxrec spadłem aż o dwadzieścia miejsc, a przecież wcześniej bardzo ciężko pracowałem na swoją pozycję. Jednak porażki w sporcie są nieuniknione. Już trzynaście razy czułem jej smak, więc jestem przyzwyczajony. Trzeba żyć dalej, wyciągnąć wnioski i iść dalej.

Prawie każdy tak mówi po przegranej. Powiedz szczerze, miałeś momenty zwątpienia po tej walce?

Nie było takich momentów, bo cały czas chcę osiągnąć sukces. To jest moim marzeniem, a marzenia się realizuje, a nie czeka aż same się spełnią, bo można się nie doczekać. Nie mogłem usiąść i użalać się nad sobą. Gdy rany po walce się zagoiły, od razu wróciłem na salę treningową.

Jakie wnioski wyciągnąłeś po pojedynku z „Norasem”? Co zawiodło?

Bardzo duży wpływ na przebieg walki miało rozcięcie, które powstało po przypadkowym zderzeniu głowami. Krew zalewała mi oczy i przez to trudno mi się boksowało. Byłem w bardzo dobrej formie i podejrzewam, że gdyby nie ta kontuzja, to mógłbym zdominować Norberta. Szkoda, że sędzia nie przerwał walki po trzeciej czy czwartej rundzie, ale nie mam pretensji do Roberta Gortata. Nie znam się na sędziowaniu i nie chcę krytykować jego decyzji. Mam tylko wrażenie, że w takich sytuacjach walki się przerywa. W Anglii w konfrontacji ze Smithem odniosłem podobną kontuzję i sędzia szybko zakończył pojedynek.

JUŻ WKRÓTCE PREMIERA DOKUMENTU „CZARNE ZŁOTO”

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

kolecki

Szymon Kołecki nie bierze jeńców w oktagonie. Złoty medalista IO w podnoszeniu ciężarów świetnie radzi sobie w MMA. Wszystkie pojedynki wygrał przed czasem! Podczas gali Babilon MMA 5 w Międzyzdrojach Kołecki będzie walczył z Michałem Bobrowskim.

Kołecki w rozmowie z PoGongu mówi między innymi o trudnych momentach w klatce, przejściu do KSW, walce z Mariuszem Pudzianowskim, a także odnosi się do zarzutów, że walczy ze słabymi rywalami.

wach\

Czytaj resztę wpisu »

andrzej wasilewski

Po kilkumiesięcznej przerwie na ring wraca Artur Szpilka, który podczas Narodowej Gali Boksu będzie walczył z Dominickiem Guinnem. Po porażce z Adamem Kownackim kariera Szpilki znalazła się na dużym zakręcie. – Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy – mówi Andrzej Wasilewski.

W którym miejscu znajduje się dzisiaj kariera Artur Szpilki?

Andrzej Wasilewski: Tego nikt nie wie. Myślę, że sam Artur zadaje sobie to pytanie. On wraca na ring po długiej przerwie, po dwóch porażkach przez nokaut, z nowym trenerem i z jeszcze większą werwą i temperamentem. Pamiętajmy, że jest to powrót na ogromnej imprezie na Stadionie Narodowym. Dlatego najbliższa walka jest tak szalenie ważna dla jego kariery.

Czy dla niego konfrontacja z Dominickiem Guinnem ma status: być albo nie być?

Gdyby Artur tę walkę, nie daj Boże, przegrał w sposób sportowy, to chyba rzeczywiście musiałby pomyśleć o zmianie dyscypliny na inną, albo poszukać sobie innego zajęcia. Jednak jestem przekonany, że Artur wygra z Guinnem i przekona się, że może jeszcze boksować i że ciężka praca z Andrzejem Gmitrukiem przynosi efekty. Myślę, że po pojedynku na Stadionie Narodowym będzie jeszcze bardziej głodny i będzie czekał na kolejną walkę. Chciałbym, żeby tak było.

Na jak dużym zakręcie znalazła się kariera Szpilki po porażce z Adamem Kownackim?

Była na ogromnym zakręcie. Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy. On się paskudnie zaplątał w tych emocjach. Z jednej strony miał dziesiątki doradców, którzy niby nie mieli na niego wpływu, ale ich opinie dobiegały do jego uszu. Z drugiej strony, uzależnienie od internetu zrobiło mu bardzo dużą krzywdę. Jeżeli Artur czyta kilkaset postów od anonimowych ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co piszą, ale jakiś tam światopogląd przekazują, to jednak w jego głowie coś zostaje. Na szczęście Artur spotkał na swojej drodze Andrzeja Gmitruka i wygląda na to, że panowie wzajemnie dali sobie drugie sportowe życie. Mam wrażenie, że się bardzo dobrze uzupełniają i tworzą świetny team. Wierzę, że Artur nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w boksie.

Pod wodzą Andrzeja Gmitruka zobaczymy w ringu nowego Szpilkę?

Artur sporo już przyswoił z bokserskiego abecadła, on naprawdę dużo potrafi. Pamiętajmy, że doskonały trener, jakim bez wątpienia jest Fiodor Łapin, poświecił Arturowi naprawdę tysiące godzin na sali treningowej. Jednak w ostatnim czasie w boks Szpilki wkradł się chaos. Podporządkował sobie Ronniego Shieldsa, rządził swoim poprzednim trenerem i skończyło się to dla Artura fatalnie. Andrzej Gmitruk, który jest doświadczonym szkoleniowcem i świetnym psychologiem, musi to wszystko poukładać. Może jakieś tam techniczne szczegóły poprzestawia, ale raczej to będzie uporządkowanie boksu Szpilki, a nie rewolucja. Bardziej nadanie jakiegoś rysu, taktyki.

Na co trener Gmitruk powinien zwrócić szczególną uwagę?

Wszyscy wiemy, że Artur ma jedną fatalną cechę, której nie możemy go oduczyć od czasów amatorskich. W sytuacji zagrożenia lekceważy rywala, cofa się, zostaje na linach, zamiast chodzić na boki. Pamiętam turniej Stamma w boksie amatorskim, pamiętam walkę z Kownackim – w obu tych pojedynkach Artur powtarzał te same zachowania w kryzysowej sytuacji, nie panował nad emocjami. I tu jest szczególna rola trenera Gmitruka, żeby chwycić Artura za twarz i poprowadzić go w walce z żelazną dyscypliną.

Czytaj resztę wpisu »

sulecki_1

Maciej Sulęcki przegrał na punkty walkę z Danielem Jacobsem na gali w Nowym Jorku. Polak, który był lekceważony przez amerykańskich „ekspertów”, bił się z byłym mistrzem świata bez kompleksów. Zobaczcie, jakie wyciągnęliśmy wnioski po pojedynku w Barclays Center.

– Maciej Sulęcki w pojedynku z Danielem Jacobsem udowodnił, że należy do światowej czołówki w swojej kategorii wagowej. O tym, że jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe w Polsce, wiedzieliśmy już wcześniej.

– Amerykańscy „eksperci”, którzy nazywali walkę mismatchem, powinni przeprosić Maćka za te słowa. Przeprosiny powinny wyglądać mniej więcej tak: „Sorry, ale się wygłupiliśmy. Chłopie, jesteś kozakiem.”

– Nikt nie powinien żałować, że zarwał nockę, bo oglądaliśmy boks na najwyższym poziomie. Coś czujemy, że jeszcze parę razy Maciek nie da nam pospać w nocy.

– Sędzia, który wypunktował walkę 117-110 nie jest ślepy tylko głupi. Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby zrobić z siebie takiego durnia.

ZOBACZ TAKŻE: Robert Talarek „Czarne Złoto” DOKUMENT (trailer)

Czytaj resztę wpisu »

DSC_7173

Tomasz Adamek zbił w Częstochowie Joeya Abella i idzie dalej. Po walce nie chciał za dużo mówić o swojej przyszłości, ale w tym roku planuje jeszcze wejść do ringu. Najpierw musi przekonać żonę, która nie jest zadowolona z jego przedłużającej się kariery. – Może Mateusz Borek będzie musiał przyjechać do New Jersey na negocjacje. Ciężko jest z moją babą dyskutować – żartował Tomek.

Adamek wygrał trzy walki z rzędu. Po pojedynku z Abellem awansował na piętnaste miejsce w rankingu wagi ciężkiej portalu boxrec.com. Za chwilę mogą rozdzwonić się telefony z propozycjami, bo „Góral” ma nadal duże nazwisko w branży. Pięściarzy z czołówki wagi ciężkiej chętnych do walki z Adamkiem nie powinno brakować.

„Góral” na tle ostatnich przeciwników wyglądał, jakby miał o kilka lat mniej. Widać, że Guss Curren rozpalił w nim ogień, który przestał się nawet tlić, gdy w jego narożniku stał Roger Bloodworth. Musimy jednak pamiętać, że Haumono, Kassi i Abell nie są zawodnikami z czołówki wagi ciężkiej. Nie stoją nawet na jej zapleczu.

Dlatego szukając kolejnego rywala dla Adamka, trzeba iść tokiem myślenia Mateusza Borka i uważać na to, żeby Tomek nie dał sobie zrobić krzywdy. Lepiej nie zawracać sobie głowy walkami z wielkimi chłopami, którzy mają ciężkie łapy. Joshua, Wilder, Ortiz, Tyson Fury, Whyte czy Breazeale odpadają. Ci panowie już odjechali Tomkowi. Ani Guss Curren, ani Jakub Chycki nie są cudotwórcami, żeby zrobić z „Górala” równorzędnego przeciwnika dla wspomnianych kolosów.

Czytaj resztę wpisu »

Czytaj resztę wpisu »

wierzbicki_żeromiński_foto

Czytaj resztę wpisu »

Czytaj resztę wpisu »

borek

  • Dlaczego Joey Abell został rywalem Tomasza Adamka?
  • Czy były prowadzone negocjacje z Erikiem Moliną?
  • Jaką najwyższą kwotę usłyszał Mateusz Borek od pięściarza lub jego promotora, któremu zaproponował występ na Polsat Boxing Night?
  • Którą walkę na Polsat Boxing Night w Częstochowie było najtrudniej dopiąć?

Czytaj resztę wpisu »